OSOBOWOŚĆ CHWIEJNIE EMOCJONALNA – jak zrozumieć siebie?

OSOBOWOŚĆ CHWIEJNIE EMOCJONALNA - zrozumieć siebie...

Osoby z zaburzeniem osobowości z pogranicza miewają problemy niemal w każdej dziedzinie życia.

Zmagają się z ciągłymi wahaniami nastroju, impulsywnymi zachowaniami, mają trudności w relacjach międzyludzkich, a nawet są niepewni swej tożsamości. Wybuchy gniewu oraz krzyki są wpisane w ich codzienność. Owemu zaburzeniu towarzyszą również zachowania autodestrukcyjne w tym okaleczanie, czy nadużywanie środków odurzających.

Jak zrozumieć osobowość z pogranicza?

Wiele osób z tego typu zaburzeniem należy do wybitnie inteligentnych, czy też zdolnych – jednakże rzadko udaje się im rozwinąć swoje talenty, czy możliwości. Świat osoby z borderline jest niezwykle zawiły i skomplikowany. Osoba chorująca nie rozumie samej siebie…

Osobowości borderline często wtórują inne choroby współwystępujące, takie jak: depresja, zaburzenia odżywiania, fobia społeczna, zespół stresu pourazowego lub problemy w relacjach. Może również wystąpić jednoczesne współwystąpienie każdego z nich o różnym nasileniu.

Na czym polega zaburzenie osobowości z pogranicza?

Zaburzenie osobowości tego typu jest niezwykle poważną chorobą, która stale zakłóca życie jednostki, wywołując różnego rodzaju kryzysy, które mogą prowadzić nawet do prób samobójczych. Leczenie borderline jest bardzo czasochłonne i niezwykle skomplikowane. Cierpiący zmaga się z wieloma bardzo poważnymi i złożonymi problemami.

Jak zachowuje się osoba chwiejnie emocjonalna?

Zachowanie osobowości z pogranicza jest nieprzewidywalne i przekracza wszelkiego rodzaju granice wytrzymałości najbliższych, czy osób, które im towarzyszą. Warto zaznaczyć, że nie sam chorujący ma ciężkie życie – otoczenie w którym funkcjonują jest równie narażone na różnego rodzaju sytuacje problematyczne, które pojawiają się nazbyt często. Nie każdy jest w stanie unieść ciężaru relacji z tego typu osobowością.

Jak wygląda leczenie zaburzenia borderline?

Chorujący wymaga stałej terapii – samo leczenie trwa około czterech lat, jeśli nie dłużej. Należy również zaznaczyć, że osoba z pogranicza powinna być ciągle pod kontrolą, nawet gdy terapia będzie uznana za zakończoną. Praca nad zaistniałym problemem nigdy się nie kończy – jednakże warto ją podjąć, by samemu zrozumieć siebie.

Osoba chorująca powinna spojrzeć z dystansem na swój mętlik w umyśle, który jest bardzo skomplikowany i trudny do opanowania. Samo poznanie toczy się miesiącami, ale jest możliwe. Oprócz samej psychoterapii warto zastosować farmakologię, a nawet okresy hospitalizacji.

zrozumiec

Jaka terapia jest skuteczna w leczeniu borderline?

Do najbardziej skutecznych metod terapeutycznych można zaliczyć terapię schematów. Przedstawiona terapia opiera się na nieustannej pracy nad trybami schematów, które w określonych sytuacjach dominują, czy to w myślach, uczuciach, czy nawet w działaniach chorującego.

Zdaniem amerykańskiego psychologa Younga w zaburzeniu osobowości typu borderline występuje pięć charakterystycznych trybów:

  • ODŁĄCZONY OBROŃCA – chorujący znajdujący się w tego typu trybie wydaje się spokojny i względnie dojrzały. Zewnętrznie wydaje się bezproblemowy. Jednakże chorujący używa tego tryby w celu obronnym, aby unikać doświadczania i ujawniania swych uczyć – strachu (Porzucone Dziecko), poczucia niższości (Karzący Rodzic), lub złości (Impulsywne Dziecko). Występuje ogromna obawa przed utratą kontroli nad własnymi uczuciami. Okazywanie uczuć uznane jest za niebezpieczne i bardzo ryzykowne. Odłączony Obrońca utrzymuje innych na dystans. Jeśli chory nie zdoła utrzymać innych osób na dystans, może wpaść w złość i zachowywać się cynicznie, próbując właśnie w ten sposób odepchnąć się od innych. Nikt i nic nie może rozpoznać jego emocji.
  • PORZUCONE DZIECKO – w tym trybie chorujący zachowuje się jak biedne, skrzywdzone dziecko. Chory wygląda na zrozpaczonego, niepocieszonego i nad wymiar smutnego. Często zachowaniem przypominając dziecko od czterech do sześciu lat. Czuje się jakby był sam na świecie i uważa, że nikt nie chce się o niego zatroszczyć. Podstawowe przekonanie brzmi: Nikomu nie można ufać. Wszyscy chcą mnie wykorzystać, a potem porzucić… Świat w tym trybie jest czarno – biały. Porzucone Dziecko nie jest w stanie sobie pomóc – oczekuje pocieszenia i współczucia. Kryzys jest niekończący. Porzucenie Dziecko często odzwierciedla sytuacje problematyczne, które chorujący doświadczał w dzieciństwie. Uznaje, że te problemy się nie skończyły, a druga osoba pragnie je wyostrzyć i tym samym jeszcze bardziej spotęgować ból Porzuconego Dziecka.
  • IMPULSYWNE DZIECKO – jest to tryb wykazujący się wściekłością, sfrustrowaniem i zniecierpliwieniem. Impulsywne dziecko ma około czterech lat i nikim się nie przejmuje, nikogo nie szanuje. Agresja słowna, a nawet fizyczna występują niezwykle często. Wrogie nastawienie do otoczenia staje się priorytetem …przecież nikt nie chce mnie nawet zrozumieć. Moje potrzeby są niezaspakajane. Nikt nie uznaje moich praw… Głównym celem staje się atak – przejawiana wściekłość musi dotknąć każdego. Tutaj rządzi impuls.
  • KARZĄCY RODZIC – to tryb w których chorujący wciąż siebie ocenia i poniża. Uznaje, że jest zły i zasługuje na karę. Karzący Rodzic karze samego siebie – chorujący odmówi sobie wszystkiego tego, co może wywołać u niego jakąkolwiek radość. Próbuje również popsuć to, co już posiada. Chorujący wciela się doskonale w role Karzącego Rodzica jednocześnie doskonale karząc samego siebie. Jest to pewnego rodzaju krzywdzący i nie podstawny wyrok na samym sobie.
  • ZDROWY DOROSŁY – jest to tryb, który powinien zostać przez chorego wciąż szlifowany. Chorujący nie tylko powinien zrozumieć, że takowy występuje, ale również pożądać jego obecności. Choć Zdrowy Dorosły bardzo rzadko jest dopuszczany do głosu, to warto skupić uwagę na tym gdy się pojawia. To właśnie ten tryb pozwoli ujarzmić pozostałe, jak również pozwoli zrozumieć co się dzieje z umysłem chorującego na borderline. Zdrowy Dorosły uczy się pokazywać emocje, uczucia – wie, gdzie znajduje się granica. Ten tryb należy rozwijać i pielęgnować.

Praca jest procesem, który zaczyna się od nauki rozpoznawania schematów. Chorujący musi nauczyć się rozróżniać tryby, które dochodzą do głosu, jak również musi wesprzeć Zdrowego Dorosłego, by zrozumieć strukturę owych schematów.

Osoby chorujące na zaburzenie osobowości typu borderline powinny niezwłocznie rozpocząć proces terapeutyczny. Decyzje o leczeniu często będą odwlekane ponieważ niezdrowe tryby na to nie będą chciały pozwolić.

Wszystkim osobom, które przeczytały ten artykuł zalecam i polecam poszerzenie swojej wiedzy na temat owej choroby. Osoba cierpiące na owe zaburzenie powinny zostać objęte szczególną uwagą – nie bójmy się zawalczyć o siebie, czy osobę z naszego otoczenia. Psychoterapia to nie wstyd !!! Proszę pamiętać, że najważniejsze jest życie, a by poczuć jego wartości musimy pozwolić sobie na samo rozumienie…


Żyjesz lub funkcjonujesz obok takiej osoby – napisz w komentarzu, jak wygląda Twoja codzienność?


Autorka: Agnieszka » O MNIE

Jak poradzić sobie z emocjami? Czy jesteś w stanie kontrolować emocje?

Jak poradzić sobie z emocjami? Czy jesteś w stanie kontrolować emocje?

DIAGNOZA TEMPERAMENTU - czy jestem stabilny emocjonalnie?

DIAGNOZA TEMPERAMENTU – czy jestem stabilny emocjonalnie?

 

Poprzedni wpis:
Następny wpis:

20 odpowiedzi na “OSOBOWOŚĆ CHWIEJNIE EMOCJONALNA – jak zrozumieć siebie?”

  1. Mania pisze:

    Jestem, a może byłam (właśnie po raz kolejny się wyprowadził) z taką osobą i mam wrażenie, że sama się taka stałąm. Mną też zaczeły szarpać skrajne emocje. To przerażające i uzależniające. Po 3 latach znajomości jestem kłębkiem nerwów, straciłam pewność siebie i mam totalny chaos w głowie…

    • Psychology of Life pisze:

      Osoby toksyczne są jak wampiry emocjonalne – wysysają z nas wszystko co najlepsze… Obcowanie z takimi ludźmi jest wyniszczające. Najważniejsze jest to, że dostrzegasz całą zawiłość w której się znalazłaś i oczywiście sam fakt, że udało Ci się wyswobodzić ze szpon tak okrutnych ludzi. Warto rozpocząć pracę nad sobą, by wypracować tzw. “płaszczyk ochronny”, która w jakiś sposób będzie sygnalizował nadchodzące “kłopoty”. Wszystko można zmienić wystarczy postawić pierwszy krok… Pozdrawiam i ściskam.

  2. Romantyk pisze:

    Od 2 lat jestem w związku, na szczęście wolnym z kobietą borderline. Początek był tradycyjnie wręcz bajeczny. Pełna akceptacja – dla mnie to szczególnie ważne bo mam pewne problemy zdrowotne. Miłość, czułość, zwariowany seks. Po kilku miesiącach pojawiły się pierwsze mocne fochy, ciche dni, ośmieszanie przed znajomymi . Ale wiadomo – kobiety tak miewają. Szybkie parcie przez nią do zaręczyn a zaraz potem pierwszy atak totalnej pogardy przed całą jej rodziną. Mój szok, niedowierzanie, ostatecznie puszczenie w niepamięć. Po potem już klasyczna sinusoida – oblewanie miłością na przemian z oblewaniem najgorszym gó…em. A że tej miłości bardzo pragnąłem – to pierwszy mój związek, więc walczyłem, tłumaczyłem, przepraszałem. Nieprzespane noce, branie winy na siebie byleby tylko się uspokoiła. Po pewnym ostrym ataku wściekłości groźba próby samobójczej… I tak zamiast niej ja znalazłem się u psychologa. Na razie jestem na etapie próby “unormalnienia” tego związku ale robię to pod okiem specjalisty, by wiedzieć, kiedy dać sobie spokój i wycofać się ostatecznie.

    • Psychology of Life pisze:

      Drogi Romantyku najważniejsze jest Twoje zdrowie i bardzo dobrze, że postanowiłeś zaopiekować się nim.
      Wszystko czego się nauczysz, co zrozumiesz doda Twemu życiu siły i energii… Tego serdecznie Ci życzę.
      Pozdrawiam i zachęcam do dalszego komentowania.

      • Romantyk pisze:

        Bardzo dziękuję. Dokładnie tak do tego podchodzę. To jest bardzo bolesne ale też bardzo ważne życiowe doświadczenie.

        • Romantyk pisze:

          Romantyk po kolejnym roku związku… Myślę, że BPD jest nie do okiełznania. Mimo próśb, kolejnych tzw. poważnych rozmów nic się nie zmieniło. Gwałtowne zmiany nastroju, wściekłość z byle powodu, kilkutygodniowe seanse wychowania przez milczenie. W tej chwili znów błądzę w sieci i szukam klucza do BPD. I tak trafiłem na swój wpis sprzed roku. Jest gorzej i lepiej jednocześnie.
          Gorzej – bo partnerka nie tylko zafundowała mi kolejny seans milczenia ale pierwszy raz prócz tego dołożyła jasny sms-owy komunikat “Nie chce mi się z Tobą rozmawiać”. Jej tata miał kilka dni temu zawał a ona będąc w trakcie tego milczącego okresu, w żaden sposób nie poinformowała mnie o tym. A to oznacza, że w tym związku jest naprawdę źle. Ktoś postronny powie, że może może czymś sobie zasłużyłem sobie na takie zachowanie. No zasłużyłem… Przyczyną aktualnego focha była… moja niemożność towarzyszenia narzeczonej w czasie jej wizyty w gabinecie kosmetycznym w innym mieście. A powodem tej niemożności była poważna choroba mojej matki, której w tym momencie nie mogłem samej zostawić. Wybrałem matkę zamiast Niej, więc musiałem ponieść karę… I tak się dziwnie stało, że kilka dni później jej tata ma zawał…. Czy ona wyciągnie z tego jakieś wnioski to czas pokaże… Chwilami mam nieodparte wrażenie, że ma na oku już nowy obiekt pożądania…
          A gdzie jest lepiej??? Ze mną jest lepiej. Rok temu w podobnych sytuacjach biegłem zrozpaczony do psychologa, nie spałem po nocach, zaniedbywałem pracę itp. Teraz też nie czuję komfortu psychicznego, jest mi przykro, że ona się tak zachowuje. Ale trzymam emocje na wodzy, zrozumiałem, że moje szczere chęci i poświęcenie na jej zachowanie nie mają żadnego wpływu. Skupiam się bardziej na swoich emocjach niż jej fochach – trudna to dla mnie transformacja, bo mam naturę “ratownika”. Ale się dokonuje i to najważniejsze!
          Ktoś powie – czemu od razu nie zakończysz takiego związku? Ano temu, że to był mój pierwszy związek z kobietą, z seksem, z namiętnością, z gorącym wyznaniem Kocham Cię w środku gorącej nocy. Pierwszy po 48 latach życia w samotności. Mając 50-tkę na karku zakochałem się jak sztubak i ciągle żyję pamięcią tego tzw. miesiąca miodowego – pierwszej fazy związku z osoba BPD. Mam kilka poważnych ułomności zdrowotnych a od Niej dostałem pełną akceptację. Ciągle o tym pamiętam i ciągle jestem jej za to wdzięczny. Na szczęście ta pamięć robi się coraz bardziej racjonalna i rozważna. Taka malutka iskierka nadziei, że miesiąc miodowy może powrócić, gdzieś tam się tli… A może to już tylko gasnący ogarek…

          • Romantyk pisze:

            Ogarek zgasł… Związek zakończony. Poczułem, że doszedłem do ściany… Partner z BDP potrafi ciągle udoskonalać swoje metody poniżania… W końcu nawet moje różowe okulary nie pomogły… Mam tylko nadzieję, że historię tej znajomości potraktuję twórczo i jako ważne życiowe doświadczenie a nie jako coś dołującego i destrukcyjnego…

            • ktoś pisze:

              Trzymaj się gościu zdrowo. Myślę, że każde “miłosierdzie” ma swój kres. Życie jest jedno, dość krótkie, szkoda je marnować – tej mądrości życiowej nabieramy niestety trochę za późno. Szkoda je marnować szczególnie dla osób nie zasługujących na naszą uwagę. Ciekawi mnie to, że jedna “zła” osoba może popsuć życie wielu innym, kolejna ciekawostka skąd się bierze to zło. Bez względu na źródło tego zła – szkoda, że nie jesteśmy go w stanie uniknąć. Najtrudniejszą kwestią osobowości chwiejnej jest chyba słaba “autoświadomość”, jak kogoś takiego skłonić do leczenia? Przecież on jest zdrowy…
              Pozdrawiam, głowa do góry. I z daleka od tej Pani… na pewno są inne, “normalne” :)

  3. Wypalona pisze:

    A co jeśli czuję że to ze mną dzieje się coś złego? W ciągu dnia mój nastrój zmienia się od miłości do świata i wszystkich ludzi – do nienawiści do samej siebie i braku sensu we wszystkim co robię… Gubię się w kontaktach z innymi ludźmi, nie potrafię się porozumieć ze sobą, co dopiero z drugim człowiekiem… Czasami kompletnie pękam, nie potrafię się podnieść, boję zostawać sama ze sobą, ze swoimi myślami. Jak odróżnić wyolbrzymienie pewnych spraw od prawdziwego problemu?

    • Psychology of Life pisze:

      Czasem jest bardzo trudno samemu przejść pewną granicę samozrozumienia. Zachęcam do kontaktu ze specjalistą.

  4. Ja pisze:

    A ja mam takiego męża od 21 lat. Całe życie to kolejka górska bez trzymanki, jak życie na beczce prochu, gdzie nie wiesz jaka i kiedy iskra spowoduje wybuch. Mamy trójkę dzieci .
    Mój mąż potrafi “obrazić się” o… wszystko i zaniemówić . Są dni że jest cudownie jak w bajce , lub szara rzeczywistość. A są dni , że w ciągu kilku minut zaczyna zmieniać się jego nastrój z normalnego na milczącego , oziębłego faceta , który wszystkich wokół traktuje jak śmieci . Wystarczy ,że pogoda jest brzydka ( bolą go nogi) , boli głowa , ktoś w pracy go zdenerwuje , dzieci nie tak się zachowują, ja wrócę póżniej z pracy i już jest zmiana nastroju. Raz była awantura , a póżniej milczenie przez kilka dni o to że musiałam zostać ok godziny dłużej w pracy z przyczyn niezależnych ode mnie. Teraz milczy od dwóch dni . Wtedy też nic nie je, ( kawę pije) , dzieci mogłyby dla niego nie istnieć , nic w domu nie zrobi ( jedynie wyjdzie z psem na spacer) , a ja jestem winna wszystkiemu . Z reguły to nie wiem czym zawiniłam . Obecna sytuacja : rano w czwartek odprowadziliśmy dzieci do szkoły , on wrócił do domu spać ( nocną zmianę miał ) , a ja zostałam w szkole jako pomoc, gdyż klasa córki piekła pierniczki. Rozstaliśmy się normalnie , jeszcze on coś zażartował . Jak wróciłam on jeszcze spał , więc poszłam po najmłodszą córkę do przedszkola , bo ma zajęcia logopedyczne , na które ją prowadzam raz w tygodniu . Wróciłam już do domu z obiema córkami . Gdy zaczęłam opowiadać o szkole , zbył mnie monosylabami ( choć zawsze lubi wiedzieć co się dzieje w szkole ) i nie słuchał . Do wieczora może dwa zdania wypowiedział . Do dzieci się nie odzywa . Tak się zachowuje , aby mnie nie dotknąć przypadkiem ( nie przebywa w tym samym pomieszczeniu co ja ) . Dziś już nic nie mówi. Dzieci go zaczepiały , ale je ignoruje. Do najstarszej córki przemówił , bo później do domu wróciła. Nie wiem czy nie szukał powodu do awantury . Pewnie przemówi po kilku dniach . Jak już się kłócimy , to on zawsze ” ucieka ” z domu tzn. jedzie za działkę. W sumie to są “milczące awantury “, które mnie bardziej bolą niż prawdziwa , słowna kłótnia. Jak go pytam dlaczego milczy -odpowiedź” domyśl się ” . Obwinia mnie , że dzieci rozpuściłam , że przeze mnie ma nerwicę, jak się przeziębi to też moja wina bo dzieci jakąś bakterię przyniosą od kolegów . Dużo by wymieniać . Po tym ” dołku” życie wróci do normy na jakiś czas. Nauczyłam się uważać na różne symptomy , aby się nie obraził i nie zaczął milczeć . Mam odczucia ,że on jest zazdrosny o dzieci ( poświecany czas ) , że chce abym była tylko dla niego , żeby był w centrum zainteresowania . Mnie najbardziej szkoda dzieci , bo one nie mogą zrozumieć tej huśtawki nastrojów tatuśka . W jednej chwili z uśmiechniętego, żartującego taty przeistacza się w zimną hybrydę, całkowicie je ignorującą . Ja po tylu latach chyba już się wypalam psychicznie . Zaczynam mieć dosyć, bo za każdym razem po takiej sytuacji jakieś pokłosie tkwi we mnie i wysysa ze mnie radość , chęć do działania . Z matką swoją nie rozmawia od 8 lat . Jest DDA. Ale ja dam radę . Muszę …

    • Psychology of Life pisze:

      Kochana pamiętaj, że zawsze masz prawo do wsparcia i pomocy. Najważniejsze jest wypracowanie i uszlachetnienie w sobie odporności psychicznej… Warto nie tylko być, ale również świadomie dostrzegać. Serdecznie Cię pozdrawiam.

  5. Czarka pisze:

    Witam.Ja mam to nieszczęścud ,że zachorowalam na nerwice natrectw myslowych.Potworna choriba,ktora izoluje mnie od ludzi ,glownie z tego powodh cierpie na hroniczna samotnosc.Mam 36 lat ,jestem kobieta ,a nie zalozylam rodziny.Od dwoch lat jestem z pewnym typem ,i pech chcial ,ze najprawdopodobniej jest to odoba z pogranicza co tym bardziej pogarsza moj stan.Jestem prawdziwym klebkiem nerwow j tez odczuwam jakbym miala borderline ,emocjonalnie wrakowieje ,nie potrafie utrzymac sie w pracy glownie przez zle kkntakty spoleczne .Bardzi boje sie smierci,ale ja juz nie potrafie zyc:(

    • Psychology of Life pisze:

      Kochana Czarka pamiętaj, że tak nie musi być!!! Możesz i masz pełne prawo zatroszczyć o swoje życie, o swoje szczęśliwe życie. Najważniejszy jest pierwszy krok, a zapewniam kolejne będą znacznie łatwiejsze. Naprawdę warto !!!

  6. Al pisze:

    Przez kilka lat myśleliśmy z chłopakiem, że ma depresję, ze względu na pojawiające się stany, które by na nią wskazywały, jednak jakoś nam to nie pasowało. Gdy dowiedzieliśmy się o czymś takim, jak borderline, wszystko stało się jasne. Problem polega na tym, że on nie chce się leczyć, mimo że zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje. Nie jest to kwestia wstydu przed terapią ani tym, co pomyślą ludzie, z czym, jak wiem, wiele osób się zmaga. Początkowo niechęć do wizyty u specjalisty była spowodowana jego zmieniającymi się stanami emocjonalnymi – najpierw mówił, że kiedyś pójdzie, tylko musi się przemóc, potem, że nic mu nie jest, potem że wie, że ma problem, ale sobie z nim poradzi, potem groził, że jeśli jeszcze raz wspomnę o terapii, to zerwie ze mną kontakt i tak w kółko. Jak sama pani napisała, jest to typowe zachowanie osobowości z pogranicza, z czego zdaję sobie sprawę, jednak nie daje mi spokoju to, co powiedział później – z borderline nie można się wyleczyć i nie obchodzi go to, że można nauczyć się z tym żyć. On nie chce się nauczyć. Mówi, że gdyby to było coś, co owszem, wymaga pracy, ale w końcu daje się to zwalczyć raz na zawsze, to poszedłby do lekarza, ale w tym wypadku nie ma to sensu. Jak poradzić sobie z takim argumentem i przekonać go, żeby jednak poszedł na terapię? Wiem, że zmuszanie jest tu nie na miejscu i tak czy inaczej odniosłoby skutki wręcz przeciwne do zamierzonych, ale to nie zmienia faktu, że nie chcę dłużej bezczynnie patrzeć, jak ktoś mi bliski cierpi i niszczy sobie życie. Nie chcę czekać, aż popełni samobójstwo, a spodziewam się, że kiedyś do tego dojdzie. Wszystkie porady, jak rozmawiać z taką osobą się nie sprawdzają, a “siedzimy” w tym już długo i naprawdę dużo się nauczyłam. Proszę o pomoc.

    • Psychology of Life pisze:

      Trudno jest pomóc osobie, która tej pomocy odmawia. Jednak już samoświadomość jest pierwszym krokiem ku zmianie. Warto, aby partner zrobił listę tego, co zyska dzięki samozrozumieniu. Co da mu poznanie samego siebie i jakie korzyści są z tym związane. Wsparcie to również odszukiwanie mocnych stron, których teraz partner nie dostrzega… Troska i budowanie więzi na poczuciu bezpieczeństwa jest priorytetowe.
      Warto również pamiętać o sobie, a nawet stać się przykładem, czy wzorem do naśladowania – pokazywać, jak można w inny sposób radzić się sobie z problemami na własnym przykładzie. Dawać pozytywny obraz, ale również zatroszczyć się o siebie, o swoje bezpieczeństwo.
      Serdecznie pozdrawiam.

  7. Black Hole pisze:

    Żyłem z osobą, która prawdopdobnie cierpiała na BPD ponad pół roku. To jest nie do opisania, co taka osoba potarfi wyczyniać. To jest jeden wielki chaos, napady agresji, ciągłe fochy i manipulacje; jak jest chwila dobrze – to awantura, bo przecież coś musi się dziać. Odradzam wiązanie się z osobami, które odmawiają leczenia. Taki związek jest bez przyszłośći.

    • Psychology of Life pisze:

      Każdy z nas powinien, a nawet mogłabym z pełną stanowczością napisać “musi” nauczyć się dbać o siebie, o swoje prawa i potrzeby. Nikt nie ma prawa nas krzywdzić, a my mamy prawo, aby tego od innych wymagać. Nade wszystko troska o sobie, by móc potem z pełną świadomością dbać o relacje, które dodają słońcu promieni. Serdecznie pozdrawiam.

  8. Arek pisze:

    Mam 32 lata i przez wiele lat swojego życia nie zdawałem sobie sprawy, ze tak silne emocje są wynikiem jakiejkolwiek choroby/dysfunkcji psychicznej. Zawsze dziewczyny, z którymi sie spotkałem określały mnie, że poprostu mam trudny charakter i ja tez tak o sobie myślałem ale miałem nadzieje, ze poprostu kiedyś sie zmienię i będę lepszym człowiekiem. W ostatnie 3 lata miałem 3 próby u różnych Pań psyholog ale po kilku spotkaniach rezygnowałem, poniewaz miałem wrażenie, ze te rozmowy są bezcelowe i w ogóle do mnie nie przemawiają. Za namowa przyjaciela, który jest DDA i aktualnie jest w trakcie 3 letniej terapii (swietnie sobie teraz radzi – widać efekty terapii), postanowiłem spróbować jeszcze raz. Tym razem poszedłem do poleconego przez przyjaciela psyhiatry, który przepisal mi leki, one szybko i skutecznie na mnie podziałały. Otrzymalem zalecenie na podjęcie terapii schematów – polecił swojego kolegę psychologa. Po pierwszej wizycie u tegoż psychologa po raz pierwszy w życiu otrzymałem jasna diagnozę mojego problemu: BORDERLINE. Pierwsze odczucie, to kamień z serca, ze ktoś wreszcie powiedział co mi dolega. Jestem po 4 wizytach i zaczynam powoli rozumieć zależności, które zachodzą w mojej głowie chociaż jeszcze daleka droga przede mną jeśli chodzi o odzyskanie kontroli nad własnym życiem i emocjami (kilka lat terapii). Teraz jest w miarę Ok bo czuje działanie leków i wsparcie w postaci terapii. Szczerze mówiąc to będąc na lekach poczułem już wielokrotnie tak błogi spokój w środku, którego nie czułem już chyba z 15 lat – niesamowite uczucie. Bedac borderline cały czas jest sie „targanym po ścianach” przez własne emocje, okropne uczycie. Mam nadzieje, że kiedyś poradzę sobie z tym raz na zawsze i wreszcie zapanuje upragniony spokój i poczucie harmonii. Życzę wszystkim cierpiącym na ta chorobę aby zrobili ten 1 krok w kierunku lepszego życia i podjęli leczenie ale przede wszystkim uświadomili sobie problem… A ludziom, którzy współżyją z osobowościami borderline, życzę dużo cierpliwości ale chyba nie ponad wszystko… Pozdrowienia :)

    • Psychology of Life pisze:

      Arku, dziękuję za Twój komentarz. Twoje słowa są wsparciem, a jednocześnie “światełkiem” dla osób, które wciąż dążą do samozrozumienia. Bo przecież ten pierwszy krok jest najważniejszy! Jeszcze raz dzięki, że jesteś! Pozdrawiam. Agnieszka

Dodaj komentarz

Korzystając z formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie Twoich danych przez tę witrynę w celu umieszczenia na niej Twojego komentarza.


Skomentuj

ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ

TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy?

toxic2

Toksyczna więź…

Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira.

Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…)

CZYTAJ

TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie?

toxic

Emocjonalnie wykorzystani…

Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego…

Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…)

CZYTAJ

CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI

perswazja

Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania…

Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory.

Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny.

…ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI…

Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…)

CZYTAJ

DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG

DEPRESJA

DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA…

Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów…

Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…)

CZYTAJ

ZBURZĘ TEN MUR

zburz ten mur

CZAS NA ZMIANY…

Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to…

Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia.

Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…)

CZYTAJ

WŁADCA SŁOWA

wladcaslowa

Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami?

Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim…

Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…)

CZYTAJ

POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół?

potegazycia

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu…

Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…)

CZYTAJ

© 2015-2018 Psychologia życia - Wszelkie prawa zastrzeżone. / Design by Trójwizja.pl /