A jeśli to ja jestem toksyczny/a? A co, jeśli to ja jestem problemem? A jeśli moje reakcje, emocje, sposób mówienia… są pełne toksyczności? A co, jeśli nagle zaczynam zachowywać się jak… no właśnie, jak ktoś, kim nie chcę być? Czy to znaczy, że jestem złym człowiekiem? Czy toksyczność jest we mnie? To pytania, które padały w moim gabinecie nie raz, nie dwa. Padały z drżeniem w głosie, z poczuciem winy, z niepewnością. Padały też czasem ze wściekłością: „Bo przecież ja tyle daję… i nikt tego nie docenia…” Dlatego dzisiaj przedstawię, jak to jest z toksycznością…
Zanim jednak do tego, to już we wstępie chcę podkreślić, że to właśnie te pytania – niełatwe, bolesne, ale zarazem bardzo ważne – były jednym z powodów, dla których zdecydowałam się napisać książkę „Oblicza toksyczności. Jak rozpoznać destrukcyjne metody działania i jak się przed nimi chronić” (link do książki >TUTAJ<). Bowiem prawdą jest, że jeśli masz w sobie autorefleksję dotyczącą toksyczności – nosisz w sobie lęki czy niepokój związany z tym, że możesz kogoś zranić, to już oznacza, że nie idziesz drogą przemocowych działań. Oznacza, że chcesz rozumieć. Chcesz się rozwijać. Chcesz budować relacje bez krzywdzenia.
Czym w ogóle jest toksyczność?
Toksyczność — w kontekście relacji międzyludzkich — to nie etykieta przypisana człowiekowi, ale określenie wzorców zachowań, które ranią, niszczą, pomniejszają czy przekraczają granice drugiej osoby. Nie chodzi więc o to, że ktoś „jest toksyczny z natury”, ale o to, że jego działania mają destrukcyjny wpływ na drugiego człowieka.
Toksyczność może przybierać różne formy — od subtelnego gaslightingu, przez chroniczne lekceważenie emocji drugiej osoby, aż po brutalną przemoc emocjonalną lub psychiczną. Bywa, że objawia się pod pozorem troski, na przykład: „Robię to dla Twojego dobra”, a innym razem przyjmuje postać obojętności, karania ciszą, zazdrości podszytej kontrolą, czy krytyki udającej „szczerość”.
Dlatego tak istotne jest, aby nie skupiać się na etykietach, lecz na wpływie:
- Czy to, czego doświadczasz, sprawia, że malejesz w sobie, że czujesz się mniej sobą, mniej wolny/a, mniej bezpieczny/a?
Bo właśnie tam, gdzie zamiast bliskości pojawia się lęk, wina lub przymus, warto przyjrzeć się temu, co naprawdę się dzieje — i nazwać rzeczy po imieniu. Tylko wtedy można odzyskać siebie.
Czy istnieje człowiek, który jest tylko zły albo tylko dobry?
Nie. Jesteśmy zbiorem różnych części. Mamy momenty piękne i momenty trudne. Mamy w sobie potencjał do raniących reakcji, szczególnie wtedy, gdy czujemy się bezsilni, przestraszeni, zawstydzeni. Ale coś nas różni: świadomość. Gotowość do refleksji. Umiejętność przyjmowania odpowiedzialności.
Dla przykładu:
Wyobraź sobie dwie osoby w związku, które doświadczają silnego napięcia.
Jedna z nich — powiedzmy, że to Ania — czuje się zraniona. Partner wraca późno do domu, nie odbiera telefonu, a w niej uruchamia się znany z dzieciństwa lęk przed porzuceniem. Ania nie mówi o tym wprost. Zamiast tego zaczyna rzucać kąśliwe uwagi, wycofuje się, przestaje odzywać. Reaguje z poziomu zranionej części, która próbuje ochronić się dystansem. Zachowanie jest raniące — partner nie wie, o co chodzi, czuje się atakowany i odrzucany.
Teraz wyobraź sobie, że Ania po kilku godzinach siada i zaczyna czuć, co naprawdę się wydarzyło. Widzi, że jej reakcja była podszyta lękiem. Że wcale nie chciała zranić, ale chciała zostać zauważona. I że sposób, w jaki to zrobiła, był bolesny — nie tylko dla niego, ale też dla niej samej. Zamiast brnąć dalej, wraca do rozmowy. Mówi: „Wiem, że moje milczenie mogło być raniące. Chciałam się ochronić, ale zrobiłam to w sposób, który Cię oddalił. Przepraszam. Chcę się nauczyć mówić inaczej.”
To jest moment, który różni. Nie to, czy mamy w sobie raniące reakcje — bo każdy je ma. Ale to, czy mamy odwagę się zatrzymać, przyjąć odpowiedzialność i wyciągnąć dłoń. Świadomość, refleksja, gotowość do spotkania z własną trudnością — to właśnie one odróżniają toksyczność od człowieczeństwa uczącego się bliskości.
Po co jest empatia?
Empatia pozwala nam rozumieć, nie tylko oceniać. Pozwala zobaczyć drugiego człowieka w jego pełni. Pomaga nie reagować odruchem, ale zatrzymać się i zrozumieć, że za czyjś ból może kryć się historia, której nie znamy. Ale empatia, jeśli nie ma granic, potrafi nas zniszczyć. Bo czasem widzimy rany sprawcy, zamiast chronić siebie jako odbiorcy przemocy.
Kiedy empatia pomaga, a kiedy szkodzi?
Pomaga, gdy uczy wrażliwości i współodczuwania, ale nie wtedy, gdy staje się przepustką do wybaczania wszystkiego i zapominania o sobie. Jeśli empatia nie idzie w parze z asertywnością, może zamienić się w autodestrukcję.
Test na toksyczność – sprawdź siebie:
1.Czy zdarza Ci się wyśmiewać czyjeś uczucia lub umniejszać ich znaczenie, mówiąc np. „Nie przesadzaj”?
2. Czy w konflikcie częściej chcesz „wygrać”, niż zrozumieć drugą stronę?
3. Czy zdarza Ci się manipulować emocjami – obrażać się, milczeć, aby uzyskać określoną reakcję?
4. Czy trudno Ci przyznać się do błędu – nawet wtedy, gdy czujesz, że go popełniłaś/eś?
5. Czy używasz sformułowań typu: „To wszystko przez Ciebie”, „Gdybyś Ty…”?
6. Czy masz tendencję do kontrolowania – pytasz z kim, gdzie, dlaczego – nie z troski, lecz z potrzeby wpływu?
7. Czy czasem stosujesz szantaż emocjonalny – np. groźby odejścia, obrażanie się, by wymusić określone zachowanie?
8. Czy często odwracasz winę – tak, by to druga osoba czuła się odpowiedzialna za Twoje emocje?
9. Czy kiedy ktoś mówi Ci, że coś go/ją zraniło, Twoją pierwszą reakcją jest złość lub obrona?
10. Czy boisz się, że jeśli okażesz słabość, ktoś to wykorzysta przeciwko Tobie – i dlatego atakujesz pierwszy/a?
11. Czy pod wpływem zazdrości lub lęku zdarza Ci się poniżać, krytykować lub podważać wartość drugiej osoby?
12. Czy łatwiej Ci karać niż rozmawiać? Milczeć niż wyrażać potrzebę?
13. Czy bywa, że traktujesz ludzi według zasady „albo jesteś za mną, albo przeciwko mnie”?
14. Czy masz trudność z uznaniem, że ktoś może widzieć, czuć, potrzebować czegoś innego niż Ty – bez ataku na Ciebie?
15. Czy potrafisz spojrzeć z czułością na swoje raniące reakcje – nie po to, by je usprawiedliwiać, ale by je rozumieć i zmieniać?
Jeśli odpowiedziałaś/odpowiedziałeś twierdząco na któreś z tych pytań – nie oznacza to, że jesteś złym człowiekiem. To sygnał, że warto się zatrzymać i przyjrzeć się swoim wzorcom działania. Nie po to, aby siebie obwiniać, ale po to, by rozumieć i wybierać inaczej – zmieniać schemat jak to zrobiła Ania z historii, którą opisałam wyżej.
Ćwiczenie terapeutyczne: Jak wesprzeć siebie, kiedy pojawiają się krytyczne myśli?
Zamknij oczy na chwilę i przywołaj ten głos w sobie, który mówi: „Znów coś ze mną nie tak”. Usłysz go, ale nie wchodź w dyskusję. Zadaj sobie pytanie: „Czy ta myśl mnie wspiera, czy mnie osłabia?”. A potem powiedz do siebie: „Widocznie coś mnie boli. Co teraz mogę zrobić, aby być dla siebie dobra/dobry?”. Może to będzie oddech. Może krótki spacer. Może łagodna myśl: „Uczę się. Mam prawo nie być idealna/idealny. Mam prawo się rozwijać. Mam prawo do zmiany”. Gdy poczujesz się lepiej zastanów się: „Co będzie bezpieczne? Po czym poznam, że dbam o bezpieczeństwo w sposób bezpieczny dla innych?”
A teraz zastanów się na spokojnie…
Jak odróżnić manipulację od mówienia o swoich potrzebach?
To pytanie pojawia się bardzo często – i nic dziwnego. Bo granica bywa cienka, szczególnie jeśli w przeszłości doświadczyłaś/doświadczyłeś przemocy lub byłaś/byłeś uczony, że Twoje potrzeby są „za duże”, „zbyt intensywne”, „niewygodne”. Manipulacja to działanie z zamiarem wywołania określonego efektu – zazwyczaj poprzez wywoływanie w drugiej osobie poczucia winy, lęku, wstydu.
Mówienie o potrzebach to zaproszenie do kontaktu. Różnica tkwi w intencji i wolności drugiej strony: jeśli komunikat zakłada, że druga osoba może powiedzieć „nie”, to jest to potrzeba. Jeśli druga osoba ma poczuć się zobowiązana, winna, zobligowana – to już manipulacja. Na przykład: „Potrzebuję Twojej obecności, bo dziś był dla mnie trudny dzień” – to komunikat oparty na otwartości. A: „Gdyby Ci zależało, to byś był/była” – to forma emocjonalnego nacisku. Warto uczyć się mówić o sobie – z czułością, nie z żądaniem. I jednocześnie – warto przyglądać się, jak my słuchamy potrzeb innych: Czy jesteśmy gotowi je przyjąć, nie tracąc siebie?
Jeśli ten temat Cię porusza, zajrzyj do mojej nowej książki „Oblicza toksyczności”. Napisałam tę książkę z myślą o takich pytaniach, które rodzą się w ciszy, w nocy, po trudnej rozmowie. To nie jest książka o ocenianiu. To przewodnik po świadomości, granicach, wyborach i wspieraniu siebie. O wzrastaniu.
Jeśli masz chwilę to zostaw parę słów w komentarzu poniżej. Daj znać, czy ktoś wmawiał Ci toksyczność? Czy przy kimś zawsze czułeś/aś się toksyczny/a, choć miałeś/aś poczucie, że nic złego nie robiłeś/aś?
Autorka: AGNIESZKA ZBLEWSKA 
Podobne wpisy
ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ
- DEPRESJA
- EMOCJE i NASTRÓJ
- My Lifestyle
- OBLICZA TOKSYCZNOŚCI
- PSYCHOLOGIA ASERTYWNOŚCI
- PSYCHOLOGIA KOMUNIKACJI
- PSYCHOLOGIA KONFLIKTU
- PSYCHOLOGIA MIŁOŚCI
- PSYCHOLOGIA ODŻYWIANIA
- PSYCHOLOGIA OSOBOWOŚCI
- PSYCHOLOGIA PEWNOŚCI SIEBIE
- PSYCHOLOGIA PRACY
- PSYCHOLOGIA PRZEMOCY
- PSYCHOLOGIA RODZINY
- PSYCHOLOGIA ROZWOJU
- PSYCHOLOGIA SEKSU
- PSYCHOLOGIA STRATY
- PSYCHOLOGIA SUKCESU
- PSYCHOLOGIA ŚWIADOMOŚCI
- PSYCHOLOGIA SZCZĘŚCIA
- PSYCHOLOGIA UZALEŻNIENIA
- PSYCHOLOGIA WPŁYWU - AFIRMACJE
- PSYCHOLOGIA ZABURZEŃ
- PSYCHOLOGIA ZDROWIA
- PSYCHOLOGIA ZMIANY
- PSYCHOLOGIA ZWIĄZKU
- PSYCHOTERAPIA
- TECHNIKI NLP
- TOKSYCZNE OSOBOWOŚCI
- WARTO PRZECZYTAĆ
- WARTO WIEDZIEĆ
- WYSOKA WRAŻLIWOŚĆ
SZUKAJ
NEWSLETTER
Zapisz się na naszą listę mailingową Niech nigdy nie ominie cię żadna nowinka
[newsletter_signup_form id=1]















































