Dzisiaj piszę inaczej. Z innego miejsca. Nie jako terapeutka. Nie jako autorka. Nawet nie jako kobieta, która przez trzy lata krok po kroku tworzyła książkę. Piszę jako człowiek. Taki, który włożył całe swoje serce w to, by powstało coś więcej niż poradnik. Coś więcej niż analiza. Coś więcej niż książka.
To miał być projekt, a stał się przestrzenią. To miała być publikacja, a stała się ścieżką – i dla mnie, i dla Was. Ścieżką, która nie powstała w teorii. Powstała z życia…
Nie wiem, czy kiedykolwiek w swoim zawodowym świecie podjęłam decyzję równie przełomową, co ta: „Napiszę książkę o toksyczności. Ale nie tylko o niej. O tym, co po niej. O tym, co pod nią. I o tym, co mimo niej.” To nie było impulsem. To był proces. Czasem bolesny. Czasem piękny. Zawsze prawdziwy.
Jak to się zaczęło napisanie książki o toksyczności?
„Czy to, czego doświadczam, to przemoc?” – to pytanie wracało. Z różnych ust. Na różnych etapach procesu. Wyszeptywane. Z lękiem. Z wątpliwościami. Czasem z drżeniem głosu. I to właśnie od tego się zaczęło.
Nie od planu marketingowego. Nie od zarysu rozdziałów. Zaczęło się od słów. Od historii. Od osób, którym towarzyszyłam terapeutycznie. Od tych, którzy przychodzili i opowiadali mi rzeczy, których nikt nie powinien musieć doświadczać – a jednak ich świat wyglądał właśnie tak.
Zaczęłam zapisywać pytania. Te, które wracały najczęściej. Analizowałam je. Porównywałam. Sprawdzałam, co za nimi stoi. Widziałam schematy, rany, przekonania i pragnienia.
Równolegle dokształcałam się. Skończyłam specjalistyczne szkolenie z interwencji kryzysowej, w którym wiele godzin poświęcono właśnie przemocy psychicznej i odbiorcom przemocy. Czytałam książki – naprawdę dobre. Ale po każdej z nich miałam poczucie: „To wszystko prawda. Ale co teraz? Co mam zrobić jutro, kiedy wstanę rano i znowu będę musieć jakoś żyć? Od czego mam zacząć?”
Brakowało mi książki, która nie zatrzyma się na analizie krzywdy, która nie zamieszka tylko w mechanizmach i terminach. Która nie zatrzyma się na „to jest przemoc”, ale pójdzie dalej. Powiedziałam sobie wtedy: „Chcę napisać książkę, która będzie nie tylko lustrem, ale też przestrzenią do wzrostu i przemiany!”
Nie piszę z miejsca własnej traumy, ale też nie piszę obok życia. Jak każdy człowiek – spotykałam różnych ludzi. Z różnymi zamiarami. Z różną dojrzałością. Nie piszę jednak o nich. Piszę o tym, co się wydarzało w gabinecie. Piszę z miejsca głębokiego wsłuchania.
„Oblicza toksyczności” to książka, która powstała z głosów, które nie mogły dłużej milczeć. To echo słów, które słyszałam przez lata. To ponad 99% pytań, z którymi przychodziliście do mnie w procesie. To cicha obecność zamknięta w słowach. To zapis emocji, które nie pasowały do tabelek. To nie jest książka o mnie. Ale jest bardzo moja, bo to ja towarzyszyłam osobom, które doświadczały przemocy i mi zaufały…
Praca nad książką o toksyczności, która zmienia życie…
Pisanie tej książki było jak chodzenie po lesie nocą. Z latarką, która czasem przygasała. Z wiarą, że znajdę ścieżkę – i że poprowadzi ona nie tylko mnie, ale i tych, którzy zechcą iść razem ze mną.
Ograniczyłam niemal do zera obecność w social mediach. Nie dlatego, że nie miałam nic do powiedzenia – ale dlatego, że każdą wolną chwilę przeznaczałam na pisanie. Między sesjami. W weekendy. Czasem o szóstej rano. Ilekroć padało pytanie: „Kiedy Ty to wszystko piszesz?”, uśmiechałam się tylko. Bo to nie było pytanie o czas. To było pytanie o decyzję.
Moi bliscy śmiali się czasem: „Z takim oddaniem nigdy tej książki nie skończysz!” A ja mówiłam: „Nie chcę jej skończyć szybko. Chcę ją napisać dobrze.”
Dziś wiem – udało się. Bo ta książka oddycha tym samym rytmem, co mój gabinet – z uważnością i empatią. Z przestrzenią na własne tempo…
Mój gabinet to właśnie tak pisałam. W moim cichym, szarym azylu, który zna moje myśli równie dobrze jak historie tych, którzy siadają naprzeciwko mnie. Ściany są tu w odcieniach delikatnej szarości, podobnie jak fotel, w którym odbywają się rozmowy o życiu, bólu i nadziei. Nad nim zawiesiłam nordycki kompas – symbol kierunku, wewnętrznej mapy, którą każdy z nas nosi w sobie, nawet jeśli czasem trudno ją odczytać.
Na stoliku obok zawsze pali się świeczka – waniliowa. Ten zapach – ciepły, miękki, niemal domowy – towarzyszył mi również wtedy, gdy po zakończonych sesjach zostawałam sama, żeby pisać. Za oknem poruszały się drzewa – czasem rytmicznie, czasem niespokojnie – jakby oddychały razem z emocjami, które krążyły po pomieszczeniu. W lewym rogu stoi biurko, a na nim doniczka z kaktusem. Ten kaktus wygląda jak zielony płomień – nieruchomy, a jednak żywy. Obok biurka złota lampa. To ona dawała mi światło, kiedy zapadał zmrok, a słowa przychodziły dopiero wtedy – powoli, cicho, bez pośpiechu.
To właśnie tam – między zapachem świecy a światłem lampy, między historiami, które słyszałam, a tymi, które dopiero rodziły się we mnie – powstawała ta książka. Nie na raz. Nie na siłę. Ale w rytmie życia. W rytmie oddechu.
Skąd tytuł „Oblicza toksyczności”?
Pierwszy tekst o toksyczności napisałam ponad 5 lat temu. Nie planowałam, że to będzie coś więcej. A jednak – przeczytały go tysiące osób. Zaczęły spływać wiadomości. Wtedy poczułam, że temat „toksyczności” porusza coś głębokiego. Że ten termin – choć nienaukowy – trafia do ludzi. Bo oddaje to, co niewidzialne, nieuchwytne, a jednocześnie boleśnie realne.
Nie każda przemoc zostawia siniaki. Nie każda rani z krzykiem. Czasem boli to, czego nie ma: brak uznania, brak empatii, brak miejsca na siebie. Toksyczność nie zawsze wygląda jak dramat. Czasem to codzienność – z pozoru normalna. Ale wewnętrznie – przesiąknięta bólem.
Dlatego nazwałam książkę właśnie tak: „Oblicza toksyczności”. Bo ta toksyczność ma wiele twarzy. I wiele form. I wiele skutków. Chciałam, by ten tytuł był pomostem – między Waszym wewnętrznym doświadczeniem a zrozumieniem. Między bólem a językiem, który ten ból potrafi nazwać. Między rozpaczą a nadzieją.
I na koniec…
Dziękuję, że jesteście. Dziękuję, że od lat towarzyszycie mi w świecie słów, w świecie terapii, w świecie prawdy. To ogromne szczęście – móc pisać dla Was i z Wami.
Moja książka „Oblicza toksyczności” jest teraz w przedsprzedaży – tylko do 24 czerwca – w promocyjnej cenie. Dla osób, które chcą otrzymać ją jako pierwsze – zostawiam link poniżej. To najszybsza i najpewniejsza droga, by trafiła do Waszych rąk.
A teraz powiedz… Jak długo mi towarzyszysz? Czy pamiętasz ten pierwszy wpis, który Cię zatrzymał? Czy był jakiś tekst, który poruszył coś w Tobie głębiej? Zostaw ślad. Napisz kilka słów. Dla mnie to nie jest tylko interakcja – to nasza wspólna historia.
Autorka: AGNIESZKA ZBLEWSKA 
Podobne wpisy
ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ
- DEPRESJA
- EMOCJE i NASTRÓJ
- My Lifestyle
- OBLICZA TOKSYCZNOŚCI
- PSYCHOLOGIA ASERTYWNOŚCI
- PSYCHOLOGIA KOMUNIKACJI
- PSYCHOLOGIA KONFLIKTU
- PSYCHOLOGIA MIŁOŚCI
- PSYCHOLOGIA ODŻYWIANIA
- PSYCHOLOGIA OSOBOWOŚCI
- PSYCHOLOGIA PEWNOŚCI SIEBIE
- PSYCHOLOGIA PRACY
- PSYCHOLOGIA PRZEMOCY
- PSYCHOLOGIA RODZINY
- PSYCHOLOGIA ROZWOJU
- PSYCHOLOGIA SEKSU
- PSYCHOLOGIA STRATY
- PSYCHOLOGIA SUKCESU
- PSYCHOLOGIA ŚWIADOMOŚCI
- PSYCHOLOGIA SZCZĘŚCIA
- PSYCHOLOGIA UZALEŻNIENIA
- PSYCHOLOGIA WPŁYWU - AFIRMACJE
- PSYCHOLOGIA ZABURZEŃ
- PSYCHOLOGIA ZDROWIA
- PSYCHOLOGIA ZMIANY
- PSYCHOLOGIA ZWIĄZKU
- PSYCHOTERAPIA
- TECHNIKI NLP
- TOKSYCZNE OSOBOWOŚCI
- WARTO PRZECZYTAĆ
- WARTO WIEDZIEĆ
- WYSOKA WRAŻLIWOŚĆ
SZUKAJ
NEWSLETTER
Zapisz się na naszą listę mailingową Niech nigdy nie ominie cię żadna nowinka
[newsletter_signup_form id=1]
















































