EGOCENTRYCZNY TATUŚ, czyli jak wygląda życie dzieci narcystycznego ojca?

Zaburzenia osobowości to temat dość kontrowersyjny, a nawet dość „tajemniczy”… Rodzina narcystycznej osobowości w wielu sytuacjach stroni od “prawdy”, a nawet okłamując samych siebie stara się wierzyć w coś, co jest dosłownym zaprzeczeniem sytuacji w której przystało im żyć…

Temat dotyczący zaburzeń osobowości jest dla wielu bardzo szokujący, a niekiedy nazbyt drastyczny. Jednakże tylko prawda zbudowana na faktach pozwala spojrzeć nam na sytuację z innej perspektywy. Choć, jak wiadomo może być to czasochłonne…

Narcystyczni ojcowie są bardzo skomplikowanymi jednostkami nie tylko dla świata zewnętrznego przed którymi kreują swą idealną osobę, ale również dla najbliższych którzy dzielą z nim życie.

Kim jest narcystyczny ojciec?

Narcystyczny ojciec jest daleki od jakiejkolwiek empatii, nawet dla najbliższych członków rodziny. Jak już bywa empatyczny, to tylko i wyłącznie wobec siebie i swych odczuć wobec samego siebie.

Narcystyczny ojciec przede wszystkim skupia się tylko na sobie – na swych pragnieniach i oczekiwaniach. Obraz, który kreuje zawsze powinien być idealny. Jeśli on jest idealny, to i jego dzieci powinny być idealne. Nie można tu mówić o jakichkolwiek błędach, czy przewinieniach. Rodzina w której funkcjonuje narcyz jest jak idealna zasłona, która skrywa swe własne uczucia i odczucia.

Jeśli tzw. zasłonka nieco się pogniecie to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że  egocentryczny tatuś zrobi wszystko aby ją wygładzić. Nawet kosztem uczuć swoich dzieci. Zamiast wsparcia i podpory prawdopodobnie dzieci usłyszą słowa krytyki. Będę musiały odpracować swój błąd i to bardzo szybko.

Dzieci narcystycznego ojca…

Dzieci narcyza w większości przypadków są pozbawione miłości rodzicielskiej ze strony ojca. Bowiem narcyz kocha, ale tylko siebie – reszta to tylko dodatek… Niestety w takiej relacji bardzo rzadko występuję głęboka więź.

Miałem traumatyczne dzieciństwo, gdzie mnie ignorowano i marginalizowano. Nie miałem głosu ani mocy, by ją wykrzesać. Byłem na łasce narcystycznego tatulka. Ojciec wierzył, że jest geniuszem. Nie był dobrym człowiekiem. Powiedział mi kiedyś, że byłem niechcianym wypadkiem.

Narcystyczny ojciec w wielu sytuacjach segreguje swoje dzieci – narzuca im swe oczekiwania i dąży do tego, by zawsze „tańczyły, tak, jak on im zagra”…

Pierwszy potomek narcystycznego tatusia to, tzw. nieskalany pierworodny. Nieskalany pierworodny ponieważ jest pierwszy i to na nim spoczywa ten pierwszy niepohamowany obraz wyidealizowanego obrazu życia rodzinnego narcyza. Ojciec oczekuje, że jego pierworodne dziecko będzie się kształtowało na jego wizerunek. Uznaje, że jako „stwórca” ma prawo do przywłaszczenia sobie jego tożsamości. Tak więc, tzw. nieskalany pierworodny ma stać się jego idealnym odbiciem.

Gdy „nieskalany pierworodny” dorasta następuje etap rywalizacji. Jeśli można, by rzecz sama rywalizacja następuje już od samego początku. Przekazy są tak zmienne, że same pojmowanie jego oczekiwań jest zbyt skomplikowane. Mały „perfekcjonista” rośnie, ale w żadnym przypadku nie wolno mu przerosnąć mistrza. Jeśli jednak tak się stanie i w jakiś sposób dziecko przyćmi jego osobę, to na pewno może spodziewać się „biczów”, a nawet odrzucenia. Narcystyczny tatuś analizuje przez pryzmat własnej osoby – nic i nikt nie ma prawa jej zaburzyć. Innymi słowy, nieskalany pierworodny ma być idealny, ale nie może w swej idealności przerosnąć swojego jeszcze bardziej idealnego ojca, bo inaczej spotka się z poczuciem odtrącenia.

Narcystyczny ojciec swoją potrzebę gloryfikacji przeważnie przerzuca na kolejnego potomka, który z natury jest buntownikiem. Dorastając zauważa i analizuje – żyje bardziej świadomie, ale wciąż pragnie miłości, której nawet w tym momencie od narcystycznego tatusia nie otrzyma. Marne jego staranie i tak liczy się tylko egocentryzm ojczulka.

Buntownik będzie się buntował, ale jego bunt i tak jest bez znaczenia. W końcu porzuci swą buntowniczość i schowa się w cieniu lub porzuci relację z zaburzoną osobowością… i tutaj się wtrącę – jest to najlepsza opcja z możliwych…

Najlepsi próbowali „okiełznać” narcyza i jest to bardo trudne zadanie, ponieważ narcystyczne osoby unikają zmiany. Pamiętajmy, że uzależnienie od drugiej osoby również jest możliwe, a jak wiadomo narcyz jest idealnym manipulatorem i zapewne będzie dążyć do tego typu toksycznej relacji. Szantaż do jego druga twarz.

Obraz rodziny narcystycznego tatuśka musi być idealny – bez skazy. Jeśli ktoś spróbuje go zburzyć na pewno ucierpi. Odrzucenie i porzucenie przecież nie jest niczym złym w mniemaniu narcyza…

Zapewne zapytasz, a co w przypadku kolejnych dzieci?

Narcyz jak każdy inny człowiek uczy się na błędach i kolejnych tych samych nie popełni. Kolejne dzieci będą typowymi maskotkami – „…troszkę się pobawię, a potem odłożę do mojej idealnej szuflady…”.

Jeśli narcystyczny tatuś uczył się na błędach, to na pewno będzie oczekiwał od Ciebie jeszcze więcej niż wymaga od innych. Ty w jego oczach stałeś/aś się „Przytulanką” – niczym innym. Natomiast gdy postanowisz iść w ślady starszego rodzeństwa i wykażesz bunt, to pamiętaj, że masz do niej prawo. Jednak nie oczekuj, że swoim buntem zmienić narcystycznego ojca. Co oczywiście nie wyklucza, że przez swoje nowe zachowanie pokarzesz, że masz prawo do granic i ich wymagania.

Dodam, że przytoczone przeze mnie powyższe role nie muszą wystąpić. Nie są one jedyną daną nam prawdą. Bowiem sytuacja dziecka narcystycznego rodzica jest zależna o wielu innych czynników. Co oczywiście nie wyklucza tego, że narcyz będzie oczekiwał od swoich dzieci rzeczy nieosiągalnych. Warto też pamiętać, że każdy z nas jest inny, że każdy z nas będzie inaczej będzie kreował swoje życie. Narcystyczny rodzic czy to ojciec, czy matka nie jest wyrocznią, choć zapewne nie będzie lub nie było łatwo.

Dlaczego życie dzieci narcystycznego ojca jest, aż tak skomplikowane? Gdzie uzyskać pomoc?

Ratunek wciąż jest w Tobie! Najważniejsze jest świadome zidentyfikowanie problemu, który pojawił się w Twoim domu. Pamiętaj, by nie działać na własną rękę. Zmienić możesz tylko siebie. Narcyz i tu mam na myśli osobę płci męskiej i żeńskiej nigdy nie przyjmie “prawdy”. Prawda jest związana z krytyką i przyznaniem się do błędów, a tu to jest niemożliwe, a wręcz nieosiągalne.

Jednym z najważniejszych priorytetów zmiany jest zbudowanie granic, których narcystycznemu ojcu nie wolno przekroczyć. Najważniejsze jest Twoje szczęście, a nie wygórowane oczekiwanie Twego ojca. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje – na pewno nie on.

W dorosłym życiu należy pamiętać również o tym, by pozbyć się „Syndromu Atlasa” i wyznaczyć sobie jasno określone cele, by w żadnym wypadku nie dopuścić do kolejnych nadużyć. Zrozumienie i akceptacja to porzucenie przeszłości i zajęcie się kształtowaniem tego, co Ci sprawia radość i szczęście. Poprzez zrozumienie zrzucasz łańcuch toksycznego przywiązania.

Zrozumienie jest potrzebą Twego szczęścia – bez odsłony toksycznej relacji nigdy nie porzucisz utartych schematów. Pamiętaj, że to Twoje życie i tylko Ty masz prawo nim zarządzać… Nigdy nie stroń od pomocy z zewnątrz – odejście wymaga kilku kroków, które pozwoli Ci zrozumieć specjalista.

Życie z pełną świadomością wad swego idealnego ojca jest możliwe… Odważ się i zawalcz o własne szczęście!!!


Masz w swojej rodzinie wampira emocjonalnego?

Co byś mógł/mogła poradzić dzieciom narcystycznego rodzica?


Autorka: Agnieszka » O MNIE

Poprzedni wpis:
Następny wpis:

30 odpowiedzi na “EGOCENTRYCZNY TATUŚ, czyli jak wygląda życie dzieci narcystycznego ojca?”

  1. Andrzej pisze:

    Napiszcie o natystycznej mamusi. Tak, kobiety też takie są. Niestety.

  2. Jacek pisze:

    Mam doświadczenie życia z narcystycznym ojcem w dodatku alkoholikiem. To osobowość straszna z perspektywy dziecka. Żyjesz w takim świecie, w którym tatuś, jego praca, osiągnięcia, sukcesy no i chwila wytchnienia – jest święta. W sytuacji, kiedy tatuś taki znika w swoim świecie, to masz poczucie, że wszystko się zawali. Że nie masz środków do życia, że będziesz za chwilę z resztą rodzeństwa na ulicy, bo tatuś wszystko kontroluje (dostęp do konta, pieniądze itd.). Oczywiście, kiedy przestaje pić, to “klękajcie narody” – nic już nie musi bo przecież przestał pić. W dodatku mój ojciec (który jest osobą publiczną) kiedy z nim szedłem i podchodzili do niego zwykli ludzi, to najpierw z nimi rozmawiał, a później mówił mi, że wszyscy to debile, idioci i wyznawcy. Zresztą nie pamiętam, żeby o kimkolwiek mój ojciec mówił dobrze – zawsze każdy był określany mianem głupka albo idioty.
    Ostatnio umówił się ze mną na obiad. Spóźnił się 2 godziny (bez wcześniejszego uprzedzenia, telefon wyłączony). Ja oczywiście (głupi jestem) czekałem bo bałem się, że coś mu się stało. Wszedł i stwierdził, że mu przykro, ale nie mógł wcześniej. I najlepsze – w jego oczach sprawa załatwiona – przecież przyszedł – to o co się denerwować? Wszystko powinno być w porządku. Uważam, że takie osoby należy po prostu wystrzelać 🙂 albo ewentualnie zesłać na Madagaskar 🙂

    • Psychology of Life pisze:

      Jacku – dziękuję, że jesteś z nami i podążasz w stronę świadomego życia. Choć “prawda”, którą odkrywasz nie jest zbyt miła, to jednak poddajesz się pewnego rodzaju refleksji. Refleksji, która pozwala odróżnić świat negatywny od tego pozytywnego, tak bardzo pożądanego. Warto wyciągać wnioski i uczyć się na nich. W końcu to Twoje życie – masz prawo być takim jakim zechcesz… wolnym, pełnym własnej miłości, własnego zrozumienia… Serdecznie Cię pozdrawiam.

  3. Krystyna pisze:

    Uciekać od narcyzów na koniec świata. Mam ich wokół siebie trochę. To najgorsze typy. Jedyny ratunek albo uciekać albo stawiać granicę, granicę i jeszcze raz granice.

    • Psychology of Life pisze:

      Droga Krystyno,
      Tak jak napisałaś – GRANICE i raz jeszcze granice. Asertywne zachowanie to podstawa. Świadome przestrzeganie i pilnowanie swoich granic to podstawa własnego bezpieczeństwa…

  4. Zaneta pisze:

    Moj zwiazek z narcyzem trwal 13 lat zanim sie obudzilam i powiedzialam dosc, teraz mnie niszczy na kazdym kroku. Ja dam rade, ale jak to wytlumaczyc dziecku ze jej ojciec ma zabuzenia osobowosci i to co mowi to zmyslone bajki?

    • Psychology of Life pisze:

      Żaneto, czytając Twój komentarz dostrzegam mega silną kobietę, która nie tylko potrafi powiedzieć “nie”, ale również dba o swoje dzieci. Mało osób na to stać, Ty się odważyłaś – chcesz dla siebie i swoich dzieci spokoju, i do tego dążysz. Choć nie napisałam jeszcze artykułu, który by idealnie odpowiedział na Twoje pytanie, ale myślę, że w tym artykule 👉 https://psychologiazycia.com/rozwod-czyli-pomoc-dziecku-zaakceptowac-rozstanie-rodzicow/ znajdziesz odpowiedź, bądź na jego podstawie ją sformułujesz. Trzymam się cieplutko. Pozdrawiam, Agnieszka

  5. patryk pisze:

    Cześć.
    Jestem Patryk i mam 23 lata.
    Przestałem sobie rodzić sam ze sobą. Doszło do tego, że nie umiałem rozmawiać ze społeczeństwem. Stałem się niewidzialny dla innych, a chciałem być podziwiany, być zauważanym człowiekiem. Doskwierał mi samotność. Szukałem uznania u każdego kto pojawił się na mojej drodze i zacznie opowiadać o swoich „głębokich słabościach”, a ja potem super umiałem doradzać. Nie wiem czy dobrze mówiłem, czy źle… ale zawsze starałem się od serca. Problem był w tym, że jak już stałem się super przyjacielem, który był super empatyczny i umiał wczuć się w czyjeś uczucie, to gdy zauważyłem że ktoś mi zaufał, zaczynałem i umiałem zmanipulować tak, żeby wyjść z sytuacji z korzyścią dla siebie. Słabo mi szło zapoznawanie nowych osób i nadal słabo idzie.

    Powstał w mojej głowie bunt do samego siebie – dla czego ludzie umieją ze sobą rozmawiać, przy tym śmiejąc się i ciesząc. Ja też tak chce i wiedziałem, że w domu nikt mi nie pomoże. Mój najlepszy przyjaciel Maro poradził „Patryk idź do psychologa”. Na początku nie brałem tego rozwiązania pod uwagę i myślałem, że poradzę sobie sam… i w tym samym czasie zwolniłem się z pracy, bo nie mogłem wytrzymać emocji które doprowadzały mnie do płaczu, w związku przestało mi się układać, w domu słabe relacje, nie mam kolegów… Na całe szczęście zwątpiłem w swoje umiejętności „samodzielnego radzenia samemu sobie” przypomniały mi się słowa mojego dobrego koleżki 😊

    Poszedłem do psychologa i krok po kroku zacząłem odkrywać co się ze mną dzieje. Dla czego postępuję w określony sposób, schematy. Myśli stają się coraz bardziej jasne. Okazało się, że jestem dobrym człowiekiem, tylko źle wychowanym w środowisku OJCA NARCYZA. Moje pasje i zajęcia które sprawiały mi przyjemność zostały porzucone, po to by pomagać narcyzowi i robić tylko to co on chce. Dodam, że używał szantażu emocjonalnego i wzbudzał poczucie winy. Zauważył że bicie nie jest skuteczne i nawet powiedział tak –„on nikomu krzywdy w tym domu nie robi, bo nikogo nie bije” Wychowanie moje było tak ograniczone na słowa świata zewnętrznego, że słowa narcyza działały na mnie jak czerwona płachta na byka! I dodam, że te wpojone we mnie „wartości” nie pozwalały mi nikomu o niczym mówić. Rodzina dysfunkcyjna!!! Ojciec jest pracoholikiem i wkręcił w swój świat matkę, moje siostry, mnie i babcię… czyli wszystkie osoby, które umiał wpędzić w poczucie winy, a następnie narzucać tak zwane: „wartości rodzinne przekazywania z pokolenia na pokolenie” Każdy mu ufał, bo tylko on pracował na rodzinę i przecież – „bez niego nic tu by nie było”, „bez niego nie było by pieniędzy”, „bez niego nie miał bym przyszłości, bo on mi zapewnił wszystkie warunki”

    Nadal chodzę do psychologa, raczkuję i próbuję stawiać małe kroczki… Zacząłem pomału przyznawać się do popełnianych błędów. Jestem człowiekiem omylnym i mam przyzwolenie na błąd. Mój błąd nie spowoduje załamania psychicznego. Staram się wychodzić z sytuacji zawsze ze zrozumieniem i chęcią rozwiązania problemu – mimo że to ja popełniłem błąd, to nie zwalam odpowiedzialności na innych. Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi.
    Nie daje się narcyzowi mojemu ojcu, weryfikuje jego myślenie i nigdy go nie usprawiedliwiam. Jestem empatyczny dla niego, ale nie daje sobą manipulować emocjonalnie.

    Narcyz ojciec ma słabości, które mogę obrócić przeciwko niemu, ale pamiętam – jest to bardzo delikatne i lepiej tego nie wykorzystam, bo stanę się taki jak on. Traktuję go jako osobę, nie ojca-nie wywyższam go z szeregu. W celach obronnych wykorzystuje argumenty „całego świata”. Jeżeli się nie podoba to narcyzowi, to niech sobie pokrzyczy na mnie, pogada coś, nawet niech się denerwuje… Ja chce wychodzić z sytuacji ze zrozumieniem siebie samego. A narcyz tylko umie wykorzystać słabości moje i mojej rodziny by osiągnąć mój cel. To nie mój problem.

    Nie chce stać się nieempatyczny dla innych ludzi, ale muszę znaleźć rozwiązanie żeby być stanowczym w domu i nie reagować na te wszystkie psychologiczne zagrywki. Problem w tym, że w tej rozgrywce poruszane są emocje związane z: rodowodem rodziny, śmiercią, żalem, bólem, użalaniem się nad samym sobą i opowiadaniem jakim kto jest piękny… i wszystkie te rzeczy po to by mój ojciec, moje życie mógł przeżyć za mnie i to do tego całkowicie nieświadomie w jego głowie.

    Strachem, presją i generowaniem złych emocji nikt już mnie nigdy nie zmotywuje do działania!!!

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią. Jest Pan dowodem na to, że można zawalczyć o siebie pomimo wszystko i na przekór każdemu. Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że zostanie Pan ze mną dłużej. Pozdrawiam, Agnieszka

  6. Ewa pisze:

    Czy jest możliwe zbudowanie relacji z narcystycznym rodzicem?

    Ja w terapii jestem już od kilkunastu lat. Postępy zrobiłam ogromne, bo zaczynałam poważnego epizodu depresyjnego na poziomie utrudnionej możliwości do wyjścia z domu, a teraz mam pracę i nawet odważyłam się poczynić kroki do jej zmiany. Ale jeszcze dużo pracy przede mną i właśnie ostatnio zacięłam się na problemie relacji z moim ojcem. Już myślałam, że jest dobrze, że on już nie może mnie wyprowadzić z równowagi i nawet mogłam czerpać radość ze wspólnie spędzanego czasu. Jednak jemu ostatnio udało mu się mnie doprowadzić do takiego stanu, że wykrzyczałam mu, że nie ma prawa mieszać się w moje relacje z innymi ludźmi i że dla nie wszyscy są źli, a on jest jedynym “ideałem bez skazy”, że czas na wychowywanie mnie już dawno minął (mam 37 lat), że zrujnowali mi z mamą życie przez to, że nigdy nie umieli się dogadać. On oczywiście na wszystko miał odpowiedź kompletnie zdejmującą z niego odpowiedzialność, więc się rozłączyłam. Czasami myślę o zerwaniu kontaktu, ale ta koncepcja na chwilę obecną mnie nie przekonuje. Zresztą, poza rodziną i moim partnerem nie mam wokół siebie ludzi, u których mogłabym szukać wsparcia w sytuacjach kryzysowych i jakkolwiek czasami to wsparcie od jest obarczone ogromnym emocjonalnym kosztem, to jednak w sytuacjach ekstremalnych zawsze ktoś pomoże. Wiem, że brak przyjaciół, którzy mogliby być taką rodziną zastępczą, wynika z tego, że w jakimś momencie zupełnie się od ludzi odcięłam i nadal mam trudności, żeby komukolwiek, poza moim partnerem, zaufać. No więc jakoś tam próbuję sobie tą moją własną rodzinę posklejać na własne potrzeby, ale niestety już od dłuższego czasu zdaję sobie sprawę, że jestem jedyną osobą, która wkłada pracę w te relacje. Z drugiej strony są tylko oczekiwania, których już mi się nie chce spełniać (chociaż podświadomie nadal od czasu do czasu próbuję). Czy to w ogóle możliwe, żeby taka jednostronna praca przyniosła zadowalający efekt? Czy też już zawsze będę skazana na te momenty, kiedy ktoś z moich bliskich próbuje mi udowodnić, jak beznadziejna jestem i akurat uda im się trafić tak, że naprawdę zaboli?

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Jest Pani bardzo ważną osobą. Proszę dać sobie czas i małymi kroczkami budować to, co jest Pani ważne. Nie stanie się od razu. Terapia potrzebuje czasu. Serdecznie pozdrawiam, Agnieszka

  7. Justyna pisze:

    Jestem jeszcze w relacji z narcyzem, ale na etapie rozwodowym.
    Mam jedno dziecko z nim, jedno przez niespełna 10 lat przysposobił – teraz odtrącił mojego syna z pierwszego związku – mówiąc , ze nie ma nic do niego – jest dla niego powietrzem.
    Póki co mieszkamy razem (ja dzieci i narcyz) – on jest w zwiazku z inną kobieta od 3 lat, randkuja sobie, po randkach, wyjazdach odwozi ją do byłego męża (kobieta ta dla mojego męża narcyza juz wziela rozwód). Tamta kobieta czeka – nie wiem na co, chyba na nasz rozwód.
    Jak mąż-N wyjezdza na randki, okłamuje i mówi,ze jedzie coś zjeśc, albo,ze jedzie pośmiać sie z kolegami i wróci rano – i takie tam.
    Jak wraca z sex-wypadu – podchodzi do córki i mówi,ze bardzo ją kocha, i ja pyta czy o tym pamięta??
    po czym bierze prysznic i udaje sie do swojej sypialni, która była nasza – zamyka sie tam i siedzi do czasu wyjscia do pracy lub kolejnego sex wyjścia.
    Jest zupełnie poświęcony kochance – wyjazdy , kawki , kolacje itd.
    Do córki zadzwoni z takiego wyjazdu, z kilkoma pytaniami – co robi ,gdzie jest i to wszystko.
    Nigdy jej nic nie kupił, nie zabrał do zabawkowego sklepu, w wakacje nawet ani jednego dnia nie był z nią – nigdzie.
    Nie umiem ją ściemniac, i gadać , ze tatuś ja kocha – bo to kłóci sie z tym co widze i myśle.
    On nie kocha nikogo ( na mnie się wypiał jak powili zaczęłam mu mówic, o defektach – w relacji jego z rodzicami , o jego uzależnieniu finasowym od ojca itd)- prócz swoich seksualnych potrzeb.
    Teraz narcyz odwala się w białe koszule i udaje machomena – jest czarujący to fakt.
    jego ojciec to też narcyz ktory całkowicie przysposobił sobie syna – zawładnął jego tożsamość – ostatnim jego życzeniem było to ,zeby jego syn miał swoje towarzystwo, a nie tylko “kochanie i kochanie”
    Ojciec narcyz nie był szczęsliwy jak widział szczesliwego syna – bo byl taki etap w naszym zyciu.
    potem oboje zaczeli wyszukiwac we mnie wszystko co sie dało – a ja oddana rodzinie – na dobre i złe – granice były przekraczane wielokrotnie – az w koncu miarka sie przebrala.
    szantaze policją, sądami – non stop.
    Teściowa – zona narcyza mistrza – zatraciła sie totalnie – jak pisze do niej,ze mam dowody zdrady syna , ze oszukiwał nas – jej odpowiedz to “i co z tego??””

    ale – CÓRKA moja najukochańsza
    Jak ją wesprzeć w tym co ona teraz przechodzi?

    Jak wesprzec ja w tej drodze??
    ona patrzy na to. nie mogę milczeć i jej kłamać.zatajać prawde??

    ona słucha “dziadka” – który jej kiedys powiedzial,ze tata z mama sie nie mogą kochać, bo juz miłości nie ma w tym wieku.
    mówia wszyscy ze nie moge ograniczyć kontaktów z dziadkami, bo pewnie ja na swój sposób kochają!!
    Ojciec Narcyz musi dowozic moja córke do dziadka narcyza, bo takie zyczenia maja dziadkowie.
    wszyscy opisują narcyzów
    a co z nami? z dziećmi będącymi koło nich???
    jak je chronić, jak tłumaczyć???

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Jest Pani bardzo silną osobą i tę siłę Pani buduje. Jest Pani wartością i tę wartość przekazuje. Warto zastanowić się nad terapią. Dziecko również potrzebuje rozmowy z kimś kto inaczej patrzy na pewne sprawy. Serdecznie pozdrawiam, Agnieszka

  8. Asia pisze:

    Mam 17 lat. Mój ojciec jest narcyzem. Na dodatek jego rodzina (dziadek i ciotka) również. Jestem otoczona tymi toksycznych ludźmi. A ponieważ jestem pierworodną i na dodatek z wyglądu bardzo do niego podobną jest ogromna nagonka na mnie. Jjestem kartą osobą i takim “buntownikiem” dlatego zawsze się im sprzeciwiałam. Moje relacje z ojcem są okropne. Prowadzimy wojnę a ostatnio olałam toksycznych dziadków (zamiast rozmawiać o szczegółach mojego życia bo tak uwielbiają się do niego wtrącać i wysluchiwac jak mam żyć) i dlatego już że 3 miesiące się do sobie nie odzywmy. Czuje że on mnie nie zawodzi ale w sumie to że wzajemnością. Nie mogę na niego patrzeć ani słuchać. Przez cały mój dziecięcy wiek nie miałam prawa mieć własnego zdania i lubić coś innego niż oni. Nie miałam prawa ich nie kochać i źle o nich myśleć. Czasem nie wiem co jest prawdą a co nie. Żal mi się strasznie robi jak moja mama psychicznie przy nim upada. Mam jeszcze młodszą siostrę, dlatego próbuje się nią zaopiekować jeśli chodzi o jej dosrastanie. Staram się aby nie słuchała kłótni rodziców oraz bzdur ojca. Aby była odporna na jego manipulację. Moją mamę też próbuje w tym uświadamiać. Pokazuje i tłumacze jej jak ma z nim podchodzić I aby się mu nie dała, żeby traktowała to jak małe dziecko które obraża się o każdą pierdółke. Sama dostałam skutków tego wychowania… on mnie traktuje jak śmiecia. Ja dostałam bardzo niskiej samooceny i fobii społecznej. Nie potrafię się odnaleźć w społeczeństwie. Nikomu też nie ufam bo boję się że trafię na narcyza. Dlatego staram się aby siostra nie skończyła jak ja na razie. Mam tyle życia przed sobą a ta fobia, brak miłości rodzinnej i przyjaźni powoduja coraz gorszy moj stan. Coraz bardziej czuje się samotna. Wogule nie mam przyjaciół. Nienawidzę swoich urodzin i świąt. Zawsze wtedy jest walka z toksyczną rodzinką ojca z nim na czele. A co ja mogę zrobić? Nie traktuje ich poważnie. Walczę z nimi o swoje. Staram się bronić moją mamę i siostrę przed nimi ale czasami nikt poważnie mnie nie traktuje. Nigdy nie tańczę tak jak oni mi zagrają, dlatego już mam od nich przypisane kilka pięknych cech typu arogant, ham, a nawet psychol (kiedyś mi ojciec mówił że jestem tak zła że z pewnością się na niego z nożem rzucę). Co mogę począć mając zaledwie 17 lat, gdzie muszę z nim żyć pod jednym dachem?

    • Psychology of Life - Agnieszka pisze:

      Pani Asiu bierzesz na swoje barki bardzo dużo powinności. Czas zająć się sobą i pozwolić, aby inni zadbali o siebie. Nie musisz być rodzicem dla swoich rodziców. Masz prawo być dzieckiem. Z tego co czytam nosisz w sobie wiele siły i odpowiedzialności, co przyczynia się do wielkiej samoświadomości. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej dojrzałości – czas wykorzystać ją dla siebie. Serdecznie pozdrawiam, Agnieszka

  9. Bernadetta pisze:

    Też mam narcystycznego Tatusia ale to nic co tu przeczytałam, alimenty – “Tylko wyrodna córka tak mogłaby” (nie płacił na mnie nic 2 lata bo “nie złożyło się”. Wyrzucił z zespołu muzycznego którego był szefem za te właśnie alimenty. Wyrzucił z rodziny ze swojej strony bo “stoję za mamą”. Rozdziela mnie z bratem niepełnosprawnym której manipuluje, mnie też manipulował ale udało mi się uciec. Pieniądze i pieniądze, matka nic nie robiła, piekarnik sam piekł ciasta i robił obiady a półka w lodówce jest podzielona na dobre dziecko posłuszne ojcu i te które jest przeciw mu i jeść z niej nie może. Obzywa ją u jej byłych znajomych a potem oni chodzą o gadają obcym że jest dziwką. Robi w dniu poprzedzającym urodziny córki wymeldowanie jej i matki a dzień później wysyła 100 zł jako prezent. Robi dług 30 tysięcy matce z niepełnosprawnym dzieckiem która poświęciła pracę na rzecz dziecka. W sumie wolalabym by mnie bił, mogła bym pokazać siniaki a jak mogę pokazać że mnie maltretuje psychicznie i dla wszystkich się liczy że zarabia, że prawnik i samochód prawo jazdy. Ojciec roku. A to tylko niektóre rzeczy jakie nam zrobił. Niech każdy zapamięta że za pieniądze miłości się nie kupi.

    • To prawda. Żadna fortuna nie jest w stanie zrekompensować nam krzywd jakie od określonej osoby doznaliśmy. Czytając Pani komentarz zwróciłam uwagę na słowa o tym, że gdyby była przemoc to byłby dowód. Jednak proszę nie zapominać o tym, że o przemocy psychicznej trzeba również mówić. Głośno mówić. Choć nie ma śladów, to jednak dowody same się bronią. Najważniejsze, żeby zatroszczyła się Pani o siebie i zrobiła wszystko co jest możliwe aby o siebie zadbać. I tego Pani życzę. Pozdrawiam.

  10. Magda pisze:

    Życie w tatusiem narcyzem jest koszmarem. Zazdroszczę tym którzy się otrząsnęli szybko, mnie to zajęło ponad 40 lat i doprowadziło do głębokiego załamania psychicznego. Dopiero wtedy poszłam na terapię, dopiero wtedy z pomocą lekarza przyjrzałam się mojej rodzinie i zobaczyłam rzeczy których nie chciałam widzieć wcześniej. Byłam przez lata u rodziców sprzątaczką, ogrodnikiem, zmywaczką, dostawcą zakupów, pielęgniarką, spluwaczką dla tatusia. Niszczono wszystkie moje związki bo tatuś był zazdrosny a mamusia nigdy nie stanęła w mojej obronie. Nigdy nie usłyszałam “kocham Cię”, nigdy żadnej pochwały. Mój ojciec zrobił sobie ze mnie drugą żonę a matce to bardzo odpowiadało.
    Dwa lata temu zerwałam kontakty z nimi, jestem w szczęśliwym związku od prawie sześciu lat. Planujemy wyprowadzić się daleko od nich nikogo nie informując dokąd, bo w tym samym mieście boję się chodzić po ulicach, a czuję się dobrze gdy jestem daleko na wakacjach, wreszcie mogę oddychać bez strachu.

    Terapeutka powiedziała że cudem jest że dałam radę bez szpitala, leków i psychiatry. Fakt to cud. I choć w mojej głowie ciągle brzmią głosy krytyczne moich rodziców, to jednak z każdym miesiącem są coraz słabsze i coraz wyraźniej słyszę własny głos, własne opinie i samą siebie.

    • Brawo!!! Jest Pani wzorem i gwarancją na to, że można. Jeśli chce się zadbać o siebie to naprawdę można. Bardzo się cieszę z Pani szczęścia i życzę ucztowania życia. Ściskam gorąco.

      • Magda pisze:

        A ja dziękuję za artykuł, bo osoby takie jak ja po długotrwałej indoktrynacji, mają problemy z ufaniem własnym uczuciom i opiniom. Wychodzenie uzależnienia od innych osób to proces, który trwa długo i potrzeba wsparcia. Takie artykuły są wsparciem, w chwilach zwątpienia, gdy myśli “a może nie było tak źle” “a może to ja jestem zła” zaczynają nas atakować. Pomogły mi: moja dorosła córka, kochający partner, terapia, artykuły, książki oraz nauka kochania siebie.
        Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję że mój wpis komuś pomoże 🙂

  11. Ania pisze:

    Jakże przydatny artykuł na temat profilu narcyza! Wasze komentarze jakże bliskie są mojemu doświadczeniu! Mój ojciec narcyz- alkoholik nie żyje od kilku lat, jego choroba spadła niespodziewanie i dosłownie w przeciągu kilku tygodni odebrała mu życie. Mieliśmy czas na pojednanie się, sam miał trudne dzieciństwo pełne patologii, a, że był niezwykle inteligentnym, ambitnym, charyzmatycznym człowiekiem to ta strategia manipulacji przynosiła mu korzyści. Był szanowany, lubiany, często uwielbiany wręcz. Zawsze myślałam, że ja byłam jego największą ofiarą, jednak największą ofiarą jest mój brat- który też jest alkoholikiem, to właśnie ich relacja była najbardziej patologiczna. Tata pozwalał mu na picie od nieomal od dziecka, na jego warunkach oczywiście. Zabierał na polowania( często bardzo nielegalne, często nie przestrzegał prawa, a był nad wyraz ambitny- to nie były humanitarne polowania) tłumił jego prawdziwe pasje, pozwalając robić tylko to co on uważał za słuszne. Brat dopiero teraz otwiera oczy i chce się leczyć aby nie zrujnować swojego życia i rodziny. Ja również jestem w trakcie organizacji własnej terapii, mam sporo do przepracowania, nie tylko wątek taty narcyza.

  12. Nana pisze:

    Dziękuję Madziu za Twój wpis!!! Niesamowicie pokrzepił mnie na duchu… Mam syna … mój były partner – jego ojciec jest osobą TOKSYCZNĄ, wydaje mi się, że ma zaburzenia narcystyczne… Dlatego od niego odeszłam!!! Syn ma 5 lat, ale jeszcze nie zdążył przesiąknąć jego naturą/jego osobowością… Mam nadzieję, że uda mi się go wychować na wspaniałego i pełnego empatii człowieka! Bo jego ojciec nie ma empatii za grosz… Mam wrażenie, że on w ogóle nie ma pojęcia czym są uczucia… wręcz po naszym rozstaniu cieszył się, gdy ja płakałam. Wieczne obietnice bez pokrycia, kompletny brak odpowiedzialności… Jak tu ktoś pięknie napisał MIŁOŚCI NIE KUPISZ, za żadne pieniądze! A ja wiem, że moje dzieci mnie kochają!! <3 (Mam jeszcze drugie dziecko, do którego NA SZCZĘŚCIE on nie ma praw). Wierzę, że dam moim synom ciepły i radosny dom, pełen MIŁOŚCI, SZACUNKU i ZROZUMIENIA!! Wierzę, że DAM RADĘ! Do tej pory poddawałam się szantażom, manipulacjom…. Moim życiem rządził STRACH… ten strach dalej mnie budzi… Ale to inny strach… Boję się tego człowieka, bo wielokrotnie mi groził, a nawet szarpał… A za co? Za rzeczy materialne? Bo chciał bym oddała mu telefon, który dostałam w prezencie? … Zrozumiałam, w końcu zrozumiałam, że PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ!! Dają je spokój i miłość moich kochanych dzieci!! <3

  13. Kari pisze:

    W odpowiedzi do Justyny…
    Byłam w związku z narcystyczny egoistą przez 13 lat. Dopóki byłam podporządkowana i uległa to było dobrze i musiałam wyglądać młodo oraz by ludzie się mną zachwycali, ale gwiazdą on miał być zawsze. Stosował agresję bierną idealnie i ja zawsze byłam wpędzana w poczucie winny i skakałam wokół niego. Nie zauważyłam kiedy odsunęłam się od swoich bliskich i byłam jak zaprogramowana- tak mną manipulował. Nasi znajomi zawsze byli w tym samym wieku bo narcyz był młody, a ci co zakładali rodziny szli w odstawkę. W pewnym momencie nasi znajomi jednak zaczęli sie starzeć zakładali rodziny, rodziły się dzieci, ja nie mogę ich mieć. Co narcyz robi? Stwierdza że nie pasuje
    już do jego wizerunku od tak. Zrywa w momencie kiedy następna ofiara już jest i to w ciąży. Byłam u psychologa to on mi powiedział że mam i miałam narcyza egoiste pozbawionego empatii. Czytam dużo, słucham filmików z tej tematyki by zrozumieć co robi narcyz z ofiarą i co się z nią dzieje. Małymi kroczkami poruszam się do przodu. Być może było wspomniane, że narcyzi uzależniają ofiarę od siebie.

  14. Krystyna pisze:

    Jestem w trakcie rozwodu z narcyzem. Mamy syna 5 letniego . Mąż chce mi odebrać syna, poprzez znajomości w sądzie, uzyskał bardzo szerokie kontakty z synem . Ciągle przekupuje syna zabawkami, manipuluje nim. Proszę o pomoc , jak ochronić syna przed takim ojcem i dziadkiem , w sądach jestem bezsilna,. Gdzie mam szukać pomocy, ( narcyzm nie jest chorobą , ale kto się z nim zetknoł ten wie że niszczy wokół wszystko). Ja jako matka nie mogę patrzeć i pozwolić by zniszczył naszego syna tak jak zniszczył go jego ojciec z matką. Błagam o jakieś wskazówki, gdzie szukać pomocy

Zostaw komentarz

Korzystając z formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę w celu umieszczenia na niej Twojego komentarza.
Skomentuj

ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ

DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ

„DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ” to e-book dla każdego, kto chce zacząć siebie kochać. To propozycja dla wszystkich którzy pragną patrzeć na siebie oczami szacunku, zrozumienia, akceptacji i wdzięczności ❤❤❤

(więcej…)

CZYTAJ

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE

ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE, czyli jak pokonać wewnętrzne i zewnętrzne blokady?

Istnieją takie momenty, w których z wielkim cierpieniem na duszy wątpimy w siebie. Nie czujemy się zbyt dobrze we własnej skórze, odczuwamy ucisk w gardle, nogi odmawiają posłuszeństwa, a serce zbyt szybko zaczyna bić. Człowiek sam ze sobą czuje się źle. A wszystko z powodu kulejącej pewności siebie, która daje o sobie znać, w takich momentach, które są dla nas nazbyt obciążające.

Dlatego postanowiłam napisać książkę, która dokładnie zobrazuje, jak stać się pewnym siebie człowiekiem.  (więcej…)

CZYTAJ

Źródła braku pewności siebie, czyli skąd u ludzi niskie poczucie wartości?

„Źródła braku pewności siebie” to e-book dla każdego, kto chce wziąć pewność siebie w swoje ręce i podjąć decyzję, co dalej powinien z nią zrobić. To nade wszystko źródło schematów głęboko zakorzenionych w podświadomości. To prawda o tym skąd u ludzi niskie poczucie wartości, jak również o tym, co wpływało i wpływa cały czas na naszą pewność siebie.

W e-booku: (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy?

Toksyczna więź…

Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira.

Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie?

Emocjonalnie wykorzystani…

Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego…

Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…)

CZYTAJ

CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI

Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania…

Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory.

Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny.

…ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI…

Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…)

CZYTAJ

DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG

DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA…

Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów…

Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…)

CZYTAJ

ZBURZĘ TEN MUR

CZAS NA ZMIANY…

Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to…

Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia.

Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…)

CZYTAJ

WŁADCA SŁOWA

Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami?

Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim…

Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…)

CZYTAJ

POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół?

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu…

Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…)

CZYTAJ

© 2015-2020 Psychologia życia - Wszelkie prawa zastrzeżone. / Trójwizja Projektowanie stron www /