Czy zdarzyło Ci się zaufać przeczuciu, które później okazało się mylące? Czy miałaś wrażenie, że „coś jest nie tak”, choć obiektywnie wszystko wydawało się w porządku? A może intuicja kazała Ci się wycofać, odsunąć, zamknąć, choć serce pragnęło bliskości? Właśnie wtedy, gdy czujemy, że „wiemy”, a jednak nie potrafimy tego wytłumaczyć, warto się zatrzymać. Bo nie każda intuicja mówi głosem prawdy. Czasem to trauma przemawia za nas – cicho, ale stanowczo, podszywając się pod instynkt.
W książce „Oblicza toksyczności. Jak rozpoznać destrukcyjne metody działania i jak się przed nimi chronić” – link do książki (>TUTAJ<) pisałam o tym, jak rozwijać zdolność słuchania siebie w sposób świadomy i spokojny. Nie chodzi o to, aby ślepo ufać emocjom ani podejmować natychmiastowe decyzje, które mogą okazać się błędne. Intuicja, która płynie ze strachu, nie jest prawdziwym przewodnikiem – jest raczej reakcją ciała, które wciąż pamięta. To, co odbieramy jako wewnętrzny głos, bywa próbą ochrony przed czymś, co kiedyś zabolało. Ale jeśli nauczymy się rozumieć jego język, zamiast uciekać, możemy wreszcie zacząć słuchać siebie bez lęku.
Czym różni się intuicja od instynktu?
Choć często używamy tych słów zamiennie, intuicja i instynkt nie oznaczają tego samego. Instynkt to biologiczny mechanizm przetrwania – reakcja wrodzona, automatyczna, która chroni przed zagrożeniem. To on sprawia, że cofasz rękę od ognia, nawet zanim poczujesz ból. Intuicja natomiast to proces psychiczny, który łączy doświadczenie, emocje, pamięć i percepcję. Powstaje z połączenia racjonalnych i emocjonalnych informacji, ale działa błyskawicznie – dlatego wydaje się „przeczuciem”. Instynkt ma ostrzegać, intuicja – prowadzić. Problem zaczyna się wtedy, gdy trauma zaburza ten wewnętrzny kompas, a głos lęku podszywa się pod mądrość.
Jak to jest, że ciało pamięta, nawet jeśli umysł zapomina?
Mówi się: „Zaufaj sobie”. To piękne, ale trudne, kiedy część Ciebie wciąż żyje w przeszłości. Wtedy to, co odbierasz jako „wewnętrzny sygnał”, może być echem dawnych zranień. Bessel van der Kolk udowodnił, że ciało pamięta traumę. Układ nerwowy rejestruje wszystko – ton głosu, spojrzenie, zapach, napięcie w powietrzu. I choć umysł może zapomnieć, ciało reaguje, jakby zagrożenie wciąż trwało.
Zanim pojawi się emocjonalna reakcja, bywa, że długo nic nie widać. Ale to, że nie widać, nie znaczy, że ciało nie czuje. Ono czuje doskonale. Czasem szybciej niż Ty zdążysz pomyśleć. Psychika wysyła pierwsze, subtelne alarmy – uczucie napięcia, ścisk w klatce piersiowej, drżenie, które próbujesz tłumaczyć stresem. W środku ciało od dawna jest w trybie czuwania, gotowe na cokolwiek. Nie dlatego, że coś naprawdę zagraża, ale dlatego, że kiedyś już zagrażało.
Dlaczego układ nerwowy włącza alarm bez powodu?
Stephen Porges w swojej teorii poliwagalnej pisze o tym, że układ nerwowy działa jak „wewnętrzny radar”. Skanuje otoczenie, ocenia bezpieczeństwo, jeszcze zanim pojawi się myśl. Wystarczy drobny bodziec – intonacja głosu, spojrzenie, gest – aby ciało włączyło alarm. Nazywa to „neurocepcją zagrożenia”. To automatyczne. To nie słabość. To pamięć przetrwania. To próba ochrony przed tym, co już się nie wydarzy.
I właśnie w tym miejscu pojawia się paradoks – człowiek, który wiele przeszedł, nieustannie próbuje się chronić. Czasem jednak ta ochrona staje się więzieniem. Próbujemy uchronić się przed czymś, co już się nie wydarzy albo nigdy nie musiało się wydarzyć. Tworzymy w głowie scenariusze, które mają nas zabezpieczyć, ale one jedynie oddalają nas od życia. W imię bezpieczeństwa rezygnujemy z bliskości, zaufania, nowych doświadczeń. Ciało, które dawniej musiało być w gotowości, dziś nie potrafi się rozluźnić.
Czym jest trauma i czym różni się od rysu traumatycznego?
Zanim przejdę dalej, przypomnę, czym w ogóle jest trauma. Termin „trauma” został wprowadzony do języka medycyny przez Hermanna Oppenheima, a do psychologii przez Zygmunta Freuda, który opisał ją jako efekt przeciążenia psychiki bodźcem, z którym nie potrafiła sobie poradzić. Współczesna psychotraumatologia podkreśla, że trauma nie musi wynikać z jednego dramatycznego wydarzenia – może rozwijać się stopniowo, na skutek długotrwałego stresu relacyjnego, braku bezpieczeństwa emocjonalnego lub chronicznego napięcia. W takich przypadkach mówimy o rysie traumatycznym – o trwałym śladzie w systemie nerwowym, który wpływa na sposób reagowania, interpretowania i odczuwania świata. Właśnie ten rys może sprawiać, że ciało reaguje, zanim świadomość zdąży ocenić, co naprawdę się dzieje.
Echo traumy i fałszywy głos intuicji – kilka ważnych aspektów…
Dr Ruth Lanius z Uniwersytetu Western Ontario w badaniach nad neurobiologią traumy wykazała, że w stanach przypomnienia emocjonalnego aktywują się te same obszary mózgu, które reagują podczas realnego zagrożenia. Ciało migdałowate i pień mózgu nie analizują czasu – dla nich wszystko dzieje się tu i teraz. Dlatego kiedy ktoś mówi tonem, który przypomina Ci osobę, która kiedyś raniła, Twoje ciało zachowuje się tak, jak wtedy – jakbyś znów była zagrożona.
Znasz ten moment, gdy coś w Tobie mówi: „Nie ufaj mu”, „To się źle skończy”, „Zaraz coś się stanie”? Czasem to rzeczywiście intuicja. Ale bywa, że to echo traumy – głos, który nauczył się ostrzegać, zanim jeszcze wydarzy się coś złego. Judith Herman pisała, że umysł po doświadczeniu przemocy „uczy się przewidywać krzywdę”. I nawet jeśli zagrożenie już minęło, ciało wciąż pozostaje w gotowości.
Jak odróżnić intuicję od reakcji traumy?
Nie chodzi więc o to, aby nie ufać sobie. Chodzi o to, aby nauczyć się rozpoznawać, której części siebie w danym momencie ufasz. Intuicja mówi spokojnie. Trauma – pośpiesznie. Intuicja daje przestrzeń. Trauma – wymusza natychmiastową reakcję. Intuicja zaprasza do ciekawości. Trauma każe się wycofać. Intuicja rodzi się ze spokoju. Trauma – z napięcia.
W „Obliczach toksyczności” (książkę w promocyjnej cenie kupisz >TUTAJ<) pisałam o tym, że ciało i emocje to najczulsze detektory przemocy – ale też najłatwiejsze do pomylenia, gdy przez lata były przeciążone. Dlatego tak wiele osób po doświadczeniu przemocy emocjonalnej ma trudność z odróżnieniem zagrożenia od bliskości. Dla układu nerwowego jedno i drugie może wyglądać tak samo.
Pytania, które warto sobie zadać?
Może więc Twoje „przeczucie”, że ktoś jest niebezpieczny, nie zawsze dotyczy tej osoby – tylko kogoś, kto był wcześniej. Lub kogoś kto był taki wobec kogoś kto był Ci bliski. Może Twój „strach przed bliskością” to nie znak, że masz problem z relacjami, tylko dowód, że ciało wciąż pamięta ból, który kiedyś przyszedł razem z miłością – bezpośrednio i pośrednio wynikającego z Twojego doświadczenia.
Warto zadać sobie pytania, jeśli czujesz gotowość spróbuj:
- Czy to, co czuję, pochodzi z teraz, czy z przeszłości?
- Czy ta reakcja daje mi spokój, czy napięcie?
- Czy to, co czuję, prowadzi mnie ku życiu, czy od niego oddala?
- Czy to ostrzeżenie, czy wspomnienie?
- Czy w tym, co czuję, jest więcej lęku, czy ciekawości?
- Czy to, że się boję, oznacza, że coś naprawdę jest niebezpieczne – czy że przypomina coś, co kiedyś mnie zraniło?
- Czy w tym momencie reaguję na tę osobę, czy na kogoś, kto był przed nią?
- Czy obecna sytuacja ma te same cechy, czy tylko budzi podobne emocje?
- Czy w tym, jak reaguję, jest potrzeba ochrony, czy potrzeba kontroli?
- Czy moja czujność pomaga mi czuć się bezpiecznie, czy sprawia, że ciągle oczekuję zagrożenia?
- Czy to, co czuję, jest odpowiedzią na rzeczywistość, czy na lęk, który wciąż we mnie mieszka?
Zanim więc nazwiesz coś „instynktem” czy „intuicją”, zatrzymaj się. Sprawdź, czy ten głos mówi do Ciebie z miejsca, które chce Cię ochronić – czy z miejsca, które kiedyś musiało Cię ocalić. To wielka różnica.
Bowiem, nie każda intuicja ma rację. Ale każda emocja ma sens. Nawet ta, która się myli, pokazuje coś ważnego – mówi: „Boję się, bo kiedyś to bolało”.
Ćwiczenie terapeutyczne: Co mówi Twoja intuicja?
Znajdź chwilę ciszy. Zrób kilka głębszych oddechów, tak, aby poczuć, że wracasz do ciała. Potem zadaj sobie kolejno te pytania. Przypomnij sytuację, w której „intuicja” kazała Ci się wycofać, unikać lub reagować z lękiem. Zapisz, co czułeś/aś w ciele – napięcie, ścisk, drżenie, ucisk w klatce piersiowej, ból brzucha, zawroty głowy, chaos w głowie…
Zadaj sobie pytanie: „Z czym kojarzy mi się to uczucie?”. Nie szukaj odpowiedzi w słowach. Czasem obraz, wspomnienie lub zapach przyjdą same. Jeśli coś się pojawi, zapisz: „To uczucie przypomina mi tamto, gdy…” Zadaj sobie pytania:
- „Czy to, co czuję, należy do teraźniejszości, czy do przeszłości?”
- Czy w tym, jak reaguję, chcę się ochronić – czy chcę mieć wpływ na to, co się wydarzy?
- Czy w mojej reakcji jest troska o siebie, czy próba zatrzymania tego, nad czym nie mam władzy?
- Czy ta reakcja wynika z potrzeby bezpieczeństwa, czy z lęku przed utratą kontroli?
- Czy to, co robię, służy mojemu spokoju, czy mojemu poczuciu panowania nad sytuacją?
- Czy moja reakcja wypływa z autentycznej potrzeby ochrony, czy z napięcia, które nie pozwala odpuścić?
- Czy to, co czuję, prowadzi do ukojenia, czy do nadmiernego czuwania?
- Czy ta reakcja daje mi poczucie bezpieczeństwa, czy tylko złudzenie, że wszystko mam pod kontrolą?
Zamknij ćwiczenie słowami: „Dziękuję sobie za to, że zauważam różnicę między intuicją a strachem.”
Zaufanie do siebie rodzi się ze świadomości!!!
W książce „Oblicza toksyczności” napisałam, że intuicja jest jak delikatny system ostrzegawczy – ale gdy była zbyt długo zalewana lękiem, staje się czujnikiem, który reaguje na wszystko. Tam, gdzie kiedyś naprawdę trzeba było się bronić, dziś wystarczy jedno wspomnienie, aby ciało znów weszło w gotowość. Dlatego proces odzyskiwania zaufania do siebie nie polega na ślepym słuchaniu emocji, ale na uczeniu się ich języka.
Nie każda intuicja ma rację. Ale każda próba zrozumienia siebie przybliża Cię do spokoju. Bo wtedy przestajesz żyć z pozycji reakcji, a zaczynasz żyć z pozycji świadomości. I dopiero wtedy naprawdę możesz powiedzieć: teraz ufam sobie.
Daj znać, co zostało w Tobie po tym artykule? Czy coś mocniej w Tobie wybrzmiało?
Autorka: AGNIESZKA ZBLEWSKA 
Podsumowanie artykułu
Artykuł wyjaśnia, że intuicja nie zawsze jest głosem prawdy, ponieważ bywa mylona z reakcją traumy i zapisami emocjonalnej pamięci. Autorka Agnieszka Zblewska pokazuje różnicę między intuicją a instynktem, opisuje rolę neurocepcji zagrożenia oraz to, jak układ nerwowy może odtwarzać wcześniejsze doświadczenia przemocy, tworząc fałszywe sygnały alarmowe. Tekst uczy, jak odróżniać głos traumy od realnej potrzeby ochrony, oferuje pytania refleksyjne i ćwiczenie terapeutyczne oraz podkreśla, że świadoma obserwacja emocji jest kluczem do odbudowania autentycznej intuicji. Odwołuje się także do treści książki „Oblicza toksyczności”, w której temat regulacji i rozpoznawania sygnałów ciała został rozwinięty szerzej.
Podobne wpisy
ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ
- DEPRESJA
- EMOCJE i NASTRÓJ
- My Lifestyle
- OBLICZA TOKSYCZNOŚCI
- PSYCHOLOGIA ASERTYWNOŚCI
- PSYCHOLOGIA KOMUNIKACJI
- PSYCHOLOGIA KONFLIKTU
- PSYCHOLOGIA MIŁOŚCI
- PSYCHOLOGIA ODŻYWIANIA
- PSYCHOLOGIA OSOBOWOŚCI
- PSYCHOLOGIA PEWNOŚCI SIEBIE
- PSYCHOLOGIA PRACY
- PSYCHOLOGIA PRZEMOCY
- PSYCHOLOGIA RODZINY
- PSYCHOLOGIA ROZWOJU
- PSYCHOLOGIA SEKSU
- PSYCHOLOGIA STRATY
- PSYCHOLOGIA SUKCESU
- PSYCHOLOGIA ŚWIADOMOŚCI
- PSYCHOLOGIA SZCZĘŚCIA
- PSYCHOLOGIA UZALEŻNIENIA
- PSYCHOLOGIA WPŁYWU - AFIRMACJE
- PSYCHOLOGIA ZABURZEŃ
- PSYCHOLOGIA ZDROWIA
- PSYCHOLOGIA ZMIANY
- PSYCHOLOGIA ZWIĄZKU
- PSYCHOTERAPIA
- TECHNIKI NLP
- TOKSYCZNE OSOBOWOŚCI
- WARTO PRZECZYTAĆ
- WARTO WIEDZIEĆ
- WYSOKA WRAŻLIWOŚĆ
SZUKAJ
NEWSLETTER
Zapisz się na naszą listę mailingową Niech nigdy nie ominie cię żadna nowinka
[newsletter_signup_form id=1]




















































