WWO LOVE, czyli jak kochają osoby wysoko wrażliwe?

wwo love 3

Od kilkunastu miesięcy bardzo dużo czasu poświęcam na analizowanie wszelkich ogólnodostępnych informacji o osobach wysoko wrażliwych. Moje zainteresowanie tym tematem wynika z faktu odkrycia wspomnianej wrażliwości we własnej ekstrawertycznej naturze.  Kolejnym powodem mojego zaangażowania jest dostrzeganie wysokiej wrażliwości u moich Klientów, którzy bardzo często skarżą się na przemęczenie i przestymulowanie wynikające  z ciągłego analizowania i przetwarzania określonych sytuacji. Wszystko to sprawia, że każdy materiał poświęcony WWO musi być przeze mnie przeczytany i przemyślany.

Dlatego bardzo ucieszyła mnie propozycja objęcia patronatem książki autorstwa Elaine N. Aron „Wysoko wrażliwi i miłość”. Po przeczytaniu pierwszej książki wspomnianej autorki uznałam, że to następna świetna okazja na zdobycie kolejnych cennych informacji na temat świata wewnętrznego WWO, który jest bardzo niezwykły. Pomyślałam również, że to także doskonała okazja na przekazanie moim Czytelnikom, czyli Tobie :) kolejnej porcji wiedzy o sposobach patrzenia i doświadczania życia.

Książka „Wysoko wrażliwi i miłość” to wyjątkowy zbiór wiedzy o WWO, zawarty aż na 448 stronach. Nie jest to książka na jeden wieczór. To pozycja dla nieustannych podróżników życia. Dzięki niej nie tylko poznamy, w jaki sposób WWO patrzą na otaczających ich świat, ale jak funkcjonują w związkach – jak to jest u nich z miłością.

Oto co odkryłam po lekturze…

Kim jest WWO, czyli osoba wysoko wrażliwa?

Zanim wyjaśnię z czym wiąże się wysoko wrażliwość, to chcę już teraz podkreślić, że WWO to nie choroba, ani zaburzenie, a już na pewno nie jest to defekt osobowości.

WWO to wrodzona oraz uwarunkowana genetycznie cecha, która pozwala dogłębniej doświadczać otaczający nas świat. Charakteryzuje się skłonnością do zauważania subtelnych aspektów rzeczywistości oraz zatrzymywania się w nowych sytuacjach w celu ich obserwacji i porównania z doświadczeniami z przeszłości.

Innymi słowy WWO, czyli wysoka wrażliwa osobowość (HSP – highly sensitive people) to człowiek obdarzony wyjątkową spostrzegawczością – odbiera i analizuje otoczenie w większym i szerszym zakresie. Dzięki tego typu osobom świat staje się piękniejszy i mniej mechaniczny. Jednak nie ma nic za darmo – to, co czują WWO często doprowadza ich do przestymulowania. Nie tylko domyślają się, jak ktoś się czuje, ale w pewnym stopniu odczuwają to samo – rejestrują wszelkie niuanse.

Autorka przy pomocy akronimu DOES wyjaśnia kluczowe aspekty osób wysoko wrażliwych. Pierwszym z nich jest głębokość przetwarzania informacji (ang.: depth of processing, czyli D). Kolejnym aspektem jest skłonność do przestymulowania (ang.: overstimulation, czyli O). Trzeci składnik to reaktywność emocjonalna oraz empatia (ang.: emotional responsiveness and empathy, czyli E). Ostatni element WWO stanowi wyczulenie na subtelne bodźce (ang.: sensitivity to subtle stimuli, czyli S). Zgodnie ze stwierdzeniem samej autorki, tylko osoby dostrzegające u siebie w pewnym stopniu wszystkie cztery elementy DOES mogą zaliczyć się do WWO. Jednak na samym DOES autorka nie zaprzestała. W wyniku kolejnych przeprowadzonych badań do powyższego akronimu dołączyła podatność dyferencyjną, co stanowi piąty składnik wysokiej wrażliwości. Jest to podatność na rozmaitość – zarówno na dobre, jak i złe wpływy środowiska. A nie jak większość osób uważa, że WWO tylko potrafią skupiać się na złych oddziaływaniach. Jest to wielki błąd, ponieważ wysoko wrażliwi głęboko przeżywają dobro i piękno.

WWO muszą mieć przemyślane wszystkie aspekty danej sytuacji, w szczególności gdy biega o podjęcie jakiejś decyzji – czy to od wyboru smaku lodów, czy po dociekania na temat sensu życia. Wrodzona rozwaga powoduje, że ich wybory często są lepsze. Dlatego też są doskonałymi kandydatami na lidera, czy przywódcę.

Warto też wiedzieć, że każdy WWO będzie inny i inaczej swoją wrażliwość przedstawiał. Tak jak nie ma dwóch osób w każdym calu identycznych, tak w każda wysoko wrażliwa osoba jest bardziej, a drugie przynajmniej trochę mniej wrażliwa, albo wysoka wrażliwość każdego z nich przejawia się w inny sposób.

Co cenią w związku wysoko wrażliwe osoby? Co jest ważne dla WWO w partnerstwie?

Szacunek, oddanie, lojalność, poczucie bezpieczeństwa, przyjaźń, bliskość, wyrozumiałość, akceptację i przede wszystkim miłość to najważniejsze elementy składowe związku, które ceni tak naprawdę każdy człowiek, nie tylko WWO. Jednak wysoko wrażliwa osoba zwraca dużą uwagę na poczucie bezpieczeństwa. Zanim się z kimś zwiąże, to na pewno ten element przeanalizuje kilkukrotnie. A wszystko dlatego, że musi pokonać pewnego rodzaju obawy i lęki które jej towarzyszą, gdy myśli o bliskości.

Wysoko wrażliwe osobowości nade wszystko potrzebują akceptacji i wyrozumiałości dla ich sposobu patrzenia na świat. Przez większość osób uznawane są za histeryków lub po prostu jako osoby, które „przesadzają”. Jednak WWO nie przesadzają, one głębiej wnikają w pewne sprawy niż nie-WWO. Dlatego tak bardzo ważny jest dialog. Z przeprowadzonych badań wynika, że osoby wysoko wrażliwe mocno cenią głębokie rozmowy. Uważają, że są one jednym ze sposobów na pozbycie się z związku nudy. I tutaj należy podkreślić samo słowo „głęboki”, ponieważ ma on wymiar duchowy. Osoby wysoko wrażliwe przeżywają miłość bardzo intensywnie i zarazem niezwykle szczegółowo.

Jedno jest pewne WWO to nie wyrok, a jedynie możliwość głębszego poznawania świata. Jeśli wysoką wrażliwość czujesz w sercu lub dostrzegasz ją u swojego partnera to świetnie, ponieważ obydwoje możecie z tego skorzystać. WWO uczy nie-WWO głębszego postrzegania świata i miłości, a nie-WWO daje WWO ochronę przed tym, co rozstraja, i pomoże w tym, czego WWO nie lubi robić. A przede wszystkim nie-WWO wplecie do życia WWO nutkę szaleństwa i nieograniczonej przygody (w takich momentach nie ma czasu na wahania). Co ważne WWO ze względu na swoją spostrzegawczość i wnikliwość jest w stanie szybciej wychwycić zagrożenia i o nich poinformować nie-WWO. Dzięki temu nie-WWO otrzymuje lekcję, że warto być czujnym.

Kolejnym elementem, który cenią sobie WWO jest możliwość uzyskania od partnera przestrzeni do wyciszenia się i odzyskania równowagi. Po okresie intensywnej stymulacji wyciszenie się jest niezbędne, abyście mogli potem czerpać przyjemność z bliskości. Czasem wystarczy kilkanaście minut w ciszy, a innym razem potrzeba całkowitej izolacji – samotny wieczór bywa niekiedy wybawieniem.

A co z seksualnością?

„Nawet jeśli zwykle nie masz problemów z odczuwaniem pożądania, ze względu na swój temperament możesz uznać poniższe porady za przydatne.

  1. Pamiętaj, że wasze temperamenty mają znaczenie podczas seksu, i znajdź sposób na zaakceptowanie wpływu, jaki na was wywierają. Może to przynieść pewne zawody – dla twojego partnera będącego nie-WWO seks prawdopodobnie nigdy nie będzie tak tajemniczy i intensywny jak dla ciebie, z kolei on może żałować, że nigdy nie podnieca cię wizja szybkiego numerku w samolotowej toalecie. Jeśli oboje jesteście wysoko wrażliwi, być może rozczarowaniem jest dla was to, że tak łatwo tracicie ochotę na seks. W miarę akceptowania naturalnego sposobu bycia drugiej osoby powinno zanikać subtelne domaganie się niemożliwych zmian od partnera i oboje poczujecie się swobodniej, mniej niesatysfakcjonujący czy nastawieni defensywnie. To ogromny dar.
  2. Ucz się. Poznaj swoje ciało i ciało partnera. Naucz się, co sprawia przyjemność każdemu z was, i korzystaj z tej wiedzy w pełni, tak jak potrafią tylko wysoko wrażliwi.
  3. Bądź elastyczny. Nie oznacza to, że musisz się zgadzać na coś, co działa na ciebie (wysoko wrażliwego) zniechęcająco. Przeciwnie – jeśli będziesz elastyczny, prawdopodobnie znajdziesz coś, co zadowoli was oboje.”

Krótko ujmując – każdy z nas powinien odszukać w sobie swoją wrażliwość i nigdy nie ganić jej u drugiego człowieka. Choć jej wysoka skala może być kłopotliwa, to jednak jest to wspaniały sposób na kosztowanie uroków życia w różnych jego odcieniach. Bez WWO życie było by jałowe, a tak jest kolorowe. Warto doceniać!!!

* * *

W książce „Wysoko wrażliwi i miłość” oprócz wciągających treści znajdziesz również wiele testów, które pozwolą Ci określić, czy Ty lub Twój partner zaliczanie się do WWO. Dowiesz się, co zrobić, gdy obydwoje wykazujecie cechy osób wysoko wrażliwych lub jesteście przeciwieństwami. Autorka pokazuje także jak WWO przedstawia się u różnych par – opowiadając ich historie. Bardzo polecam i zachęcam!!!


Zanim naciśniesz krzyżyk w prawym rogu – opowiedz mi, a raczej wszystkich czytelnikom, jak postrzegasz wysoką wrażliwość? Czy odnajdujesz ją u siebie lub bliskiej osoby? Natomiast, jeśli zaliczasz się do WWO to proszę opowiedz nam o sobie – gdzie należy Cię szukać na imprezie? Na środku parkietu czy gdzieś z boczku? Wolisz spędzić wieczór otoczony ludźmi czy w domowym zaciszu z dobrą książką?


AUTORKA » AGNIESZKA ZBLEWSKA

Poprzedni wpis:
Następny wpis:

27 odpowiedzi na “WWO LOVE, czyli jak kochają osoby wysoko wrażliwe?”

  1. Renka pisze:

    w końcu coś o mnie….
    …często jestem mało rozumiana poprzez postrzeganie świata i jego niuansów… trudno spotykam osoby na swojej drodze, które potrafią postrzegać tak jak ja pewne sytuacje, otoczenie, ludzi.
    ..ogólnie jestem bardzo pogodną osobą, staram się szukać pozytywów na każdej drodze mego życia… nawet z tych przykrych doświadczeń z przeszłości, które w znacznym stopniu spowodowały, że jestem w takim a nie innym miejscu….
    …moja przyjaciółka często zadaje mi pytanie czy ja muszę wszystkich lubić? :) czy jest w ogóle coś co mi nie odpowiada?… oczywiście…. nie wszystko mi odpowiada i staram się nie wchodzić w to po dokładnej analizie… tak samo jest z kontaktami z ludźmi… jeśli wyczuwam złą energię nie dopuszczam jej do siebie poprzez minimalizowanie koniecznych kontaktów….
    uwielbiam obserwować… dobrze czuję się w tej pozycji… obserwuję zachowania i sytuacje…. analizuję je na swój sposób.. doszukuję się piękna we wszystkim…
    …ale tak jak w tekście powyżej czuję się często wyczerpana analizami… rozkładaniem wszystkiego na części…
    wyczuwam szybko nieszczerość, kłamstwo i manipulację… to mnie uderza emocjonalnie….zauważyłam, że dobrym sposobem na uwolnienie się od tego negatywnego uczucia jest szybka konfrontacja…. często druga strona szybko kapituluje po moich bardzo trafnych spostrzeżeniach i wyciągniętych wnioskach…. dodam, że to jest bardzo trudne…. w stosunkach damsko-męskich niestety mężczyźni rzadko chcą rozmawiać…rozmawiać “głęboko”……boją się… nie spotkałam jeszcze na swojej drodze drugiej WWO mężczyzny…
    dla mnie ważne jest aby rozmawiać a nie mówić…. ma to dla mnie bardzo duże znaczenie do osiągnięcia porozumienia i bliskości.
    Na pewno kupię książkę… jestem ciekawa więcej… dziękuję

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Opisała Pani siebie, a tak jakbym czytała wycinek z książki, którą poleciłam. Cała prawda o WWO – pięknie ujęta. Bardzo cieszę z Pani komentarza, ponieważ pozwoli on innym osobom zrozumieć, w jaki sposób działają osoby wrażliwe :) Serdecznie pozdrawiam, Agnieszka

    • Karolina pisze:

      Dla mnie jest to chyba najbardziej męczące, widzę pewne rzeczy, jak nieszczerość, manipulację itp. i nie jestem w stanie udawać, że wszystko jest w porządku, a czasem jest taka sytuacja, że nie mogę zareagować. Staram się to zostawiać, chyba, że ktoś atakuje mnie bezpośrednio, wtedy reaguję, stawiam granicę lub wysuwam konkretne argumenty. Analizuję sytuację, bo nie chcę osoby pochopnie osądzić, ale to się często kończy tłumaczeniem złego zachowania drugiego człowieka i to też nie jest dobre. Staram się wczuć w ciało, ono się zwykle nie myli i choć WWO określa się jako funkcję mózgu, to mam wrażenie, że całość jest wrażliwsza.

    • Marek pisze:

      Napisałaś :”nie spotkałam jeszcze na swojej drodze drugiej WWO mężczyzny”. Zapewniam Cię, że są i to gdzieś obok Ciebie. Tylko, że slogany typu: faceci nie płaczą, musisz być twardy, nie bądź “baba” facetów nieco gaszą. Jesteśmy nie mniej wrażliwi niż kobiety, tylko nam nie “wypada” być “miękkim”. Dla mnie wysoka wrażliwość jest błogosławieństwem,bo widzę piękno tego świata jak i trochę przekleństwem(bardziej odczuwam ból wewnętrzny i zewnętrzny) w brutalnym świecie gdzie cenione są pseudowartości(władza, pieniądz, posiadanie) lansowane przez liberalne media. Można się pogubić, ale na koniec zacytuję refren piosenki Cz.Niemena”…Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim…” Ściskam Was wrażliwcy i polecam Posłanie do nadwrażliwych K.Dąbrowskiego.

  2. Aleks pisze:

    Dużo przemawia za tym że jestem wwo.. Ta ciągła analiza. Myślenie za siebie i często za innych, zgłębianie niepotrzebnych informacji, konieczność uszeregowania … Jednocześnie bycie ślepym na podobno jasno odczytywane komunikaty drugiego człowieka (przez te zgłębianie się we wszystko). No i zaburzony kontakt z drugim człowiekiem… Ciężko zaakceptować samego siebie.
    Postaram się przeczytać polecana książkę w najbliższym czasie!

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Bardzo polecam i mam nadzieję, że pomoże jeszcze bardziej zrozumieć świat WWO. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam, Agnieszka

  3. ElaJ pisze:

    Miłość dla WWO (wszystko na to wskazuje, że zaliczam się do tej grupy) to wyzwanie. To huśtawka między euforią, a nienawiścią. Odczuwam tak wiele, że to staje się przytłaczające dla mnie, a co dopiero dla nie-WWO. Rozmowa powinna być dogłębna, szczera i naturalna, co wymaga od nie-WWO dojrzałości. Przy mężu, który jest bardziej introwertykiem to jak chodzenie po linie nad przepaścią. Przy mnie, której brak cierpliwości, jak już coś czuję bardzo intensywnie, to jak ogień i woda. Wszystko przeżywam na maxa, czy to szczęście, czy tragedię. Styki się przegrzwają często, co w przypadku, gdy jeszcze nie wiedziałam, że jestem WWO kończyło się wybuchem. Teraz umiem to bardziej kontrolować, choć łatwo nie jest. Wiedząc jak trudno być w związku będąc WWO, a nie mając wsparcia w drugiej stronie, życzę wszystkim WWO partnerów na miarę swojej wrażliwości, dojrzałych i skorych do rozmowy.

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Warto wiedzieć, że niestabilność emocjonalna nie definiuje i jednoznacznie nie określa WWO. Tutaj potrzeba głębszego zrozumienia swojej osoby. Proponowana książka pozwoli bardziej przyjrzeć się sobie oraz poznać sposoby na wzmocnienie więzi między parterami. Zachęcam i polecam. Pozdrawiam, Agnieszka

    • krzysia5 pisze:

      Ciężko żyje się z charakterem człowieka WWO i trudno, znaleźć, partnera i porozumienie z drugim nie WWO. Najczęściej jest tak, że da druga osoba nawet nie stara się i nie chce zrozumieć WWO, uznając wszystko co WWO robi, czuje i inne zachowania za dziwactwa. Pozostaje tylko wycofanie się i życie w własnym świecie, lub podporządkowanie się, co jest trudne.

  4. Paweł pisze:

    Hej, nie zgadzam się ze sformułowaniem, że WWO są doskonałym materiałem na liderów lub przywódców. Na doradców liderów – i owszem.
    Pozdrawiam
    P.

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Bardzo ciekawi mnie – dlaczego WWO nie są doskonałym materiałem na lidera? W świetle przeprowadzonych badań osoby wysoko wrażliwe są bardziej rozważne i trafniej podejmują decyzje. Co oczywiście nie wyklucza ich z pozycji doradcy. Pozdrawiam, Agnieszka

    • Karolina pisze:

      Moim zdaniem jest odwrotnie, WWO nadają się na liderów, nie nadają się na doradców.

    • TMM pisze:

      To zależy, Panie Pawle, jaki typ lidera ma Pan na myśli. I z czym utożsamia Pan niezbyt szczęśliwe określenie WWO (rozumiem zasadność stosowania skrótów, jednak ze względu na ich występowanie w szerszej komunikacji, kojarzą się z syndromami wskazującymi na jakąś formę zachowania dysfunkcyjnego – PTSD, DDA, AA itp.). Pana uwaga jest jednak zbyt uogólniona, by można było się do niej odnieść w sposób względnie merytoryczny. Mimo to coś od siebie dodam do dyskusji.

      Lider to nie osoba, która rządzi. Od tego musimy zacząć. Lider zarządza. Zarówno zasobami materialnymi, finansami, ale także podziałem ról w zespole, systemem weryfikacji (z)realizowanych zadań – i co najważniejsze: emocjami członków swojego zespołu.

      Musi więc być osobą, którą cechuje wzmożona czujność, zmysł obserwacji oraz umiejętność interpretowania danych poddawanych analizie. A w przypadku relacji międzyludzkich dane stanowią komunikaty werbalne i niewerbalne, uwarunkowania pracy, okoliczności towarzyszące wykonaniu zadania itp., itd.

      Nie wystarczy mieć doradcę, by szerzej zrozumieć sytuację konfliktową lub w porę dostrzec potencjał kryzysowy i UMIEĆ zapobiec wystąpieniu kryzysu. Nie wystarczy, by tworzyć kreatywne lub innowacyjne rozwiązania. A lider przecież nie wyznacza celu, do którego ma dążyć zespół – on prowadzi do celu, idąc w pierwszym szeregu.

      Aby osiągnąć to wszystko, musi być osobą budzącą szacunek, a nie lęk/napięcie. Tworzącą (czasem mimowolnie) wspólnotę celów, a nie dystans. Musi być uznany za część organizmu, a nie czynnik zewnętrzny, który na ten organizm oddziałuje. Lider “rządzący” z dużym trudem osiąga taką pozycję w grupie. Zwykle w wyniku nieudanych prób komunikacji – czuje się nierozumiany, niesłusznie odrzucany (niekiedy też zbyt “ważny”) i przechodzi na poziom zespołowej izolacji.

      Wróćmy do kwestii WWO. Osobowość tego typu bez wątpienia jest trudna. Podejrzewam jednak, że najbardziej dla jej “nosiciela”. Otoczenie dość często i z przekonaniem korzysta z potencjału takich osób – najczęściej jednak (wierzę, że nie przesadzam), gdy potrzebuje pomocy i wsparcia.

      WWO to często osoba o dużym potencjale kreatywnym i – paradoksalnie, bo na ogół nie utożsamiamy tych dwóch cech – wysokich umiejętnościach analitycznych. W wielu zawodach spotyka się osoby potrafiące planować i takie, które umieją plan wykonać. WWO często łączy dwie pozornie odległe cechy: jest organizatorem i strategiem, nie przestając być członkiem oddziału zadaniowego.

      Ilość analizowanych przez niego informacji (bodźców, komunikatów, obserwacji, wzorców i odstępstw od zachowań szablonowych, uwarunkowań społecznych, historycznych, psychologicznych, rodzinnych, zawodowych, kontekstów relacji grupowych i indywidualnych relacji interpersonalnych itp.) jest ogromna. Automatyczny proces myślowy nie ogranicza się do zbudowania prostej relacji liniowej: skutek-przyczyna. Natychmiast tworzy mapę, siatkę relacji i kontekstów, z których wyłania się wzór podstawowy. I równie szybko podejmuje próby potwierdzenia/weryfikacji wyprowadzonego wzoru. Nie odbywa się to w jakimś horrendalnie długim czasie – po prostu mózg przetwarza więcej informacji w czasie zbliżonym do reakcji standardowej.

      Ta cecha może sprawiać wrażenie, że WWO działa jak maszyna, komputer bezosobowo przetwarzający ogromne ilości danych. Niestety, tak nie jest. TA “maszyna” jest bowiem silnie zakorzeniona w emocjach. Niekoniecznie okazywanych, z pewnością jednak mocno “przeżywanych”. Bo podwyższony poziom empatii (z reguły 5-6 na sześciostopniowej skali) i umiejętność (przekleństwo) tworzenia struktur charakterystycznych dla decentracji interpersonalnej sprawiają, że WWO musi budować w sobie mnóstwo mechanizmów obronnych.

      Bez tego trudno byłoby nie oszaleć. Tutaj jednak z pomocą przychodzą właśnie zakorzenione głęboko zdolności analityczne. To one sprawiają, że WWO może się czuć zmęczony sobą, ale nadal potrafi poszeregować dane (również te związane ze stanami emocjonalnymi), ułożyć je w odpowiednim porządku i wykorzystać dla lepszego zrozumienia innych ludzi, zadań, celów, reakcji (również własnych), okoliczności, które im towarzyszą, potencjałów rozwojowych i organizacyjnych, zagrożeń, słabych stron itd.

      Ponownie przejdźmy do lidera. Lider WWO to nie kłębek emocji dostrzegalnych przy pierwszym kontakcie. Myślę, że znacznie częściej to osoba zewnętrznie wyciszona, uznawana za bardzo opanowaną. Choćby dlatego, że emocje okazywane na zewnątrz budzą reakcję otoczenia, a WWO nie przestaje analizować swoich zachowań również w kontekście ich wpływu na innych ludzi.

      Wie, że każda okazywana emocja wywołuje reakcję i przewiduje reakcje – przez co w wielu sytuacjach kontroluje się aż do przesady. Na szczęście wchodzi to w zasób reakcji odruchowych, przez co nie wymaga ogromnego wysiłku. Natomiast fatalnie skutkuje w kwestiach zdrowotnych (o tym na koniec).

      Posłużmy się przykładem, który pomoże w drobnej części zdefiniować różnice między zachowaniem normatywnym a zachowaniem WWO. Załóżmy, że jest Pan osobą szczęśliwie pozbawioną cech WWO. Otrzymuje Pan zadanie napisania tekstu informującego o cechach produktu. Pana kolega z pracy, WWO, otrzymuje takie samo polecenie. W tej sytuacji powstaną dwa zupełnie różne teksty. Czy wie Pan dlaczego…?

      Otóż osoba o wzorcowo normatywnym zachowaniu opisze to, co uważa za najważniejsze w produkcie. Podkreślmy: to, co ONA SAMA uważa za najważniejsze. Często bowiem wychodzimy z założenie, że to co myślimy na jakiś temat jest wystarczająco “dobre” i “właściwe” oraz że będzie przekonywać innych ludzi do naszych argumentów przez sam fakt, że my uznajemy to za “odpowiednie”.

      Osoba WWO napisze tekst o tym, co – według jej wiedzy – najważniejsze będzie w produkcie dla wielu grup odbiorców (w tym dla niej). Uwzględni cechy obecne, ale nieistotne dla samej siebie, bo automatycznie uzna, że dla kogoś innego to jest ważne (i na ogół wie, dla kogo). Często nieświadomie zacznie pisać językiem korzyści licznych “zewnętrznych” grup otoczenia – bo jej umysł “spogląda” na produkt z wielu perspektyw jednocześnie.

      Nie zawsze dlatego, że tak chce. Po prostu… nie umie inaczej. Często nie będzie stanowić centralnego punktu odniesienia (to co JA myślę), lecz jeden z wielu punktów odniesienia (to co MY myślimy, czujemy i czego pragniemy).

      W tym ujęciu WWO to lider niemal doskonały. Nie traktuje zespołu jako grupy osób jedynie mu podległych. Utożsamia się z nimi, czuje się częścią większej całości, a nie zewnętrznym obserwatorem i sędzią. Ze względu na umiejętności komunikacyjne – potrafi wyraziście przekazać wytyczne i precyzyjnie wskazać role członkom swojego zespołu.

      Wyczulony na reakcje otoczenia, szybko dostrzeże dysonanse w spójnej melodyce współpracy. Równie szybko zareaguje, pozwalając konfliktowi rozwinąć się w sposób kontrolowany (i twórczy) lub zapobiegając mu.

      Analizując wiele czynników wpływu w kontekście realizowanego projektu lub usługi – zaplanuje ich cechy, użyteczność, wygląd/formę i wiele innych kwestii już na etapie projektowania oraz pierwszych pracy wykonawczych. Znajdzie zagrożenia, dostrzeże potencjały kryzysowe, zniweluje te, które mogą być niekorzystne nim zdążą wystąpić.

      Sprawi, że członkowie zespołu połączeni będą wspólnym celem, a nie tylko miejscem wykonywania pracy. Zwiększy efektywność zespołową dzięki umiejętności motywowania (finansowego i pozafinansowego).

      Przyjmie na siebie ciężar odpowiedzialności, bo realnie czuje się odpowiedzialny. Będzie też chronić „swoich” ludzi przed osobami z zakusami na okazywanie władzy w sytuacjach, w których nie należy rządzić, lecz zarządzać. Często więc będzie buforem bezpieczeństwa dla współpracowników, ponieważ w jego rozumieniu ważniejsza jest efektywność grupy (jako całości), a nie wyłącznie osobiste poczucie komfortu.

      Czy to jest dobry lider…? Dobry jak cholera! Tylko w tej pięknej liście zalet nie można pominąć wad towarzyszących opisanym sytuacjom. I tu kolejno:

      1. Osobę WWO cechuje wzmożona czujność i zmysł obserwacji. Gdy towarzyszy im pewna wiedza socjologiczna i psychologiczna (czy ogólnie – humanistyczna), życie staje się trudne, szczególnie w relacjach społecznych. WWO często bowiem dostrzega stany emocjonalne, wzorce zachowań i stojące u ich podstaw pobudki, przez co szybciej orientuje się, że ludzka natura nie udała się nam najlepiej. Prędzej czy później mierzy się z rozczarowaniami. Licznymi.

      2. Mózg osoby WWO – za sprawą nieustannych, odruchowych czynności analitycznych – pracuje niemal bez przerwy. Trudniej jest wyciszyć procesy interpretacyjne. Trudno wygłuszyć reakcje na bodźce płynące z otoczenia. Taki dziwny przykład: jadąc w tramwaju, trzeba zamknąć oczy i założyć słuchawki, by choć na chwilę dać mózgowi odpocząć. Bo jeśli po podróży zapytacie osobę WWO o to, co dostrzegła w tramwaju, często opowie Wam o stanach emocjonalnych i nastawieniu współpasażerów, choć znacznie trudniej będzie jej opisać ich ubiór. Ta wzmożona „praca obliczeniowa” mózgu sprawia, że WWO odczuwa znacznie większe zmęczenie niż wynikałoby to z reakcji normatywnego otoczenia. Z wiekiem wcale nie jest lepiej. Zmęczenie narasta i może mieć negatywny wpływ na procesy decyzyjne.

      3. WWO analizuje i współodczuwa. Obserwuje i przetwarza informacje. Bardzo szybko zaczyna się orientować, że dostrzega wzorce zachowań i reakcji innych ludzi, jest w stanie część z nich przewidzieć (to nie ma nic wspólnego z czarami). I co najgorsze: diabelnie szybko wychwytuje manipulacje, półprawdy i nieprawdy. Nie dlatego, że chce, to się dzieje odruchowo. W życiu zawodowym bywa to przydatne, szczególnie na stanowisku menadżerskim i negocjacyjnym lub w obszarze HR, marketingu, działalności śledczej (a nawet operacyjnej) – tu już niezależnie od zaszeregowania stanowiska. Ale bywa też uciążliwe i może skutkować np. szybszym wypaleniem zawodowym: rozpoznając manipulację, automatycznie poddaje się analizie stające za nią przesłanki – ostatecznie szybko można poczuć się wyizolowanym w świecie, w którym większość ludzi naturalnie dąży do zaspokojenia swoich indywidualnych interesów kosztem interesów innych ludzi. :)

      4. W życiu osobistym WWO wymaga dojrzałego partnera – jeśli bowiem trafi na osobę o wzmożonej potrzebie rozmijania się z prawdą, będzie to wiedzieć i przeżywać (tym bardziej że WWO potrzebuje przystani, w której może liczyć na szczerość reakcji, ponieważ nie spotyka się z jej nadmiarem w innych miejscach swej obecności). Ta potrzeba czyni go jednocześnie niezby dobrym partnerem dla osoby „normatywnej”. Nadmierna potrzeba zbudowania przestrzeni wypranej z manipulacji nakłada na partnera WWO ogromną odpowiedzialność. I niemały wysiłek. Bo ludzie na ogół mijają się z prawdą, w większych i mniejszych sprawach, częściej niż raz w roku. :) I stanowi to czynnik akceptowalny. Jest pewną normą, z którą musimy się oswoić w procesie socjalizacji. A WWO często szuka warunków idealnych pod względem prawdomówności, niemal sterylnych. Czyli nienaturalnych na dobrą sprawę. Na szczęście tu też pomaga dojrzałość, która uczy mądrych kompromisów.

      5. Współ-odczuwanie (na poziomie emocjonalnym, nie tylko poznawczym – bo o tym często zapominamy, mówiąc o empatii) utrudnia codzienne funkcjonowanie. U osoby WWO, mniej obytej z życiem, może skutkować podatnością na wpływ otoczenia, wykorzystywanie „słabości”, czyli odruchowego pragnienia niesienia wsparcia. Wraz z nabieraniem doświadczeń może oddziaływać przeciwnie: nadmiernym przekonaniem o „ludzkim egoizmie” i przyjmowaniem postawy nieufnej, pozornego dystansu (pozornego, bo jeśli się współodczuwa, to nie da się tego współodczuwania „wyłączyć”, a to uniemożliwia nabranie realnego dystansu). Tak czy inaczej, WWO przeżywa wciąż, odczuwa bezustannie. Intensywniej, częściej, w nadmiarze. To nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Choć nie jest też dysfunkcyjne.

      6. Życie duchowe WWO (m.in. dylematy moralne, etyczne, filozoficzne, społeczne itd.) jest bardzo rozbudowane. Skala własnych reakcji emocjonalnych nie musi być bardzo wysoka, choć często wykracza ponad przeciętną. Ale skala uwewnętrznionych reakcji na emocje innych osób – bywa już zwykle na poziomie alarmowym. Ponieważ jednak WWO nie rozsiewa swoich emocji dookoła, zdecydowaną większość musi przepracowywać wewnętrznie. Mając świadomość, że nie jest (nie będzie) rozumiana/rozumiany, redukuje do minimum naturalne formy odreagowywania (rozmowy o swoich odczuciach). Prędzej czy później trzeba będzie za to zapłacić.

      7. I tu przykry finał. Bo płaci się zdrowiem. Brak naturalnych mechanizmów odreagowywania napięć emocjonalnych – eksplozji w postaci kłótni, wykrzykiwanej złości, ataków personalnych, negatywnych form rywalizacji zawodowej (chcemy czy nie, są naturalne dla człowieka) – skutkuje implozjami, które silnie oddziałują na stan zdrowia, samopoczucie, ogólną kondycję organizmu. Nawet tzw. typ sportowy, aktywny fizycznie, może być zaskoczony faktem, że co rusz zapada na niespodziewane dolegliwości lub boryka się z silnym bólem fizycznym, mierzy z chronicznym zmęczeniem itp. A i to nie wszystko, bo mamy jeszcze szereg dolegliwości psychosomatycznych, zaburzeń depresyjnych itp., itd. Jest z czego wybierać. :)

      WWO nie jest ideałem i nie czuje się nim, jak sądzę (czy można się czuć idealnie z osobowością, która dodaje zmartwień?). Choć bywa tak traktowany, co stanowi dla takiej osoby dodatkowe obciążenie odpowiedzialnością.

      Jest jednocześnie partnerem idealnym (w związku myśli kategoriami MY, a nie JA i może być niesamowicie oddany bliskiej osobie) i partnerem uciążliwym (jeśli już gdzieś z niego wypłynie nagromadzenie napięć i zmęczenia, to właśnie w relacji z osobą, której ufa – a to nakłada na nią dodatkowy ciężar).

      Przez jednych jest traktowany jako wspaniały doradca i przyjaciel (do niego przychodzi się z problemami, bo nie tylko cierpliwie wysłucha, ale często umie wskazać rozwiązania). Przez innych jako szarlatan i zarozumialec (bo niby skąd wie to czy tamto – a gdy zapowiedź się sprawdza, pojawia się jeszcze element zawiści).

      Budzi zachwyty i wzmożoną niechęć. W tym samym czasie. I wszystkie te bodźce rejestruje bezwiednie. Bywa świetny w swojej pracy. Na ogół zaangażowany, jest ceniony jako lider (przejmując często tę rolę nieświadomie). A to sprawia, że budzi niepokój współpracowników, przełożonych, osób aspirujących do pełnienia ról menadżerskich tylko ambicjonalnie.

      I żeby jeszcze bardziej zburzyć wizerunek rewelacyjnego lidera (po całej liście zalet), warto wspomnieć, że WWO, który musi zwalniać pracowników, nawet tych źle wykonujących swoją pracę, kieruje się analityczną odpowiedzialnością, ale na poziomie reakcji emocjonalnych – nie potrafi przejść nad tym do porządku dziennego: ma bowiem głęboką świadomość lęku, złości, obaw, jakie wzbudzi zwolnienie w rodzinie pracownika, potencjalnych problemów finansowych i życiowych… Bo – jak wspomnieliśmy – nie umie uruchomić tylko jednego kontekstu, osobistego i związanego z własnymi przekonaniami czy celami… Czyli emocjonalnie płaci nawet za to, co zrobić musi i co potrafi uzasadnić.

      A w całym tym bałaganie… WWO na ogół nie lubi swojego życia w jego intensywnym emocjonalnym ujęciu. :) Nie w kategoriach ostatecznych, marząc o rozstaniu się z nim – po prostu ma świadomość, że dźwiga na barkach nieco większy ciężar niż ludzie w jego otoczeniu. I że nie jest w stanie tego zmienić. Ani superwizje, ani terapie nie zmienią faktu, że… jego mózg działa tak jak wielu by chciało, a sam WWO często by nie chciał. :)

      PS W komentarzach pod artykułem można znaleźć wypowiedzi osób potencjalnie z kategorii WWO i osób, które moim skromnym zdaniem nie mają z WWO wiele wspólnego… No ale tak to już jest z psychologią – nie do ogarnięcia…

      Z pozdrowieniami dla wytrwałych. 😉

      • X-men pisze:

        Wszyscy macie rację :) Pani Aron w swojej książce zaznacza, że musiała dodać piąty czynnik (o czym wspomina sam artykuł)- Podatność dyferencyjną. Co ja odbieram jako oddziaływanie środowiska w którym “nosiciel” mógł cechy swojej Nadwrażliwości traktować jako błogosławieństwo lub przekleństwo i każda z tych opinii mogła się bardziej lub mniej utrwalić. W “Wysoko wrażliwi” Nadwydajni (wolę określenie z “Jak mniej myśleć (…)” Pani Petitcollin. TMM skoro nie lubisz skrótu WWO to może Ci się również spodoba to określenie 😉 nazywani są klasami doradców, szamanów, kapłanów itp.. Bo Nadwydajni, którzy w większości są niepewni siebie moim zdaniem nie będą szli przed szeregiem (bo kto pójdzie za Nim/Nią pójdzie?), ale w pierwszym szeregu służąc swoimi umiejętnościami analitycznymi,obawami, rozwiązaniami itp. Genialny generalny doradca, który jednak będzie się bał przewodzić (inaczej by to wyglądało kiedy zostałby wybrany/wypchnięty demokratycznie mniej lub bardziej oficjalnie na Lidera np. przez ludzi dzielących opinię Karoliny;). A gdyby tak Nadwydajny miał tą pewność siebie? Gdyby jego odmienność nie była dla niego problemem, ale od najmłodszych lat tylko pielęgnowana jako jego walor? No sam by się “wepchał” na pozycję wymarzonego lidera.

        TMM rozpisałeś się 😉 Doczytałem do końca i kilka uwag:

        1. TMM w PS przekreślasz pewne osoby jako WWO… Uważam, że niesłusznie… Raczej powinieneś je nakłonić, że jeśli mają podejrzenia co do swojego bycia Nadwydajnym… Niech idą do specjalisty, który po szczerych rozmowach twarzą w twarz im to przyzna lub nie. Nie u wszystkich będzie się to objawiało tendencją do długich pełnych przemyśleń wywodów. Pani Aron publikując testy sama zaznacza przy sprawdzaniu odpowiedzi “jesteś potencjalnie Nadwrażliwą osobą”. Jakoś nie spotkałem się z testami które pozwalają określić np. Twoje D(epth of procesing) na 180% (podejrzewam, że najsilniej u Ciebie rozwinięta “Statystyka Nadwydajności” wnioskując tylko na podstawie ilości informacji, nie mogę sprawdzić czasu ile zajęły Ci te przemyślenia, a ile ich zapisanie), a moje na 163%, czy kogoś piszącego komentarz na 104% czy na 99%. Ci dwaj ostatni również będą mieli podstawy by czuć się potencjalnie Nadwydajni. Poza tym znowu pomijamy czynnik odnośnie ukrywania swoich zdolności 😉 może ktoś nie chciał wyjść na gadułę… Bo kto będzie czytał komentarz z którego można wydać kolejną książkę? Poza tym, w żadnej z publikacji wydanych w języku Polskim nie spotkałem się z “wykresem pentagnalnym” na którym po “rozwiązaniu testu” nanosisz swoje “statystyki Nadwydajności”. A każda z pięciu cech DOES może się objawiać różnym nasileniem. Co widać chociażby po czytaniu książek/wypowiedzi.

        2. Co do opisu produktu z przykładu. Czegoś mi zabrakło 😉 Nie doprecyzowano czy miałoby to być opis stworzony z powodów zawodowych czy prywatnych 😉 Jakie to ma znaczenie?
        Osoba “o wzorcowo normatywnym zachowaniu” tworząc reklamę/omawiając produkt np. lek będzie go wychwalać stworzy jakieś hasło, np. “to najlepszy lekarstwo na (…)”, a o wszelkich “ale…” wspomni tylko jeśli dostanie takie polecenie- bo w końcu chce sprzedać produkt, chce po prostu zarobić. Osoba Nadwrażliwa bardziej moim zdaniem skupi się na pisaniu/opowiadaniu o “treści ulotki” przeciwwskazaniach, potencjalnym ryzyku itp.- Też chce sprzedać produkt, ale chce sprzedać konkretnemu klientowi to co ten potrzebuje zachowując przy tym “czyste sumienie”. Czasami po takiej osobie “wzorcowo normatywny” trochę będzie musiał wykreślić z reklamy, żeby sprzedać produkt. Co nie oznacza oczywiście, że Nadwrażliwy nie jest w stanie sam wymyślić jakiegoś genialnego hasła reklamowego dla produktu. A prywatnie raczej zgodnie z opisem TMM 😉

        3. Opis walorów trochę kłóci się z moim rozumowaniem Nadwydajnych… TMM opisujesz jakby wszystkie statystki DOES były w u jednej osoby podkręcone na maxa. Czyli w testach Pani Aron albo masz 0 i jesteś “normalny” albo masz max i jesteś Nadwrażliwy. Przepraszam, ale zabrakło mi tego, że osoby Nadwydajne “mogą się wykazywać”, gdzie u Ciebie jest to przedstawione jako “wykazują się”. Opisy uważam poza tym za bardzo trafne 😉

        4. No dobra jedno, ale… Nadwydajny nie zwolni pracownika bez mrugnięcia okiem, chyba, że będzie do celowe “GRUBE” naruszenie regulaminu przez pracownika (ale przecież pracownik się z nim zapoznał i nawet się pod tym podpisał). Dostanie skargę na pracownika to weźmie go na rozmowę. Prawdopodobnie nie powie kto doniósł… Ale skupi się na tym w czym jest problem i poprosi o poprawę… Kończąc prośbę “Bo niestety, ale będę zmuszony Ciebie zwolnić”.

        To ja również pozdrowię wytrwałych 😉

  5. Sylwia pisze:

    Cześć. Bardzo dziękuję za ten artykuł. Zastanawiałam się czy już książka HSP i miłość została przetłumaczona, a tutaj taka miła niespodzianka :)

    Opis WWO jest jak najbardziej trafny do mojej osoby. Zwykle po całym tygodniu wolę spędzić weekend na spotkaniu kameralnym ze znajomymi, albo w domu z książką lub filmem. Zafascynowałam się zajęciami jogi – myślę że mogę polecić je innym WWO. Ja się na nich bardzo dobrze czuję, relaksują mnie i po zajęciach mam dużo energii, pomimo spokojnego trybu ćwiczeń.

    Co do miłości, mam pododnie jak Renka. Do tej pory znalazłam 1 osobę która rozumiała co czuję, potrafiła rozmawiać. Od większości słyszałam: “Przesadzasz”. Myślę, że większość nie lubi, gdy ich słowa i czyny są deprecjonowane.

    Podoba mi ta strona. Już kilka krotnie czytałam jakieś artykuły tutaj. Zachęcam do kontynuacji działań Autorkę.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Ja również nie mogłam się doczekać kiedy pojawi się ona polskim rynku. No i w końcu jest :) Jest zbiorem najważniejszych informacji o WWO – super książka.
      A odbiegając od tematu książki – bardzo dziękuję za słowa uznania. Bardzo dużo to dla mnie znaczy. Cieszę się z Twojej obecności i zapraszam częściej. Pozdrawiam, Agnieszka

  6. Karolina pisze:

    Dziękuję za wpis, czy może mi Pani polecić jeszcze inne dobre książki na temat WWO? Mogą być również po angielsku. Tą na pewno kupię, ale chcę jak najlepiej zgłębić temat. Jak to WWO 😉 Pozdrawiam serdecznie

  7. Karol Ergo pisze:

    Witam serdecznie. Przypadkowo trafiony temat, byłem przekonany że w dziedzinie psuchologii może specem nie jestem ale dość dużo czytałem , takze o osobowościach, a nie spotkałem się z takim określeniem.
    Stety i niestety okazuje się być WWO , i będę teraz dużo szukał na ten temat materiałów zaczynając od tej książki. Z przyjemnością jako osoba bardzo dogłębnie analizująca wszystkie aspekty emocjonalne często chciałem napisać jakąś książkę sam ahh

    Jeżeli ktoś się interesuje życiem z osobą WWO . My chcemy związku, chcemy wielkiej miłości, romantycznej, takiej prawie jak przedstawiana w wierszach bo myślenie o niej daje strasznej energii, analizowanie i planowanie romantycznych sytuacji.

    Często wyobrażałem sobie po stokroć jakiś dotyk czy pocałunek starając go potem tak jakby realizować w rzeczywistości. Ma to sporo minusów bo rzeczywistość zawsze się różni od wyobrażeń i planów i potrafi to trochę irytować ale potrafimy przestać o tym myśleć jak chociaż połowicznie się uda coś zgodnie z założeniami i oddać się chwili oraz delektowaniu emocji…….. I tu widać różnicę bo to o czym się ropisalem u góry, przeciętny człowiek nazwał by po prostu kolacją i całowaniem.

    Parę rad. Gdy wychodzimy na randkę potrafimy rozmawiać o wszystkim, patrzymy za Was na drogę czy nic nie jedzie jak przechodzicie przez ulicę, widzimy i zwracamy uwagę na wszystkich i wszystko dookoła a w tym samym momencie rozmawiamy, śmiejemy się a podświadomie jeszcze analizujemy Wasze emocje, każda reakcje , czy Wam się podoba temat, mój wygląd,…. To jest tylko spacer a czuję się jak po treningu na siłowni i przydała by się po tym drzemka (w dłuższym związku odchodzi szczegółowe analizowanie i jest już okej bo się znamy ale pierwsze randki są ciężkie) bawicie się z nami świetnie i my też, ale to ciągła analiza brrrrr

    Bardzo często pytamy czy wszystko okej? Co tam?bo wyczuwamy każde zwątpienie, zmęczenie i smutek o którym sami często nie myślicie, było ciężko w pracy ale już o tym nie myślisz bo jesteś w domu…. Nie prawda, widać to po słowach, gestach i zachowaniu… I dociekamy co się stało a to może denerwować.

    Strach przed związkiem jest z wielu powodów. Ja się obawiam że druga osoba mnie tak nie zrozumie jak ja ją, że związek nie będzie głęboki , ale też że już nikogo nie poznam, czy to na pewno ta jedyna. Druga osoba to jedyny aspekt którego nie da się do końca przewidzieć co zrobi, jak się będzie zachowywać za parę lat, to piękne i straszne zarazem. To się Kocha i tego się boi w tej samej chwili.

    Myślę że sam fakt ile się rozpisałem potwierdza moją przynależność do WWO hahahahaha
    Jedno jest pewne, jesteśmy super fajni i ze wszystkim sobie poradzimy tylko trzeba nam pozytywnego nastawienia i chęci współpracy 😁

    Ps. Nie opisałem nawet 1/100 tego co bym chciał ale i tak nie wiem komu będzie się chciało czytać to u góry

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Wszystko trafnie opisane :) wręcz książkowo :) Ja z mojego doświadczenia mogę jeszcze dodać, że jestem bardzo wyczulona na wszelkie dźwięki. Co w dużej mierze przyczynia się do mojej bezsenności. Nawet najmniejszy odgłos mnie obudzi. Na dłużą metę jest to bardzo męczące. No i zapach – czasem czuję się jak pies śledczy :) Pozdrawiam, Agnieszka

      • Anna pisze:

        Dokładnie tak. Poza wszystkimi wymienionymi w artykule i komentarzach cechami WWO również i te mnie dotyczą… najdrobniejszy dźwięk wyrywa mnie ze snu, a węch pomimo uzależnienia od kropli do nosa- jak u psa tropiącego 😂 Co bywa baaaardzo uciążliwe 🙈

  8. Elka pisze:

    Super artykuł. To o mnie. Cieszę się, że nie jestem sama. Pozdrawiam

  9. Michał Z pisze:

    Moim zdaniem dużo cech charakterystycznych dla WWO znajdziemy również w ludziach, którzy są neurotykami. Wrażliwość może być mylona z lękiem neurotycznym i chęcią akceptacji – szczególnie w związku. WWO przeżywa związek “głęboko” – zapach drugiej osoby, to jak przeczesuje włosy, jak się porusza, w jaki sposób się uśmiecha czy robi obrażoną minę – wwo wszystkio to rejestruje w bardzo głęboki sposób – jest to dla nich wyjątkowo romantyczne i emocjonalne uczucie. Neurotyk potrafi zachować się podobnie aranżując romantyczny klimat i nastrój z tym, że jego motywacje są inne. Wpływa na to lęk przed utratą bądź niestabilnością w związku. Częste okazywanie uczuć potrafi być przykre dla osoby stabilnej emocjonalnie – również ciągłe upewnianie się co do trwałości uczuć. Trochę jak dziecko we mgle, kopiuje zachowania by osiągnąć akceptację i spokój. Przy czym nie rozumie jak używać narzędzi, które podpatrzył u ludzi stabilnych emocjonalnie.

    Warto chyba dłużej przypatrzeć się osobie która wydaje się na pierwszy rzut oka WWO nim podejmiemy kroki w nawiązaniu z nią relacji.

  10. Dorota pisze:

    Szczerze mówiąc chyba łatwiej było mi się oszukiwać, że jednak przesadzam. Jeśli człowiek wie, że nie może sobie pozwolić na słabość – łatwiej jest mu wziąć się w garść. Choć z drugiej strony to bardzo przytłaczające codziennie mierzyć się z tymi wszystkimi uczuciami, odczuciami, przeczuciami.. swoimi i innych. Tak czy inaczej teraz już nie wmówię sobie, że wcale nie czuję tego co czuję :) No cóż, chyba zostało już tylko zmierzyć się z własną naturą. Niemniej jednak dziękuję za ten artykuł. Właściwie to miło, że ktoś w końcu głośno mówi o plusach charakteru tak wrażliwej osoby.
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      WWO bywa swoje mankamenty, ale najważniejsze jest to, że można nad nimi popracować i przekształcić w plusy. Dziękuję za Pani komentarz. Pozdrawiam, Agnieszka

Odpowiedz na „X-men

Korzystając z formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę w celu umieszczenia na niej Twojego komentarza.


Skomentuj

ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE

Eliksir pewności siebie Agnieszka Zblewska

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE, czyli jak pokonać wewnętrzne i zewnętrzne blokady?

Istnieją takie momenty, w których z wielkim cierpieniem na duszy wątpimy w siebie. Nie czujemy się zbyt dobrze we własnej skórze, odczuwamy ucisk w gardle, nogi odmawiają posłuszeństwa, a serce zbyt szybko zaczyna bić. Człowiek sam ze sobą czuje się źle. A wszystko z powodu kulejącej pewności siebie, która daje o sobie znać, w takich momentach, które są dla nas nazbyt obciążające.

Dlatego postanowiłam napisać książkę, która dokładnie zobrazuje, jak stać się pewnym siebie człowiekiem.  (więcej…)

CZYTAJ

Źródła braku pewności siebie, czyli skąd u ludzi niskie poczucie wartości?

ZRODLO BRAKU PEWNOSCI SIEBIE

„Źródła braku pewności siebie” to e-book dla każdego, kto chce wziąć pewność siebie w swoje ręce i podjąć decyzję, co dalej powinien z nią zrobić. To nade wszystko źródło schematów głęboko zakorzenionych w podświadomości. To prawda o tym skąd u ludzi niskie poczucie wartości, jak również o tym, co wpływało i wpływa cały czas na naszą pewność siebie.

W e-booku: (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy?

toxic2

Toksyczna więź…

Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira.

Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie?

toxic

Emocjonalnie wykorzystani…

Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego…

Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…)

CZYTAJ

CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI

perswazja

Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania…

Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory.

Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny.

…ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI…

Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…)

CZYTAJ

DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG

DEPRESJA

DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA…

Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów…

Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…)

CZYTAJ

ZBURZĘ TEN MUR

zburz ten mur

CZAS NA ZMIANY…

Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to…

Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia.

Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…)

CZYTAJ

WŁADCA SŁOWA

wladcaslowa

Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami?

Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim…

Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…)

CZYTAJ

POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół?

potegazycia

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu…

Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…)

CZYTAJ

© 2015-2019 Psychologia życia - Wszelkie prawa zastrzeżone. / Design by Trójwizja.pl /