NARCYSTYCZNA PANI, czyli jak wygląda życie u boku narcystycznej kobiety…

Wiele nas wokół siebie… Tak wiele różnych osobowości, postaw, masek. Nie zawsze od razu wiadomo, z kim mamy do czynienia. Bywa, że mijają tygodnie, a nawet miesiące, zanim zaczynamy przeczuwać, że coś w tej relacji nie gra. Że z pozoru ciepła obecność zaczyna uwierać. Że coś nas omija – choć nie potrafimy tego jeszcze nazwać.

Niektóre osoby potrafią nosić swoje „dobre” twarze z taką precyzją, że trudno je rozpoznać. Nawet przez długi czas można wierzyć, że wszystko jest w porządku. Że relacja ma sens. Że jesteśmy widziani. I właśnie dlatego tak łatwo uwierzyć w bajkę. Bajkę o relacji, która miała być ratunkiem, a okazuje się próbą zdominowania. O trosce, która była tylko przykrywką dla kontroli.

Przypominasz sobie bajkę o Kopciuszku? To nie tylko opowieść o balu i zgubionym pantofelku. To historia o ukrytym narcyzmie. O okrutnej macosze i jej córkach, które żyły obsesją bycia „najlepszymi”, „najpiękniejszymi”, „najważniejszymi”. O domowej scenie pełnej pogardy, porównań, ignorowania i przemilczania emocji tej, która nie pasowała do ich obrazu świata.

Macocha i przyrodnie siostry Kopciuszka – to nie tylko bohaterki bajki, ale symboliczne postaci reprezentujące cechy, które w rzeczywistości bywają wyjątkowo raniące. Nie widzą w sobie winy, nie przyjmują refleksji. Żyją w przekonaniu o własnej wyjątkowości, a świat wokół nich ma być tylko potwierdzeniem tej iluzji. Każdy, kto nie dostrzega ich walorów równie wyraźnie, jak one same, zostaje zepchnięty na margines. Traktowany jak ktoś mniej. Półczłowiek. Zbędny element tła.

W bajce wszystko kończy się dobrze – pojawia się wróżka, pantofelek pasuje, a sprawiedliwość wygrywa. Ale prawdziwe życie… bywa mniej łaskawe. Tutaj to my musimy nauczyć się widzieć. Rozpoznawać. Odczytywać znaki, zanim urok przerodzi się w kontrolę.

Przebiegłość, spryt i gra pozorów – to często nie są wyjątki, ale codzienne mechanizmy obronne osób, które ranią. Bywa, że przez długi czas nie zauważamy, że jesteśmy wciągani w grę. Na początku jesteśmy wyjątkowi. Potem – coraz bardziej ostrożni. W końcu – uciszeni.

Jak tu odkryć prawdziwość intencji, kiedy wszystko jest podszyte pochwałą, a zaraz potem krytyką? Jak ufać, kiedy Twoje „nie” zaczyna wywoływać chłód, milczenie lub… nadmiar troski, który dusi zamiast wspierać?

Być może właśnie dlatego bajki, choć nierzeczywiste, dotykają naszych bardzo rzeczywistych tęsknot – za relacją, w której nie trzeba walczyć o prawo do istnienia. Czy spotkałaś/spotkałeś kogoś, kto na początku zachwycał, a z czasem zaczął odbierać Ci głos? A może znałeś relację, w której wszystko kręciło się wokół jednej osoby – a Ty powoli znikałaś?

Kim jest kobieta z narcyzmem?

Z pozoru pewna siebie, atrakcyjna, elokwentna. Potrafi wchodzić w relacje z lekkością, czarować, przyciągać uwagę. Bywa, że wzbudza podziw – nie tylko u innych, ale i we własnych oczach. Jej siłą jest powierzchowny urok, umiejętnie dawkowana niewinność i zdolność do emocjonalnej gry. Brak empatii, chęć dominacji i potrzeba kontroli nie przychodzą z hukiem – wślizgują się niepostrzeżenie, ukryte za uprzejmością, przelotnym spojrzeniem, troskliwym gestem. Z zewnątrz może wyglądać jak bliskość, jak czułość, jak opieka. A jednak w środku – zostaje chłód.

Bywa, że kobieta wykazująca cechy narcystyczne potrzebuje relacji nie po to, by współtworzyć, ale po to, by dominować. To nie musi być spektakularne zawłaszczanie. Czasem to powolne podcinanie skrzydeł, niedostrzeganie Twoich potrzeb, umniejszanie Ci pod płaszczykiem żartów. Czasem to emocjonalne przywiązanie splecione z zależnością – „potrzebuję Cię” i „zawiodłeś mnie” padają w jednym oddechu. Z czasem zaczynasz czuć, że wszystko kręci się wokół niej. Jej emocje, jej potrzeby, jej humor dnia decydują o tym, czy możesz odetchnąć, czy znów będziesz musiał/a się tłumaczyć.

Trudno to dostrzec od razu. Zwłaszcza że społecznie wciąż mocno zakorzeniony jest obraz kobiety jako tej, która nie rani. Która kocha za bardzo. Która jest zbyt dobra, zbyt wrażliwa, zbyt zależna. A przecież przemoc nie ma jednej płci. Pragnienie kontroli, brak empatii i potrzeba zawłaszczania – również nie. To, że ktoś jest kobietą, nie oznacza, że nie może manipulować. Nie oznacza, że nie potrafi zręcznie budować relacji, w których druga strona powoli przestaje być sobą.

Nie chodzi tu o etykiety. Chodzi o to, by zobaczyć, że czasem za uśmiechem kryje się chłód. Za troską – kalkulacja. Za bliskością – metoda…

Jak rozpoznać kobietę z narcyzmem?

Oto cechy i zachowania, na które warto zwrócić uwagę, jeśli podejrzewasz, że masz do czynienia z kobietą wykazującą bardzo nasilone objawy narcystycznego zaburzenia osobowości – nie wszystkie muszą wystąpić, ale ich obecność może wskazywać na destrukcyjny wzorzec relacyjny:

  1. Sarkastyczne poczucie przyjemności z powodowania bólu u kogoś innego.

Bywa, że dana kobieta czerpie satysfakcję z poniżania, wyśmiewania i złośliwości, które nie służą już obronie granic, lecz budowaniu przewagi. Może zdarzyć się, że atakuje otwarcie, ale równie silną przyjemność sprawia jej obserwowanie, jak ktoś z trudem podnosi się po upokorzeniu, jak się tłumaczy, jak gaśnie. Bywa, że w relacji dominuje chłód, a brak empatii nie jest przypadkiem – to element większego układu, w którym samopoczucie innych nie tylko nie jest brane pod uwagę, ale wręcz bywa lekceważone i ignorowane w sposób demonstracyjny.

Zdarza się, że przyjemność czerpana jest z chaosu, który można wywołać. Z napięcia, które się sączy między słowami. Z subtelnych sabotaży i szeptów za plecami. Może się też zdarzyć, że w takich układach jedna osoba szuka nieustannego pobudzenia – zawsze coś się dzieje, zawsze jest w ruchu, zawsze coś trzeba sprowokować. Niezależnie od tego, co przeżywają inni.

  1. Chorobliwe poczucie konkurencyjności.

Bywa, że kobieta wykazująca cechy narcystyczne funkcjonuje w stałym napięciu – jakby cały świat był zagrożeniem dla jej pozycji, wpływu, czy obrazu siebie. Możliwe, że niemal każda osoba z jej otoczenia staje się w pewnym momencie konkurencją, nawet jeśli w żaden sposób nie próbuje nią być. Wystarczy czyjaś swoboda, niezależność, drobne osiągnięcie czy komplement skierowany do kogoś innego – i uruchamia się potrzeba udowodnienia własnej wyższości.

Możliwe, że nawet w sytuacjach neutralnych, spokojnych, pojawia się niepokój – bo jeśli nie jestem podziwiana, to czy jeszcze jestem kimś wyjątkowym? W jej świecie nie ma przestrzeni na odpoczynek od bycia „naj”. Bywa, że każda rozmowa, każde spotkanie, każdy gest są oceniane przez pryzmat tego, czy potwierdzają jej wartość, czy może ją podważają.

Możliwe, że zazdrość nie ogranicza się do partnera czy partnerki – może dotyczyć przyjaciół, dzieci, współpracowników. Cokolwiek odbiera uwagę – staje się zagrożeniem. W takiej dynamice relacje nie są o bliskości. Są o rywalizacji. Trzeba lśnić bardziej. Być szybciej. Mieć ostatnie słowo.

Bywa, że nie chodzi o autentyczne poczucie wartości, ale o nieustanną potrzebę potwierdzania własnej wyjątkowości – nawet kosztem innych. A to oznacza, że odpoczynek, zatrzymanie się, zaufanie – stają się niemożliwe. Bo możliwe, że każda chwila bez przewagi, to chwila, w której rośnie lęk: „czy oni mnie jeszcze widzą?”, „czy wystarczająco się mną zachwycają?”

I tak – z pozoru aktywna, pewna siebie, ekspresyjna – kobieta może wewnętrznie funkcjonować w stanie ciągłej mobilizacji, gotowa do kontrataku, nawet wtedy, gdy nikt nie wypowiedział wojny.

  1. Materializm i powierzchowność.

Bywa, że kobieta wykazująca cechy narcystyczne szczególnie dobrze odnajduje się w przestrzeniach pełnych prestiżu, wpływów i pieniędzy. Uwielbia otaczać się ludźmi z tak zwanego „wyższego kręgu” – tych, którzy mają pozycję, rozpoznawalność, gruby portfel lub budzą podziw. Możliwe, że to nie bliskość ją przyciąga, a siła, jaką może dzięki niej zyskać. Pieniądze przestają być środkiem – stają się celem, drogą do potwierdzania własnej wyjątkowości. Luksusowe auto, pokaźny dom, kosztowna biżuteria, egzotyczne wyjazdy – to wszystko bywa nie tylko pragnieniem, ale i narzędziem do budowania obrazu, który ma zachwycać innych i równocześnie wykluczać tych, którzy „nie dorównują poziomem”.

Możliwe, że nie zadowoli się relacją, w której nie może czegoś ugrać – materialnie, wizerunkowo lub społecznie. Bywa, że dla osiągnięcia tego, czego pragnie, potrafi zmieniać maski w sposób niemal teatralny. Gdy trzeba – uwodzicielska, słodka, delikatna. Gdy nie działa – chłodna, osądzająca, wymagająca. Gra nie kończy się, dopóki nie zostanie osiągnięty cel. Można mieć wrażenie, że potrafi w jednej chwili przejść z roli „kociaka” w rolę „polującej lwicy” – wszystko zależy od sytuacji.

Bywa, że wpisuje się w kulturowy obraz femme fatale – kobiety, która pociąga, przyciąga i jednocześnie zawłaszcza. Może być czarująca. Może budzić zazdrość. Może być obiektem westchnień. Ale nie zawsze jest to tylko naturalny urok – bywa, że za tym kryje się dobrze zaplanowana strategia, w której najważniejsze nie jest serce, a władza.

  1. Obsesja na punkcie wyglądu.

Wróćmy na chwilę do bajki o Kopciuszku – przypomnij sobie, jak dużą wagę macocha przywiązywała do stroju, fryzury, do tego, jak wypada na tle innych. Bywa, że kobieta wykazująca cechy narcystyczne działa podobnie – musi błyszczeć, a jej blask nie może zostać przez nikogo przyćmiony. Możliwe, że dbałość o wygląd nie wynika jedynie z potrzeby estetyki, ale staje się narzędziem – sposobem na zdobycie przewagi, zainteresowania, wpływu. W takich przypadkach kobiecość bywa nie tylko wyrażana, ale też wykorzystywana. Urok, wdzięk, seksualność – wszystko to może zostać użyte w relacyjnej grze, której stawką nie jest bliskość, lecz kontrola. Wystarczy jedno spojrzenie, odpowiedni ton głosu, precyzyjnie dobrany strój, by zdominować przestrzeń, w której się pojawia. Nie chodzi o relację – chodzi o efekt. O to, by to właśnie ona była zauważona jako pierwsza. I zapamiętana jako najważniejsza.

  1. Wysokie mniemanie o sobie.

Bywa, że kobieta wykazująca nasilone cechy narcystyczne postrzega siebie jako kogoś stworzonego do „wyższych celów” – wyjątkową, predysponowaną do rzeczy wielkich, godnych podziwu. Ale to nie oznacza, że będzie unikać pracy. Możliwe, że przeciwnie – będzie dążyć do zajmowania stanowisk, które zapewniają jej władzę, wpływ i widoczność. Nie każda rola ją interesuje. Liczy się ta, w której to ona ma decydować, kierować, dominować. Taka, w której inni będą zależni – od jej humoru, decyzji, nastroju.

W strukturach zawodowych może to przyjąć formę potrzeby piastowania funkcji szefowej, liderki, dyrektorki – nie po to, by przewodzić z odpowiedzialnością, ale po to, by mieć władzę nad „podwładnymi”. Bywa, że uwielbia pokazywać swoją wyższość, nieustannie przypominając innym, kto tu „rządzi” i kto „zaszedł dalej”.

Możliwe, że codzienność pod jej kierownictwem przypomina emocjonalną karuzelę – nigdy nie wiesz, w którą stronę skręci, ani od czego to będzie zależeć. Możesz się starać, przekraczać własne granice, pracować ponad siły, a i tak usłyszysz, że jesteś niewystarczająco dobry/a. I choć wykonujesz swoją pracę najlepiej jak potrafisz – w jej oczach zawsze jesteś „tym najgłupszym pracownikiem w całej firmie”.

Bywa, że każda forma uznania dla kogoś innego uruchamia w niej potrzebę umniejszenia. Szydercze drwiny, ironia, komentowanie z uśmiechem, który boli bardziej niż krzyk – to według niej forma „motywowania”. A jeśli osiągniesz sukces? Nie łudź się – możliwe, że zostanie szybko przemianowany na „jej zasługę”. Zrobi wszystko, by pokazać, że bez niej by Ci się nie udało. Że to ona – dzięki swoim zdolnościom, wsparciu, przewidywaniu – „poprowadziła Cię do tego miejsca”.

  1. Brak granic.

Bywa, że kobieta wykazująca cechy narcystyczne nie uznaje granic – szczególnie tych, które w zdrowym związku budują bezpieczeństwo, wzajemność i szacunek. Możliwe, że relacja z nią od początku opiera się na zachwianym poczuciu lojalności – niby jesteście razem, ale ciągle pojawiają się niedopowiedzenia, półsłówka, tajemnice. Może regularnie przypominać, ilu mężczyzn o nią zabiegało, ilu wciąż nie potrafi o niej zapomnieć, ilu gotowych byłoby dla niej zrobić wszystko – tylko po to, by wywołać w partnerze poczucie zagrożenia, zazdrości, a w konsekwencji – niższości.

Bywa, że potrzebuje nieustannego potwierdzania swojej atrakcyjności, ale nie szuka go w spojrzeniu partnera – szuka go wszędzie, gdzie może zdobyć czyjś zachwyt, pożądanie, zainteresowanie. Flirt nie jest dla niej niewinną grą – to narzędzie. Przewaga. Dowód, że może, kiedy chce, z kim chce. Możliwe, że nawiązywanie relacji seksualnych poza związkiem nie wzbudza w niej konfliktu wewnętrznego, bo po prostu nie widzi w tym niczego, co wymagałoby refleksji. Wyrzuty sumienia? One bywa, że w ogóle się nie pojawiają. Zasady? Są dobre dla innych – nie dla niej.

A jeśli sprawa wyjdzie na jaw? Jeśli coś się posypie? Jeśli emocje uderzą o ścianę i prawda zacznie przeciskać się przez pęknięcia w obrazie? Możliwe, że całą winę zręcznie przerzuci na partnera. To on ją zaniedbał. To on nie docenił. To on doprowadził do tego, że „musiała szukać gdzie indziej”. A nawet jeśli nikt w to nie uwierzy – ona zrobi wszystko, by to on poczuł się winny.

  1. Zakłamany egocentryzm w kobiecym ciele.

Bywa, że kobieta wykazująca cechy narcystyczne ma w sobie niegasnące przekonanie, że świat powinien kręcić się wokół niej. Możliwe, że w głębi nosi dziecięcą potrzebę bycia nieustannie widzianą, docenianą, komentowaną – i zrobi niemal wszystko, by ten głód zaspokoić. Czasem będą to działania niedorzeczne, absurdalne, innym razem graniczące z ryzykownymi czy skrajnie prowokującymi. Liczy się jedno: reakcja otoczenia. Wzrok. Szum. Podziw. Albo chociaż zdziwienie.

Może celowo się spóźniać – nie z powodu roztrzepania, ale dlatego, że „wejście” musi być spektakularne. Chce, by poczucie jej obecności rozlało się po całym pomieszczeniu. By każdy spojrzał. By każdemu wyrwało się w myślach: „Ona przyszła”. Gdy nie zadziała jedno – znajdzie inny sposób. Królowa nie może być niezauważona.

Bywa, że w takich sytuacjach nie chodzi o relację z innymi, ale o karmienie własnego obrazu – tego, który jest lśniący, silny, pożądany. Możliwe, że robi to nieświadomie, jakby wewnętrzne echo z dzieciństwa wciąż szeptało: „zrób coś, żeby Cię w końcu zobaczyli”.

  1. Przyjaźń, a co to takiego?

Bywa, że gdy kobieta wykazująca cechy narcystyczne mówi o przyjaźni, to tak naprawdę mówi wyłącznie o sobie. O tym, jaka jest lojalna, oddana, wyjątkowa. Jak wiele daje, jak bardzo się stara. Ale gdy przyjrzeć się bliżej – nie ma tam prawdziwej bliskości. Są deklaracje, które służą budowaniu wizerunku. Jest narracja pełna „ja”, ale niemal pozbawiona przestrzeni na „ty”.

Możliwe, że relacje traktuje zadaniowo – mają przynosić jej konkretne korzyści. Uwielbienie, wsparcie, lojalność… ale tylko jednostronną. Gdy poczuje się zagrożona, gdy inna kobieta zacznie błyszczeć, otrzymywać więcej uwagi – bywa, że sięga po metody, które łamią zasady fair play. Zdrada, sabotaż, intryga – wszystko to może pojawić się na scenie, jeśli tylko uzna, że gra toczy się o jej pozycję.

Poderwać partnera koleżanki? Możliwe. I jeszcze wcześniej dać tej koleżance „znać”, że mężczyzna nie jest godny zaufania. Wyśle anonim. Zasieje niepokój. Wzbudzi poczucie zagrożenia. A potem – z wdziękiem i uśmiechem – wkroczy tam, gdzie wcześniej rozsiała chaos.

Bywa, że taka relacyjność nie ma nic wspólnego z przyjaźnią. Jest bardziej strategią. Grą. Systemem, w którym każdy może być użyty, by ona mogła wygrać. Czy znasz takie kobiety? A może kiedyś sama byłeś/byłaś świadkiem podobnej relacji, w której coś zgrzytało, ale nie dało się tego od razu nazwać? Jeśli chcesz – możesz podzielić się tym, co Cię porusza.

Założenia i wspólne cele nie mają racji bytu tam, gdzie dominuje toksyczność. Bywa, że niezależnie od tego, jak bardzo się starasz, jak bardzo dopasowujesz, jak wiele dajesz – i tak usłyszysz, że to za mało, źle, nie tak, jak trzeba. Osoba wykazująca toksyczne wzorce relacyjne nie powie wprost, czego oczekuje, ale z całą pewnością da Ci odczuć, że zawiodłeś/aś. A kiedy już to zrobi – nie zawaha się ani chwili, by powiedzieć Ci to prosto w twarz. Głośno. Dobitnie. Bezwzględnie.

Bywa, że taki atak przychodzi nagle, jak emocjonalny piorun – w chwili, w której najmniej się tego spodziewasz. Dlatego tak ważne staje się nauczenie własnego systemu reagowania. Ochrony. Strategii, które nie tylko pomogą Ci przetrwać, ale które będą fundamentem odzyskiwania Twojej sprawczości.

Mając na uwadze ten trudny, ale realny obszar relacji, stworzyłam w mojej książce „Oblicza toksyczności. Jak rozpoznać destrukcyjne metody działania i jak się przed nimi chronić” (link do książki >TUTAJ<) osobny rozdział poświęcony właśnie temu – sposobom komunikowania się i zachowaniom, które warto wprowadzić do swojego życia, kiedy jesteś narażony/a na relację pełną przemocy psychicznej.

To nie są tylko „techniki”. To konkretne wsparcie, gdy czujesz, że utknąłeś/aś w emocjonalnym chaosie. Książka dostępna jest również w wersji elektronicznej – by mogła towarzyszyć Ci wszędzie tam, gdzie jej najbardziej potrzebujesz.

Jak się zachować podczas kontaktów z kobietą z narcyzmem?

  • Uważność. To pierwsze, co warto w sobie uruchomić. Jeżeli dostrzegasz złośliwość, manipulację, grę pozorów – niezależnie, czy to w przyjaźni, w związku, czy w miejscu pracy – zachowaj czujność. Bywa, że wystarczy jedno niezręczne zdanie, jeden błysk słabości, by stać się celem.
  • Możliwe, że im bardziej się odsłaniasz, tym większe staje się jej pole do działania. Dlatego – jeśli to możliwe – dokumentuj sytuacje, zbieraj fakty, zapisuj daty i słowa. Nie informuj jej o swoich planach, wątpliwościach ani obawach. Wszystko, co powiesz, może zostać wykorzystane – nie jako most, ale jako broń.
  • Zamiast konfrontacji – spowolnienie. Zamiast tłumaczenia się – milczenie. Unikaj, dystansuj, ograniczaj. Twoja oziębłość może zostać odebrana jako niezainteresowanie – a to często działa bardziej skutecznie niż setki wyjaśnień. Ale przygotuj się: bywa, że kobieta z silnym rysunkiem narcystycznym nie odpuszcza łatwo. Potrafi być zawzięta. Wytrwała.
  • Plotki? Pomówienia? Im bardziej będziesz je prostować, tym mocniej się zaplątasz. Największą siłą w takich sytuacjach jest spokój. Chłodna, graniczna obojętność. Bez gniewu, bez wyjaśnień. To może być Twoja tarcza.
  • Jeśli poczujesz, że kontakt z nią Cię wyczerpuje – nie próbuj jej zmieniać, nie próbuj tłumaczyć, nie próbuj ratować tej relacji. To nie Twoja odpowiedzialność.
  • A jeśli czujesz się zagrożony/a – mów o tym. Nie chowaj się z tą historią. Informuj osoby, którym ufasz, gdzie jesteś, z kim się spotykasz, o której wracasz. To nie panika – to ostrożność. I siła.
  • Bywa, że kobieta z narcyzmem potrafi być czarująca i jednocześnie nieobliczalna. I nie ma w tym Twojej winy, że coś w Tobie poczuło, że coś jest „nie tak”. Zaufaj temu sygnałowi. On wie.

Jakkolwiek relacja z osobą wykazującą cechy narcystyczne może wyglądać z zewnątrz jak zwykłe nieporozumienie, to w rzeczywistości wymaga od nas ogromnej uważności – nie tylko na to, co się dzieje między nami, ale przede wszystkim na to, co dzieje się w nas. To właśnie tam, w środku, rozgrywają się najważniejsze sygnały. Dyskomfort. Niepewność. Wyczerpanie. Zgoda na przekraczanie własnych granic. A przecież nikt nie ma prawa przejąć nad nami władzy. Nikt nie może decydować za nas, jak mamy żyć, czuć, kochać.

Szacunek do samego siebie to nie luksus. To punkt wyjścia. Wewnętrzne „nie” może być trudne do wypowiedzenia, ale bywa jedyną drogą do ocalenia siebie. Dlatego – pamiętaj – zawsze masz prawo powiedzieć: STOP. Nawet jeśli ktoś próbował odebrać Ci to prawo.

I jeszcze jedno – bardzo ważne. Każdy człowiek jest inny. Osoby przejawiające narcystyczne wzorce mogą się od siebie różnić – intensywnością zachowań, sposobem manipulowania, reakcjami na odrzucenie czy porażkę. Bywa, że niektóre cechy są ledwo zauważalne, inne – rażące od pierwszego spotkania. Narcystyczność nie ma jednej twarzy. Jednego tonu głosu. Jednego języka.

Dlatego tak ważna jest świadomość. Umiejętność rozpoznawania. I otwartość na rozmowę – nie po to, by kogoś piętnować, ale po to, by ochronić siebie. Jeśli chcesz – możesz podzielić się swoimi doświadczeniami, spostrzeżeniami, pytaniami. Twoja historia może stać się czyjąś latarnią.


Spotkałeś/aś kiedyś kobietę lub mężczyznę z narcyzmem? Czy trudno mu się oprzeć?


Autorka:   AGNIESZKA ZBLEWSKA

Poprzedni wpis:
Następny wpis:

106 odpowiedzi na “NARCYSTYCZNA PANI, czyli jak wygląda życie u boku narcystycznej kobiety…”

  1. Paweł pisze:

    Współczuję. Wyjście z narcystycznej relacji to proces. Nawet po rozstaniu jest się z taką osoba związanym. Syndrom sztokholmski, czyli wieczne usprawiedliwianie ofiary a raz jej obwinianie, CPTSD, ruminacje i trauma bonds to koszmar. Wiem bo długo z tego bagna wychodziłem, ale dzisiaj widzę, że jestem już kompletnie inną osobą. Mam ogromną wiedzę i psychologia, praca nad sobą jest codziennym elementem mojego życia. Poczytaj proszę o osobowości zależnej bo to takie osoby najczęściej wpadają w sidła takich relacji. W takich 'związkach’ jest 50 na 50. Powodzenia!

  2. GoLdi pisze:

    Bardzo dobrze napisane, ale tak właśnie kończy się budowanie narracji, że bądź niezależną, samowystarczalna jesteś itp.. wpieranie tylko energii żeńskiej kończy się rozstaniami… Akurat przerabiam taki temat teraz po 20 latach związku i niestety skończy się pewnie rozstaniem, bo druga strona nie widzi tego, co na terapii jej przedstawili i na ustawieniach systemowych… ale łatwiej obwinić mężczyznę o wszystko i spowodować to, żeby to On odszedł – a ona? – zrobi z siebie ofiarę, bo przecież to nie jej wina…

    • w tym, co Pan pisze, słychać ogrom frustracji, poczucia niesprawiedliwości i zmęczenia narracją, która upraszcza rzeczywistość do jednego winnego i jednego „oświeconego” kierunku rozwoju. I ma Pan rację – każda narracja, która odcina się od dialogu, odpowiedzialności i wzajemności, wcześniej czy później prowadzi do pęknięcia relacji, a nie do jej uzdrowienia. Budowanie opowieści wyłącznie wokół samowystarczalności, niezależności czy jednej „energii”, bez realnego spotkania z drugą osobą, bywa mechanizmem obronnym, a nie drogą do bliskości. Terapia, ustawienia systemowe czy jakakolwiek forma pracy rozwojowej nie działają wtedy, gdy stają się narzędziem potwierdzania własnej racji i przerzucania odpowiedzialności. Jeśli jedna strona nie chce zobaczyć swojego udziału w relacji, bardzo łatwo stworzyć historię, w której drugi człowiek zostaje obciążony wszystkim, a odejście przedstawione jako jedyne „dojrzałe” rozwiązanie. To, co Pan opisuje – sytuację, w której mężczyzna ma odejść, aby druga strona mogła pozostać w poczuciu moralnej wyższości i uniknąć konfrontacji ze sobą – nie jest rzadkim scenariuszem w relacjach, gdzie dialog został zastąpiony narracją. I to nie ma nic wspólnego ani z prawdziwą terapią, ani z odpowiedzialnością emocjonalną. Jeśli będzie Pan chciał głębiej zrozumieć te mechanizmy – w tym odwracanie ról, obwinianie, budowanie tożsamości osoby skrzywdzonej kosztem drugiego człowieka – zapraszam do sięgnięcia po moją książkę „Oblicza toksyczności. Jak rozpoznać destrukcyjne metody działania i jak się przed nimi chronić” (bezpośredni link do pakietu moich książek zostawiam >TUTAJ<). To książka także o tym, jak ideologie rozwoju potrafią stać się zasłoną dla przemocy psychicznej i jak łatwo w takich historiach zagubić siebie. Dziękuję za Pana szczerość. To, co Pan przeżywa, zasługuje na uważność

  3. Karolina pisze:

    W tym artykule są opisane cechy mojej bratowej. Widzę jak mój brat przez lata gaśnie i traci poczucie własnej wartości a ona sukcesywnie odcina go od rodziny. Nie bywam u nich w domu, nie widuję jego dzieci. On o wszystko pyta żonę. Wkrótce dojdzie do podziału majątku w kwestii naszego rodzinnego domu. Wiem, że sposób w jaki to się wydarzy tzn czy się dogadamy jest zależny od jego żony. Kompanie nie wiem jak z nim i z nią rozmawiać żeby nie pogarszać sprawy w tematach spadkowych, które wkrótce nas czekają

    • dziękuję Pani za podzielenie się tak trudnym doświadczeniem. To, co Pani opisuje, bywa niezwykle bolesne – obserwowanie, jak bliska osoba z roku na rok gaśnie, traci sprawczość i stopniowo zostaje odsuwana od rodziny, potrafi budzić bezradność, złość, lęk i ogromny smutek jednocześnie. Tym bardziej że dochodzą do tego sprawy spadkowe, które same w sobie są obciążające, a w takich układach relacyjnych bywają dodatkowo narzędziem nacisku i kontroli. W mojej książce „Oblicza toksyczności” (link do książki >TUTAJ<) dużo miejsca poświęcam właśnie takim sytuacjom – gdy destrukcyjne mechanizmy nie są spektakularne, ale ciche, rozciągnięte w czasie i dotykające całych systemów rodzinnych. Piszę tam o tym, jak rozmawiać, aby nie pogarszać swojej pozycji, jak chronić siebie emocjonalnie i jak nie dać się wciągnąć w dynamikę, w której każda reakcja zostaje obrócona przeciwko nam. Czasami największą formą wsparcia dla bliskiej osoby nie jest walka, ale zachowanie stabilnej, spokojnej obecności i gotowości do rozmowy wtedy, gdy ona sama będzie na to gotowa. To bardzo zrozumiałe, że Pani się obawia i że czuje Pani ciężar nadchodzących decyzji. Proszę pamiętać również o sobie i o swoich granicach – bo w takich historiach łatwo stracić z oczu własne potrzeby, próbując „uratować” relację czy sytuację, na którą nie mamy pełnego wpływu. Jeśli Pani zechce, książka może być dla Pani wsparciem i uporządkowaniem tego, co dziś wydaje się chaotyczne i nie do uniesienia.

Zostaw komentarz

Korzystając z formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę w celu umieszczenia na niej Twojego komentarza.


Skomentuj Udostępnij

ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ

OBLICZA TOKSYCZNOŚCI

OBLICZA TOKSYCZNOŚCI, czyli jak rozpoznać destrukcyjne metody działania i jak się przed nimi chronić?

Jeśli czujesz, że coś jest nie tak – to książka, której potrzebujesz teraz.

Masz wrażenie, że wariujesz, choć przecież nic złego się nie dzieje?
Tłumaczysz się, boisz mówić, przestajesz czuć?
W Twojej głowie ciągle słyszysz pytania: czy to moja wina? czy ja przesadzam?
A może już zakończyłaś relację, ale emocjonalnie dalej w niej tkwisz?

To nie jest nadwrażliwość. To objawy psychicznego przeciążenia, przemocy, braku granic. I nie przechodzi samo.

(więcej…)

CZYTAJ

DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ

„DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ” to e-book dla każdego, kto chce zacząć siebie kochać. To propozycja dla wszystkich którzy pragną patrzeć na siebie oczami szacunku, zrozumienia, akceptacji i wdzięczności ❤❤❤

(więcej…)

CZYTAJ

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE, czyli jak pokonać wewnętrzne i zewnętrzne blokady?

Istnieją takie momenty, w których z wielkim cierpieniem na duszy wątpimy w siebie. Nie czujemy się zbyt dobrze we własnej skórze, odczuwamy ucisk w gardle, nogi odmawiają posłuszeństwa, a serce zbyt szybko zaczyna bić. Człowiek sam ze sobą czuje się źle. A wszystko z powodu kulejącej pewności siebie, która daje o sobie znać, w takich momentach, które są dla nas nazbyt obciążające.

Dlatego postanowiłam napisać książkę, która dokładnie zobrazuje, jak stać się pewnym siebie człowiekiem.  (więcej…)

CZYTAJ

Źródła braku pewności siebie, czyli skąd u ludzi niskie poczucie wartości?

„Źródła braku pewności siebie” to e-book dla każdego, kto chce wziąć pewność siebie w swoje ręce i podjąć decyzję, co dalej powinien z nią zrobić. To nade wszystko źródło schematów głęboko zakorzenionych w podświadomości. To prawda o tym skąd u ludzi niskie poczucie wartości, jak również o tym, co wpływało i wpływa cały czas na naszą pewność siebie.

W e-booku: (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy?

Toksyczna więź…

Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira.

Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie?

Emocjonalnie wykorzystani…

Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego…

Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…)

CZYTAJ

CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI

Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania…

Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory.

Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny.

…ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI…

Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…)

CZYTAJ

DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG

DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA…

Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów…

Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…)

CZYTAJ

ZBURZĘ TEN MUR

CZAS NA ZMIANY…

Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to…

Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia.

Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…)

CZYTAJ

WŁADCA SŁOWA

Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami?

Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim…

Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…)

CZYTAJ

POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół?

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu…

Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…)

CZYTAJ

© 2015-2026 Psychologia życia - Wszelkie prawa zastrzeżone. / Trójwizja Projektowanie stron www /