SAMOAKCEPTACJA, czyli jak być czułym dla siebie i żyć bez presji i lęku?

Czy często siebie krytykujesz? Czy bywają takie chwile, w których wręcz sama do siebie pałasz odrazą? Czy gardzisz sobą? Czy Twoja głowa pełna jest pretensji do samej siebie? Czy towarzyszy Ci poczucie niepokoju? Czy masz tak, że próbujesz wszelkimi sposobami zasłużyć na to, żeby inny Cię zaakceptowali? Czy próbujesz siebie nieustannie naprawiać? Czy nieustannie próbujesz się zmienić, ale i tak życie, którego pragniesz się nie pojawia? Jeśli tak masz, to wiedz, że nie jesteś sama. Obok Ciebie żyją kobiety, które mają podobnie lub nawet tak samo. Próbują za wszelką cenę się naprawić, a i tak w ich życiu nic się nie zmienia. Jednakże tak nie musi być…

Życie w ciągłym poczuciu niewystarczalności jest ogromnie obciążające. Degraduje, a nawet ubezwłasnowolnia. Dokładnie tak – ubezwłasnowolnia. Człowiek żyjący pod presją standardów innych osób często próbuje się dostosować, aby zostać zaakceptowanym. Ta walka nigdy się nie kończy. A wszystko dlatego, ponieważ te standardy nie mają granic. Co dalej rodzi poczucie bycia osobą, która nie jest wystarczająco dobra, aby zasłużyć na miłość, szacunek, zrozumienie… Nad tym wszystkim pochyla się  Małgorzata Trzaskowska w książce „Czuła dla siebie. Żyj wolna od presji i lęku” (link do książki >TUTAJ<), która zainspirowała mnie do napisania dzisiejszego artykułu, a zarazem zareklamowania wspomnianej książki. Bowiem jest to pozycja, która doskonale obrazuje plusy i minusy życia w reżimie własnych i cudzych standardów. Zachęca do odsunięcia się od własnej presji i postawienia pierwszego kroku ku samoakceptacji. Jednocześnie wskazując na szereg walorów z niej wynikających. Przyznaję, że jest to książka pełna motywacji i wsparcia. Autorka podaje pomocną dłoń kobietom żyjącym w lęku i pod presją toksycznych standardów. Stąd też mój dzisiejszy wpis. Bazując na jej radach postaram się przedstawić, jak to jest z tą samoakceptacją, i czy faktycznie powinniśmy się bać, że samoakceptacja zrobi z ludzi egocentryków…

Zanim jednak to zrobię, to już teraz pragnę nadmienić, że jest to książka napisana z myślą o kobietach. Ja również mój dzisiejszy artykuł dedykuję płci żeńskiej. Jednakże sądzę, że zarazem z mojego wpisu, jak i z książki skorzysta każdy – każdy niezależnie od płci. Do czego zachęcam 🙂

Czy samoakceptacja jest zła?

NIE!!! I jeszcze raz NIE. Choć bywa, że budzi ona pewne obawy. Kiedyś ktoś powiedział mi, że samoakceptacja prowadzi do tego, że po świecie będą chodzić sami egoiści, którzy nie mają poczucia winy, ani wstydu. Nie mogę zgodzić się z tym przekonaniem, choć rozumiem, że taka myśl może rodzić jakieś obawy, w szczególności, gdy samoakceptację definiujemy przez pryzmat egoizmu.

Na czym polega samoakceptacja?

Samoakceptacji nie buduje się na piedestale egocentryzmu. Choć ma ona związek z EGO, to jednak jest bardzo daleka od egocentryzmu, który polega na stawieniu siebie w centrum i nietolerowania innych poglądów niż własne. Samoakceptacja jest dokładnie tym, co sugeruje jej nazwa: stanem całkowitej akceptacji samego/samej siebie. Polega na akceptowaniu tego, kim jesteś, bez żadnych kryteriów czy warunków. Przyjęcie siebie w całości – z całym arsenałem, nawet tych trudnych i ciężkich rzeczy, które dotyczą na przykład błędów. Tak więc, nie wystarczy po prostu przyjąć to, co dobre, wartościowe lub pozytywne w sobie. Aby ucieleśnić prawdziwą samoakceptację, potrzeba także przyjęcia mniej pożądanych aspektów siebie samego – czegoś czego nie masz lub czegoś czym inaczej zarządzasz niż inni ludzie.

Kiedyś mój ojciec powiedział, że każdy z nas ma swoje „dziwactwa”. I taka prawda. Każdy z nas ma coś „dziwnego” w sobie. Coś co zaskakuje, jest inne. Co nie oznacza, że jest mniej wartościowe lub w ogóle niestosowne. „Dziwny” lub „inny” nie oznacza gorszy. To, że kogoś coś zaskakuje lub nie zgadza się z jego statusem quo, nie oznacza, że to jest coś niewłaściwego. Jedynie prawda jest taka, że to coś nie zgadza się lub jest dalekie od „standardu” drugiego człowieka.

Ja uwielbiam patrzeć na siebie samą przez pryzmat własnych dziwactw, jednocześnie akceptować je. Dzięki temu czuję się sama ze sobą dobrze, co nie oznacza, że zawsze komfortowo. Bowiem naturalne i normalne jest to, że jeśli ktoś podważa coś naszego, to wywołuje to w nas trudne emocje. Czujemy wtedy smutek, niepokój, a nawet złość. Choć są to trudne emocje, przez niektóre osoby określane jako negatywne, to w rzeczywistości są one czymś dobrym. Jednakże tak jak wcześniej napisałam – trudnym. One kosztują człowieka czasem dużo wewnętrznej siły, aby się w nich nie pogubić. Zaś tak naprawdę chcą dobrze. Przychodzą z informacją, że jesteśmy okej ze wszystkimi swoimi „dziwactwami” niezależnie od tego, co kto ma na ich temat do powiedzenia.

Po co człowiekowi samoakceptacja?

Jest ona niebywale pomocna. Choćby w takich momentach, w których ktoś próbuje nam wmówić, że jesteśmy beznadziejni, bo nie potrafimy czegoś zrobić. Jest pomocna wtedy, gdy ktoś nas negatywnie i krytycznie ocenia, choć nikogo nie krzywdzimy ani nie ranimy. Bowiem samoakceptacja daje człowiekowi wsparcie. Tak jak najlepsza przyjaciółka, która służy pomocnym słowem, tłumacząc, że jeśli ktoś wobec nas tak postępuje, to najwidoczniej próbuje nas ustawić wedle swojej modły. To, że komuś coś w nas nie pasuje, nie oznacza od razu, że się popsuliśmy. Że to z nami jest jakiś problem. Trudność może leżeć w standardach, które wyznaje druga osoba. Z statusem quo tej osoby, czyli z jej stałym stanem rzeczy, który wyznaje.

Załóżmy, że kobieta zrywa ze swoim partnerem relację tłumacząc mu, że to przez jego wścibskość musi od niego odejść. Dodatkowo wyjaśniając mu, że gdyby był bardziej wyrozumiały, to ona na pewno by nie musiała odchodzić. Gdzie jeszcze kilkanaście dni temu oczekiwała od niego większego zaangażowania, bo inaczej z nim zerwie. Tak więc… Mężczyzna zaangażował się tak jak ona sobie tego życzyła, a potem i tak partnerka z nim zerwała, bo uznała, że jest nazbyt wścibski. Można się pogubić? No można, w szczególności wtedy kiedy staramy się spełnić kogoś standardy, a ten ktoś i tak potem uznaje, że mu to nie pasuje i znajduje dziurę w całym.

Dopasowywanie się kosztuje człowieka bardzo dużo wysiłku. Co nie oznacza, że jest całkowicie złe. Natomiast może okazać się niebywale wykańczające psychicznie dla człowieka, który próbuje się dostosować do kryteriów, które są nieokreślone lub nagle ulegają zmianom. Do tego stopnia można się pogubić, że wtedy człowieka sam do siebie może pałać odrazą, bo nie wie, co jest dobre, a co już jest dalekie od tego, co właściwe. Przyznaję, że ja też bym się pogubiła. Spójrzmy chociażby na kanony piękna. Raz cienkie brwi, a raz im szersze tym lepsze. Raz małe usta, a raz duże usta. Raz blada skóra, a raz ciemna skóra. Raz długie włosy, a raz krótkie. Mogłabym wymieniać w nieskończoność.

Jak odróżnić dobrą samoocenę od dobrej samoakceptacji?

Samoocena to nic innego jak własne zdanie na swój temat, czyli ocena samego siebie. Dobra samoocena oznacza dosłownie to samo – posiadanie dobrej oceny na swój temat. Zaś samoakceptacja jest daleka od oceny, opinii i jakiś kryteriów. To droga usłana akceptacją tego, że jako człowiek masz swoje „dziwactwa”. Że jak każdy popełniasz jakieś błędy. Że masz inaczej niż inni i przez to wszystko nie definiujesz siebie jako człowieka. Innymi słowy, akceptacja siebie jest bezwarunkowa, wolna od jakichkolwiek kwalifikacji, w przeciwieństwie do samooceny, która jest oceną własnej wartości.

Co ważne, samoakceptacja nie oznacza akceptowanie samego siebie w momencie, gdy czyni się komuś coś złego. Tu nie chodzi o wyzbycie się poczucia winy. Poczucie winy to przyjęcie tego, że faktycznie zrobiło się coś złego i należy zastanowić się nad tym, jak ewentualnie ową sytuację naprawić lub nie dopuścić do niej w przyszłości. Innymi słowy, poczucie winy pełni korekcyjną funkcję. Pcha nas ku zmianie swojej postawy, aby nie przekraczać swoich oraz cudzych zasad, wartości, granic i praw. Zaś samoakceptacja pomaga w jego przyjęciu. Co mam na myśli? W posiedzeniu z tym co trudne, pooglądanie tego, ale nie definiowanie siebie samego przez pryzmat tego, co się zrobiło. Jakieś Twoje zakochanie czy działanie, które definiujesz jako negatywne nie czyni z Ciebie potwora w ludzkiej skórze. Dla przykładu: „Kobieta przechodząca przez rozwód, który postrzega przez pryzmat własnej porażki, w tej sytuacji może doświadczyć samoakceptacji jako przyznania przed samą sobą do nieudanego małżeństwa, ale to nie czyni z niej porażki”. Albo: „Pracownik, który ma trudności z realizacją celów wyznaczonych przez wymagającego szefa, może posłużyć się samoakceptacją poprzez akceptację faktu, że tak bywa w życiu zawodowym, że nie da się zrealizować niektórych zadań, co nie czyni go złym pracownikiem”.

Jak zbudować samoakceptację w sobie?

Na drodze do samoakceptacji stoi sporo znaków, ale trzy główne wskazują na: kultywowanie współczucia dla samego siebie; puszczanie wolno poczucia wadliwości i z nim związanego poczucia wstydu; praktykowanie wybaczania sobie samemu/samej. A pozostałe znaki? No właśnie… One są bardzo ważne, bo wychodzą z głębi Twoich potrzeb. Tak więc, to co na nich jest napisane warto abyś Ty sam/a odkrył/a. W tym celu zadaj sobie kilka pytań:

  • Po czym poznasz, że kierujesz się samoakceptacją?
  • Co się zmieni w Tobie, gdy złapiesz za niewidzialną rękę samoakceptację?
  • Jak się o siebie będziesz troszczyć, gdy będziesz praktykować samoakceptację?
  • Jakie myśli będą oznaką samoakceptacji?

To zadanie może wydać się dość trudne i w rzeczywistości takie jest, bo trudno jest rozpoznać samoakceptację jeśli nigdy jej się do siebie nie miało. Dlatego zachęcam do odkrycia swojej „Kochającej Części”, o której autorka książki „Czuła dla siebie” pisze tak: „Twoja kochająca część jest tu Twoim przyjacielem, opiekunem i doradcą. Pokazuje Ci, jak wpływa na Ciebie ta sytuacja i jak się z tym wszystkim czujesz. Ona bierze Cię za rękę i prowadzi do rozwiązania. Stoi za Twoimi plecami i daje wsparcie. Nie krytykuje, lecz pomaga. Pokazuje Ci, że możesz patrzeć na siebie kochającymi oczami.

Możesz za nią podążyć i tak właśnie siebie zobaczyć. Jako dobrą, piękną i wartościową istotę, która czasami popełnia błędy, nie zawsze zachowuje się idealnie, nie wygląda perfekcyjnie i też nie zawsze radzi sobie z emocjami. Czasami się boi, czasami wstydzi, czasami wątpi, czy cokolwiek potrafi. Istotę, która bardzo chce być kochana, akceptowana i przyjmowana, i bardzo się stara na tę sympatię i akceptację zasłużyć. Być może miota się, walczy i robi wszystko, żeby inni uznali ją za godną miłości i szacunku. Stara się tak bardzo, że czasami aż robi sobie krzywdę. Tak bardzo jest skupiona na szukaniu akceptacji innych, że chwilami całkiem traci z oczu siebie.

Ta dobra , piękna i wartościowa Istota jakimś cudem dała się przekonać, że taka nie jest . Że dopiero musi nabrać wartości, że musi się zmienić, że dopiero musi stać się kimś, kto zasługuje na wszystko, co najlepsze. I goni za tym przez większość życia, nie zauważając, że ma to wszystko w sobie.

Samowspółczucie pomaga wrócić na właściwe tory. Przypomnieć sobie, jaka jest prawda. I uświadomić sobie, że wzrastanie nie polega na naprawianiu siebie i osiąganiu coraz to nowych, ambitnych celów, nie zawsze zgodnych z wewnętrznym głosem, lecz na wykorzystywaniu i doskonaleniu swoich talentów, rozwijaniu własnych zdolności i potencjału, i wydobywaniu na powierzchnię pełni blasku swojej Istoty.

A jak ten blask wydobywać?

  • pielęgnować swoją Kochającą Część i dawać jej uwagę;
  • wzmacniać nowe, wspierające przekonania na swój temat;
  • dbać o swój dobrostan, wybierać zachowania, które sprzyjają samorozwojowi i są nacechowane miłością do siebie, a także
  • unikać nawyków i zachowań, które nie wypływają z miłości do siebie i nie sprzyjają wzrastaniu, a są wręcz destrukcyjne i opresyjne. Mogą to być szkodliwe nawyki, negatywne myślenie o sobie, umniejszanie swojej wartości, samokrytyka, karanie siebie, wybuchy gniewu czy agresji, nadmierne jedzenie, używki”.

Dobiegając prawie do końca dzisiejszego artykułu podzielę się z Tobą myślami, które pomagają innym osobom, gdy kultywują w sobie samoakceptację. Oto kilka myśli, które wspierają puszczanie wolno poczucia wadliwości i z nim związanego poczucia wstydu:

  • Wygrana i przegrana jest dla mnie okej. Nic to o mnie nie mówi. Mówi tylko tyle, że coś wygrałam lub przegrałam.
  • Mam wiele wad i mogę pracować nad ich naprawą bez obwiniania lub potępiania siebie za ich posiadanie.
  • Nie potrafię udowodnić, że jestem dobrą ani złą osobą. Najmądrzejszą rzeczą, jaką mogę zrobić, to po prostu zaakceptować siebie.
  • Nie muszę „udowodnić” swojej wartości osobom, które nie chcą lub nie potrafią jej dostrzec. Lepiej dla mnie, abym nie robiła rzeczy niemożliwych.
  • Akceptowanie siebie jako człowieka jest lepsze niż próba udowodnienia, że ​​jestem nadczłowiekiem lub oceniania siebie jako podczłowieka.
  • Znam swoje „dziwactwa” i nie muszę przez ich pryzmat siebie definiować.
  • Potrafię chwalić swoje zachowanie bez chwalenia siebie.
  • Potrafię mówić o tym czego nie potrafię lub nie umiem bez krytykowanie siebie.
  • Krytykowanie nie jest mi potrzebne do zmiany zachowania, które szkodzi mi i innym osobom.
  • Czasami muszę polegać na innych, aby było mi łatwiej funkcjonować. Zaś nie muszę polegać emocjonalnie na nikim, aby zaakceptować siebie.
  • Nie jestem zobowiązana do niczego lub nikogo, aby zaakceptować siebie.
  • Sukces nic o nikim nie mówi. Nie czyni mnie lepszym człowiekiem.
  • Porażka nic o nikim nie mówi. Nie czyni mnie gorszą osobą.

Zaś teraz jeszcze kilka słów o kultywowaniu współczucia dla samego siebie i praktykowaniu wybaczania sobie samemu/samej… A więc, kiedy zauważysz osądy i samooceny – po prostu pobądź z nimi. Pobądź z emocjami, które w Tobie wywołują. Nie oceniaj dalej tego co czujesz. Zatrzymaj się. Następnie spróbuj przywołać przebaczenie i współczucie. Jeśli osądzasz siebie za to, że nie robisz czegoś dobrze lub nie jesteś w czymś wystarczająco dobry/a, czy możesz sobie to wybaczyć, tak jak możesz wybaczyć komuś innemu?

Wiem, wiem… Może być to trudne, dlatego w tym celu posłuż się ćwiczeniem, które proponuje autorka Małgorzata Trzaskowska. Oto ono:„

ĆWICZENIE

Współczucie dla siebie

  • Zapewnij sobie spokojne miejsce, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał i znajdź 10-15 minut czasu. Usiądź, zamknij oczy i oddychaj chwilę spokojnie, skupiając się na wdechach i wydechach, by oczyścić umysł.
  • Teraz pomyśl o czymś, czego nie potrafisz w sobie zaakceptować i co trudno jest Ci zmienić. Być może już kilka razy próbowałaś, ale jak dotąd ci się nie udało. Może to być jakaś niedoskonałość Twojego wyglądu, cecha charakteru, sytuacja, kiedy zachowałaś się w sposób, którego teraz się wstydzisz.
  • Mając tę cechę albo sytuację w pamięci oddychaj przez chwilę skupiając się na swoim sercu. Poczuj ciepło i pulsowanie w klatce piersiowej, potem wyobrażaj sobie, jak z każdym oddechem napełniasz się siłą i spokojem.
  • Teraz pomyśl o swojej Kochającej Części. Możesz wyobrazić sobie, że stoi obok Ciebie albo tuż za Tobą, trzymając rękę na Twoim ramieniu.
  • Pozostając w kontakcie z uczuciem siły i spokoju i odczuwając wspierającą obecność Twojej Kochającej Części, powiedz do siebie w myślach: „Jestem wartościową osobą, godną miłości i szacunku. Mam w sobie zdolności i umiejętności, które czynią mnie wyjątkową. Nie jestem doskonała i czasami popełniam błędy, albo zmagam się z trudnościami. To jest normalne. Daję sobie do tego prawo, bo jestem człowiekiem. Widzę, że jest mi źle i smutno z powodu… i jestem przy sobie, z życzliwością pozwalając sobie na przeżywanie tych emocji. Nie jestem doskonała, ale potrafię zaakceptować to, co czuję i siebie taką, jaka jestem teraz”.
  • Pozostań tak jeszcze chwilę oddychając i przywołując uczucie siły i spokoju. Po chwili pozwól, by wyobrażenie straciło na intensywności i odpłynęło. Gdy będziesz gotowa, otwórz oczy i wróć do tu i teraz”.

Jak się masz po tej praktyce? Jak Ci było z „Kochającą Częścią”?

Pamiętaj proszę o tym, że samoakceptacja to akceptowanie swoich „dziwactw”, ale nie porzucenie zmiany jeśli takowej potrzebujemy. Samoakceptacja oznacza bycie świadomym własnych słabości, inności, dziwactw bez jakiegokolwiek emocjonalnego przywiązania do nich.

Reasumując, zaakceptowanie siebie to odszukanie swojej wewnętrznej mocy. Kiedy kultywujesz samoakceptację, nie musisz już szukać zewnętrznych źródeł potwierdzenia. Nauczenie się, jak akceptować siebie, jest również odskocznią do tego, jak dbać o swoje zdrowie psychiczne i tego właśnie uczy książka „Czuła dla siebie”. Nie tylko pomoże Ci ona przestać nieustannie wywierać na samą siebie presję, ale nade wszystko doda siły ku temu, aby żyć w zgodzie ze sobą i z tym jaka jesteś. Bez presji i nacisku. „Czuła dla siebie” nauczy Cię patrzenia na samą siebie kochającymi oczami i rozpocząć taki etap w Twoim życiu, w którym poczujesz lekkość i swobodę. Gotów? Gorąco polecam i zachęcam do lektury.


Autorka:   AGNIESZKA ZBLEWSKA


Dziękuję Wydawnictwu HELION – onepress ¦ sensus za możliwość współpracy przy tak bardzo sięgającej głębi książce.

Poprzedni wpis:
Następny wpis:

3 odpowiedzi na “SAMOAKCEPTACJA, czyli jak być czułym dla siebie i żyć bez presji i lęku?”

  1. lidia pisze:

    Zaakceptować siebie gdy jest Ci źle ..można pewnie kiedyś tak . Chciałbym aby ten czas już nadszedł.
    Kochać tylko siebie i być z siebie zadowolona?. Tak tylko co zrobić kiedy jesteś połówka drugiego człowieka który mówi Ci ,że już Cię nie kocha? Chce być sam.
    W tym momencie ja zostaje sama podwójnie z sobą i z nim.
    wiem nie brzmi to optymistycznie ale tak mówi moje złamane serce a nie jest już takie młode..
    Cierpimy w każdym wieku tak samo.. boleśnie

    Lidka

  2. Iza pisze:

    Pomocny artykul po relacji z osoba socjopatyczna.

Zostaw komentarz

Korzystając z formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę w celu umieszczenia na niej Twojego komentarza.


Skomentuj

ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ

DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ

„DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ” to e-book dla każdego, kto chce zacząć siebie kochać. To propozycja dla wszystkich którzy pragną patrzeć na siebie oczami szacunku, zrozumienia, akceptacji i wdzięczności ❤❤❤

(więcej…)

CZYTAJ

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE, czyli jak pokonać wewnętrzne i zewnętrzne blokady?

Istnieją takie momenty, w których z wielkim cierpieniem na duszy wątpimy w siebie. Nie czujemy się zbyt dobrze we własnej skórze, odczuwamy ucisk w gardle, nogi odmawiają posłuszeństwa, a serce zbyt szybko zaczyna bić. Człowiek sam ze sobą czuje się źle. A wszystko z powodu kulejącej pewności siebie, która daje o sobie znać, w takich momentach, które są dla nas nazbyt obciążające.

Dlatego postanowiłam napisać książkę, która dokładnie zobrazuje, jak stać się pewnym siebie człowiekiem.  (więcej…)

CZYTAJ

Źródła braku pewności siebie, czyli skąd u ludzi niskie poczucie wartości?

„Źródła braku pewności siebie” to e-book dla każdego, kto chce wziąć pewność siebie w swoje ręce i podjąć decyzję, co dalej powinien z nią zrobić. To nade wszystko źródło schematów głęboko zakorzenionych w podświadomości. To prawda o tym skąd u ludzi niskie poczucie wartości, jak również o tym, co wpływało i wpływa cały czas na naszą pewność siebie.

W e-booku: (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy?

Toksyczna więź…

Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira.

Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie?

Emocjonalnie wykorzystani…

Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego…

Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…)

CZYTAJ

CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI

Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania…

Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory.

Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny.

…ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI…

Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…)

CZYTAJ

DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG

DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA…

Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów…

Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…)

CZYTAJ

ZBURZĘ TEN MUR

CZAS NA ZMIANY…

Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to…

Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia.

Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…)

CZYTAJ

WŁADCA SŁOWA

Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami?

Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim…

Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…)

CZYTAJ

POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół?

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu…

Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…)

CZYTAJ

© 2015-2022 Psychologia życia - Wszelkie prawa zastrzeżone. / Trójwizja Projektowanie stron www /