PRZEMOC a TERAPIA PAR – kiedy terapia par staje się pułapką?

Czy to na pewno dobry pomysł na wspólną terapię? A co jeśli historia zostanie przeinaczona, a terapeutka nie zauważy tego, że to boli? Co jeśli stanie po stronie osoby, która mnie krzywdzi? A co jeśli faktycznie to ja przesadzam? Czy taka terapia jest bezpieczna? A jeśli jeszcze bardziej ucierpię? Te pytania – niezależnie od płci osoby, która je zadaje – pojawiają się częściej, niż mogłoby się wydawać. Jako terapeutka doskonale je rozumiem, dlatego dzisiaj odniosę się do tego, jak wygląda terapia pary z przemocą w tle…

Są pary, które przychodzą do gabinetu i… rozpoczyna się „spektakl”. Kurtyna w górę, światła zapalone. Oboje przekazują „swoje wersje” wydarzeń. Osoba stosująca przemoc bywa, że mówi płynnie, rzeczowo, momentami z wyuczoną skruchą lub kontrolowanym smutkiem. Druga osoba — ta, która przez lata była unieważniana — bywa, że się waha, w oczach ma niepokój… I wtedy wiem: w tej relacji nie ma bezpieczeństwa. To, że ktoś gra, a druga osoba cierpi nie oznacza, że ja – jako terapeutka – będę publicznością dla tego „spektaklu”. Już wyjaśniam o co chodzi…

W przypadku przemocy zachowanie neutralności przez terapeutę nie jest objawem profesjonalizmu. Jest milczącym wsparciem dla przemocy. Dlatego w sytuacjach, gdy dostrzegam nierównowagę sił, unieważnianie, przemocowe wzorce — przerywam terapię par i kieruję na ścieżki indywidualne. Moim obowiązkiem jest ochrona osoby, która jest narażona na dalsze krzywdzenie. Bowiem terapia par nie może być miejscem, gdzie ktoś udoskonala swoje narzędzia manipulacji…

Właśnie z tych doświadczeń, pytań i rozdarć powstała moja książka „Oblicza toksyczności. Jak rozpoznać destrukcyjne metody działania i jak się przed nimi chronić” (link do książki >TUTAJ<). Pisałam ją, mając przed oczami takie właśnie sytuacje – osoby, które siedzą na tej samej kanapie, ale jedna z nich jest w ogromnym lęku – cierpi… To właśnie moje doświadczenie zawodowe i historie osób, które mi zaufały pozwoliły mi stworzyć książkę, która niesie wsparcie dla osób, które mierzą się z bólem, ale też są pełne wątpliwości, a może nawet pełne nadziei, że terapia dla par pomoże – będzie ratunkiem a zarazem wybawieniem. Czy tak jest? Otóż…

Jak nadawca przemocy manipuluje w gabinecie terapeutycznym?

To nie zawsze jest krzyk, przewracanie oczami czy groźby. Bywa, że przemoc przychodzi w białej koszuli i z uśmiechem. Nadawca przemocy potrafi doskonale wyczuć, jak mówić, aby brzmieć racjonalnie, spokojnie i wiarygodnie. Bywa, że przedstawia się jako osoba rozsądna, zmęczona dramatami drugiej strony, zatroskana o relację. Możliwe, że posłuży się ogólnikami: „Ona/on wszystko bierze do siebie”, „Ja tylko żartowałem/am”, czy „To chyba normalne, że chcę wiedzieć, co robi po pracy”. Rzeczywistość zostaje subtelnie odwrócona. Zamiast mówić o kontroli, mówi o „potrzebie bliskości”. Zamiast o krytyce – o „szczerości”.

W gabinecie może pojawiać się też gaslighting: umniejszanie tego, co mówi odbiorca przemocy, poprawianie szczegółów, kwestionowanie jego/jej wspomnień. Padają zdania typu: „To nie tak było”, „Przecież ustaliliśmy coś innego”, „Znowu dramatyzujesz”. A jeśli druga osoba zaczyna się denerwować, podnosi głos lub płacze – nadawca przemocy wykorzystuje to jako dowód jej „niestabilności” lub „problemów emocjonalnych”. Nie jednokrotnie słyszałam: „Dobrze, że to Pani widzi – jak on/a się zachowuje. Tego nie da się wytrzymać” lub „Niech Pani przyzna, że nikt normalny się tak nie zachowuje. Przecież ja się o nią/niego martwię”. Nadawca przemocy bywa, że za wszelką cenę próbuje zrobić ze mnie swojego sojusznika.

Bywa też, że przejmuje rolę terapeuty: analizuje, ocenia, próbuje wyjaśniać, co „naprawdę dzieje się z partnerem/partnerką”. A czasem po prostu milczy – z założonymi rękami i wzrokiem pełnym ironii, który mówi więcej niż słowa. A ta cisza też bywa przemocą.

Możliwe, że podczas sesji par pojawia się również krytyka, która nie przychodzi wprost. Nie padają ostre słowa, nie ma jawnego ataku. Ale jest coś bardziej podstępnego – destrukcyjna, nie wprost wyrażona krytyka. Taka, która uderza mimochodem. Pod płaszczykiem troski, żartu, „dobrej rady”. Dla przykładu: „Nie chcę nic mówić, ale wszyscy to zauważają”. „Ty zawsze wszystko tak emocjonalnie przeżywasz”. To zdania, które nie brzmią jak przemoc, a jednak sieją wątpliwość. Kwestionują kompetencje, wygląd, zachowanie drugiej osoby. I robią to w sposób, który utrudnia postawienie granicy, bo przecież „to tylko żart”, „to nic wielkiego”, „to przecież z troski”.

W gabinecie taka krytyka może brzmieć jak racjonalna uwaga, ale dla odbiorcy przemocy to kolejne potwierdzenie, że „znów zrobił/zrobiła coś źle”. Że trzeba się jeszcze bardziej starać. Że wciąż nie jest wystarczająco dobry/a.

To forma przemocy, która nie zostawia siniaków. Ale zostawia pęknięcia – w poczuciu własnej wartości, w spokoju wewnętrznym, w zdolności do zaufania sobie. I jeśli nie zostanie nazwana – staje się tłem, na którym odbiorca przemocy zaczyna żyć w ciągłym napięciu.

I właśnie dlatego terapeuta nie może pozostać tylko obserwatorem. Musi umieć rozpoznać, kiedy słowa służą obronie, a kiedy są kolejną formą nacisku. Bo przemoc – nawet jeśli przychodzi opakowana w pozory spokoju – wciąż zostawia ślady.

Jak czuje się odbiorca przemocy podczas wspólnej terapii?

To doświadczenie bywa bolesne. Bo oto siedzisz w gabinecie, przy jednym stoliku. Ty – z nadzieją, że ktoś pomoże nazwać to, co boli. Że może teraz, gdy padną słowa „przemoc”, „kontrola”, „manipulacja” – coś się zmieni. Ale po drugiej stronie siada ktoś, kto przez lata odbierał Ci głos… i teraz ten głos brzmi pewnie, spokojnie, przekonująco. A Ty zaczynasz się kurczyć. Pojawia się napięcie. Obserwujesz, jak słowa, które miały być Twoim ratunkiem, nagle zostają odwrócone. Jak trudne sytuacje z przeszłości są przedstawiane inaczej. Jak „Twoja przesadna emocjonalność” staje się głównym tematem sesji.

Bywa, że odbiorca przemocy nie potrafi już ufać sobie – bo jeśli nawet terapeuta nie zareaguje, jeśli nawet tu Twoje emocje zostaną zignorowane albo poddane analizie, to gdzie jest bezpieczna przestrzeń? W głowie zaczyna rodzić się pytanie: może to naprawdę ze mną jest coś nie tak? Może on/ona ma rację?

W takich momentach pojawia się poczucie osamotnienia. Cisza, która boli bardziej niż słowa. Przekonanie, że nie uda się wyrwać z tej spirali, skoro nawet tu – w gabinecie – druga osoba przejmuje narrację.

W takiej sytuacji to nie jest zwykła terapia. To pole minowe emocji. Dlatego tak ważne jest, aby terapeuta potrafił zobaczyć więcej – także to, co niewypowiedziane. Zauważyć, że odbiorca przemocy nie zawsze będzie mówić wprost. Bo czasem głos odbiorcy przemocy to spojrzenie, to napięcie ramion, to urwane zdania i ten moment, w którym odwaga znów się cofa.

Co dalej? Co w sytuacji, gdy przemoc pojawi się w gabinecie?

Osoba stosująca przemoc może podjąć własną pracę nad odpowiedzialnością – o ile zdecyduje się ją przyjąć. Osobie doświadczającej przemocy proponuję indywidualną terapię, wzmacnianie granic, planowanie kroków bezpieczeństwa, budowanie sieci wsparcia. Czasem wracamy do wspólnej pracy dopiero wtedy, gdy przemoc została jasno nazwana, zatrzymana i przepracowana. Czasem do powrotu nie dochodzi – i to też jest w porządku. Bo terapia par nie służy utrzymaniu każdej relacji za wszelką cenę, lecz ochronie godności obu stron.

To właśnie etyczne ramy chronią przed iluzją symetrii. W relacji przemocowej to nie „dwie strony mają swoją rację”. To jedna osoba przejmuje władzę, a druga ją traci. Dlatego terapeuta nie może być widzem. Musi być kimś, kto wejdzie między kurtynę a scenę – i zapyta: „Czy to, co się dzieje, naprawdę ma służyć uzdrowieniu?”

Wiedz, że Twoje granice nie są polem negocjacji. Twoja historia nie wymaga pieczęci aprobaty osoby, która ją kwestionowała. Jeśli rozważasz wspólną terapię, a w tle brzmi przemoc, pamiętaj: bezpieczeństwo ponad dialogiem. Terapia par ma sens tylko wtedy, gdy obie osoby zgadzają się na równe prawo do rzeczywistości – inaczej staje się kolejną areną walki o wpływ.

Dla jasności, nie każda forma przemocy wymaga natychmiastowego zgłoszenia. Ale każda – jeśli jest podejrzewana – wymaga refleksji, rozmowy, otwartości i ostrożności. Jeśli uzyskuję informację, która wskazuje na poważne zagrożenie życia lub zdrowia – jestem zobowiązana prawnie i etycznie zareagować. Czasem oznacza to zawiadomienie odpowiednich instytucji. Czasem – stworzenie przestrzeni do wspólnego przyjrzenia się temu, co niewypowiedziane. Bo w terapii – takiej, jaką rozumiem i praktykuję – bezpieczeństwo emocjonalne nie może być dodatkiem. Jest fundamentem. A kiedy czuję, że to fundament zagrożony – moją odpowiedzialnością nie jest milczeć.

W swojej pracy – szczególnie wtedy, gdy przemoc zaczyna być widoczna między słowami, pauzami, sposobem, w jaki ktoś nie patrzy w oczy – wracam do pięciu zasad, które pomagają mi nie tylko rozumieć, ale też właściwie towarzyszyć. To zasady etyczne, które po raz pierwszy zostały sformułowane przez Toma L. Beauchampa i Jamesa F. Childressa w kontekście ochrony zdrowia, a później rozwinięte przez Karen Kitchener. W psychoterapii – zwłaszcza tej, która dotyka tematów tak delikatnych jak przemoc – stają się one kompasem.

Oto pięć etycznych filarów, na których ja opieram decyzje w pracy terapeutycznej z przemocą w tle:

  • Dobroczynność (Beneficence) – najpierw pytam, co naprawdę przyniesie dobro – nie „nam”, lecz każdej osobie z osobna. Jeśli jedna strona widzi dobro w odzyskaniu władzy, a druga w odzyskaniu spokoju, moja odpowiedzialność to nie szukać kompromisu, lecz chronić to, co uzdrawia, a nie dominuje.
  • Nieszkodzenie (Non-maleficence) – bywa, że najlepszym wsparciem jest zatrzymać wspólną terapię, bo każde kolejne spotkanie tylko utrwala schemat krzywdy. Nie chodzi o unikanie trudnych rozmów, lecz o unikanie sytuacji, w których rozmowa staje się bronią.
  • Autonomia (Autonomy) – wspieram decyzyjność, ale nie wtedy, gdy odbiorca przemocy bierze na siebie odpowiedzialność za spokój sprawcy. Autonomia nie polega na tym, aby „lepiej się dostosować”, lecz by odzyskać wpływ na własne granice.
  • Sprawiedliwość (Justice) – równość „czasu antenowego” nie oznacza sprawiedliwości. Kiedy jedna osoba stoi wyżej, a druga niżej, moim zadaniem jest przywrócić równowagę, nie udawać, że już istnieje. Bardzo często oznacza to nazwanie przemocy wprost.
  • Wierność i lojalność wobec procesu zmiany (Fidelity) – dotrzymuję obietnicy stworzenia bezpiecznej przestrzeni. Jeśli wspólna praca pogłębia nierówność, lojalność każe mi zaproponować inne formy pomocy: program korekcyjny dla nadawcy przemocy, indywidualne wsparcie i sieć bezpieczeństwa dla odbiorcy.

Te pięć wymiarów nie jest teorią z podręcznika. To codzienny kompas w gabinecie, gdy trzeba zdecydować, czy i jak dalej pracować razem, aby terapia nie stała się kolejną sceną, na której przemoc gra główną rolę.

Wiem, że to, co opisałam, nie jest łatwe. Ani dla tych, którzy próbują odnaleźć siebie w terapii par, będąc jednocześnie odbiorcą przemocy. Ani dla tych, którzy towarzyszą takim osobom w roli terapeuty czy terapeutki. To delikatne pole. Czasem bolesne – pełne niewidzialnych napięć. Ale właśnie dlatego warto o tym mówić. Warto nazywać…


Jeśli masz chwilę, to daj znać w komentarzu poniżej, czy kiedykolwiek byłeś/aś w takiej sytuacji? Czy poszliście na terapię par? Jak ona wyglądała? Co wtedy czułeś/ś?

A jeśli pracujesz w zawodzie terapeuty to daj znać – czy kiedykolwiek musiałeś/musiałaś podjąć trudną decyzję o przerwaniu terapii par ze względu na bezpieczeństwo jednej ze stron? Jakie wskazówki dorzucisz do tego artykułu?

Wierzę, że rozmowa o przemocy – także tej, która próbuje ukryć się w kontekście „pracy nad relacją” – jest konieczna. Nie po to, aby dzielić. Ale po to, by chronić.


Autorka:   AGNIESZKA ZBLEWSKA

Poprzedni wpis:
Następny wpis:

Zostaw komentarz

Korzystając z formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę w celu umieszczenia na niej Twojego komentarza.


Skomentuj Udostępnij

ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ

OBLICZA TOKSYCZNOŚCI

OBLICZA TOKSYCZNOŚCI, czyli jak rozpoznać destrukcyjne metody działania i jak się przed nimi chronić?

Jeśli czujesz, że coś jest nie tak – to książka, której potrzebujesz teraz.

Masz wrażenie, że wariujesz, choć przecież nic złego się nie dzieje?
Tłumaczysz się, boisz mówić, przestajesz czuć?
W Twojej głowie ciągle słyszysz pytania: czy to moja wina? czy ja przesadzam?
A może już zakończyłaś relację, ale emocjonalnie dalej w niej tkwisz?

To nie jest nadwrażliwość. To objawy psychicznego przeciążenia, przemocy, braku granic. I nie przechodzi samo.

(więcej…)

CZYTAJ

DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ

„DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ” to e-book dla każdego, kto chce zacząć siebie kochać. To propozycja dla wszystkich którzy pragną patrzeć na siebie oczami szacunku, zrozumienia, akceptacji i wdzięczności ❤❤❤

(więcej…)

CZYTAJ

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE, czyli jak pokonać wewnętrzne i zewnętrzne blokady?

Istnieją takie momenty, w których z wielkim cierpieniem na duszy wątpimy w siebie. Nie czujemy się zbyt dobrze we własnej skórze, odczuwamy ucisk w gardle, nogi odmawiają posłuszeństwa, a serce zbyt szybko zaczyna bić. Człowiek sam ze sobą czuje się źle. A wszystko z powodu kulejącej pewności siebie, która daje o sobie znać, w takich momentach, które są dla nas nazbyt obciążające.

Dlatego postanowiłam napisać książkę, która dokładnie zobrazuje, jak stać się pewnym siebie człowiekiem.  (więcej…)

CZYTAJ

Źródła braku pewności siebie, czyli skąd u ludzi niskie poczucie wartości?

„Źródła braku pewności siebie” to e-book dla każdego, kto chce wziąć pewność siebie w swoje ręce i podjąć decyzję, co dalej powinien z nią zrobić. To nade wszystko źródło schematów głęboko zakorzenionych w podświadomości. To prawda o tym skąd u ludzi niskie poczucie wartości, jak również o tym, co wpływało i wpływa cały czas na naszą pewność siebie.

W e-booku: (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy?

Toksyczna więź…

Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira.

Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie?

Emocjonalnie wykorzystani…

Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego…

Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…)

CZYTAJ

CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI

Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania…

Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory.

Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny.

…ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI…

Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…)

CZYTAJ

DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG

DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA…

Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów…

Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…)

CZYTAJ

ZBURZĘ TEN MUR

CZAS NA ZMIANY…

Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to…

Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia.

Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…)

CZYTAJ

WŁADCA SŁOWA

Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami?

Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim…

Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…)

CZYTAJ

POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół?

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu…

Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…)

CZYTAJ

© 2015-2026 Psychologia życia - Wszelkie prawa zastrzeżone. / Trójwizja Projektowanie stron www /